Wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego Janusz Onyszkiewicz uważa, że odrzucenie Traktatu Konstytucyjnego przez Francuzów uniemożliwia sprawne działanie UE i osłabia jej konkurencyjność na globalnym rynku.
"Niedobrze się stało" - powiedział Onyszkiewicz PAP w niedzielę wieczorem. Wyjaśnił, że bez względu na wyniki referendów w innych krajach, "trzeba będzie myśleć od nowa o tym, jak sprawić, żeby Europa jednak była Europą sprawnie zarządzaną i żeby naprawdę mogła stawać się globalnym graczem, nie tylko w gospodarce, ale także w polityce". A tego bez nowych regulacji nie da się - jego zdaniem - uzyskać.
Wiceprzewodniczący PE dodał, że miał nadzieję, że Francuzi nie potraktują referendum w sprawie Traktatu Konstytucyjnego jako okazji do oceny obecnie rządzących Francją i będą głosować "za utrwaleniem pozycji Francji w Europie, za przyszłością Francji w Europie i za przyszłością Europy".
Według polityka Partii Demokratycznej - demokraci.pl, trzeba teraz czekać na to, żeby okazało się, czy Francja jest jedynym krajem, który nie godzi się na unijną konstytucję. "Jeżeli ich (krajów opowiadających się przeciwko Traktatowi Konstytucyjnemu - PAP) nie będzie zbyt dużo, to po prostu Unia Europejska się zbierze w odpowiednim terminie i będzie decydować, co robić dalej" - przewiduje Onyszkiewicz.
"Miejmy nadzieję, że nikomu ręce nie opadną, bo Europa potrzebuje reform, potrzebuje zmian, potrzebuje silnego pchnięcia, szczególnie jeśli chodzi o sposoby tworzenia wspólnej polityki zagranicznej, polityki bezpieczeństwa. Europa nie może być tylko jednowymiarowym supermocarstwem, musi być supermocarstwem wielowymiarowym, chociaż nie będzie chyba nigdy superpaństwem" - powiedział wiceprzewodniczący PE.
Przyznał jednak, że odrzucenia Traktatu Konstytucyjnego można się spodziewać również m.in. w Holandii i Wielkiej Brytanii. Onyszkiewicz wyraził przy tym nadzieję, że nie dojdzie do tego w Polsce i Polska w referendum "pokaże, że jest krajem przywiązanym do idei europejskiej".