Największe straty (aktywów) ponoszą fundusze rynku pieniężnego, z których odpłynęło 700 mln PLN. Klienci tych funduszy porównują roczne stopy zwrotu (3-5 proc) z oprocentowaniem lokat oferowanych przez banki i właśnie do nich przenoszą swoje środki szukając i wyższych zysków i bezpieczeństwa. Warto tu pamiętać, że wyniki funduszy dotyczą ostatnich 12 miesięcy, a lokaty dają zysk w kolejnych miesiącach - nie powinno się więc w ten sposób porównywać ich wyników. Środki w kwietniu traciły też fundusze mieszane - 450 mln PLN, a fundusze akcji pozyskały 180 mln PLN.
SYTUACJA NA GPW
Ostatnie dwie sesje w Warszawie przywróciły nieco
normalności na nasz rynek i przynajmniej instytucjonalni inwestorzy zaczęli
chętniej wymieniać się akcjami, a obroty znacznie przekroczyły 1 mld PLN. Jest
to z jednej strony rezultat zmagań indeksów z ważnymi poziomami z punktu analizy
technicznej, z drugiej natomiast sezon publikacji wyników kwartalnych to dobry
pretekst do gruntownej przebudowy składu portfeli. Wczoraj raporty finansowe
pokazały już banki i większości przypadków okazały się one lepsze od oczekiwań
analityków. Mimo to, właśnie sektor finansowy ciągnął indeksy w dół, ponieważ
akcje banków drożały na wczśniejszych sesjach. Wczoraj inwestorzy już tylko
realizowali zyski. Zagranica nie była już naszym sprzymierzeńcem - podobnie jak
na GPW na giełdach w Europie przez cały dzień utrzymywały się spadki.
GIEŁDY ZAGRANICZNE
Inwestorzy z Wall Street nie przestraszyli się
rekordowych cen ropy i na wczorajszej sesji udało się odrobić część strat ze
środy. Przy niskich obrotach, S&P i Dow Jones zyskały wczoraj 0,4 proc. Do
zakupów akcji zachęciły pozytywne informacje ze spółek oraz niezłe dane makro.
Wal-Mart pochwalił się wyższymi przychodami ze sprzedaży, podobnie jak koncern
medialny News Corp., natomiast liczba nowych bezrobotnych była niższa od
oczekiwań. Rosły również ceny akcji spółek surowcowych, które korzystają na
wysokich cenach ropy i miedzi. Z technicznego punktu widzenia, taka spokojna
sesja może być przystankiem przed kolejnymi spadkami.
Indeksy azjatyckie
spadły najsilniej od trzech tygodni po obniżeniu prognoz przez koncerny Toyota
Motor i Olympus. Nikkei tracił 2,1 proc.(na drożejącym jenie), Kospi 1,3 proc.,
a Hang Seng 1,6 proc.
PROGNOZA GIEŁDOWA
WIG20 przed piątkowym otwarciem notowań znajduje
się tuż ponad psychologiczną barierą 3000 pkt i jeżeli bardzo sugerowalibyśmy
się działaniami amerykańskich inwestorów moglibyśmy przewidywać wzrosty na
ostatniej w tym tygodniu sesji. W nocy w Azji inwestorzy pozbywali się akcji po
obniżce prognoz przez Toyotę i Olympusa oraz kolejnych rekordach bitych przez
kontrakty terminowe na ropę i to najprawdopodobniej będzie mieć większe
znaczenie dla naszej części globu. Wcześniej w tym tygodniu oczekiwaliśmy
nieudanej próby testowania przez WIG20 poziomu 3 tys. pkt i chociaż byliśmy już
50 pkt powyżej tego poziomu, całokształt nastrojów na rynkach finansowych nie
jest na tyle optymistyczny by tę prognozę odwoływać. Jeżeli kurs akcji KGHM
zareaguje na dzisiejszą publikację wyników tak, jak wczoraj banki, na co szansa
jest spora, bo wcześniej zachowywał się podobnie, piątkowe notowania możemy
zakończyć spadkową sesją, lecz w odniesieniu do tygodniowego WIG20 jest obecnie
na sporym plusie (+2,8 proc.) i nie wydaje się by w ciągu jednych notowań wrócił
poniżej 2940 pkt.
WALUTY
Po odbiciu dolara z początku tygodnia nie widać już śladu na
parze USD/JPY - amerykańska waluta traciła w nocy na azjatyckim rynku wobec jena
blisko 1 proc. i kosztowała ok. 103,4 JPY. Przed piątkowymi wynikami finansowymi
Citibanku możemy spodziewać się nerwowych ruchów, nieoficjanle źródła donoszą,
że prognoza zysku zostanie kolejny raz obniżona, a aktywa banku przeznaczone do
sprzedaży wzrosną nawet do 400 mld, dlatego kolejne uderzenie fali wyprzedaży
dolara nie powinno dziwić. Czwartkowy komunikat J.C. Trichet'a na temat dalszej
walki ECB z inflacją umocnił euro, a w piątek rano kurs eurodolara kontynuował
zwyżkę i znalazł się w okolicach 1,544. Złoty w dalszym ciągu zyskiwał wobec
euro, które kosztowało 3,407. Za dolara płaciliśmy rano 2,213 PLN, tj. o 0,3
proc. mniej niż dzień wcześniej, natomiast nieznacznie podrożał frank
szwajcarski, który powrócił powyżej poziomu 2,10 PLN.
SUROWCE
Na rynku ropy nie widać chęci inwestorów do realizacji zysków
z silnych wzrostów i jej cena utrzymuje się na rekordowych poziomach. To wynik
zbliżającego się sezonu wakacyjnego, w którym Amerykanie podróżują najwięcej w
całym roku, co przekłada się na wysoką konsumpcję benzyny. Ubiegły rok był pod
tym względem rekordowy i nie zapowiada się, żeby w tym popyt na ropę miał być
dużo niższy. Dlatego, cena londyńskiej baryłki brent pozostaje blisko
rekordowych 122,90 PLN, a nowojorska crude w okolicach 123,70 USD.
Tak silnej
presji na wzrost cen nie widać na rynku miedzi. Jej cena opuściła rekordowe
poziomy na początku tygodnia i dalej porusza się na południe. Wczoraj, na
londyńskim LME potaniała o 2 proc. do poziomu 8.320 USD za tonę. Zgoła odmienne
nastroje są wynikiem obaw inwestorów, że wysoka cena miedzi zniechęci chińskich
konsumentów do zakupów.
Przy niewielkich ruchach euro/dolara, cena złota
zmienia się nieznacznie. Jego uncją handlowano dziś rano po 882 USD.
KOMENTARZ PRZYGOTOWALI
OPEN FINANCE: Łukasz Mickiewicz - giełdy
zagraniczne, obserwuj akcje, poinformowali przed sesją, surowce; Łukasz Wróbel -
sytuacja na GPW, prognoza giełdowa, waluty; Emil Szweda - wydarzenie dnia