Choć na rynku nieruchomości posucha, ruch w oddziałach Open Finance, sieci pośrednictwa finansowego, nie mniejszy niż w czas dobrej koniunktury przed rokiem. W I pierwszym półroczu pośrednik sprzedał tyle kredytów, co w całym 2006 r. – za 2,9 mld zł
- Przekroczyliśmy plan. Spodziewamy się, że II półrocze będzie co najmniej tak dobre jak pierwsze – mówi Aleksandra Łukasiewicz, wiceprezes i dyrektor ds. produktów w Open Finance.
Dobry sygnał na resztę roku przyniósł lipiec, który według wstępnych danych był co najmniej dobrym, jeśli nie bardzo dobrym miesiącem sprzedaży kredytów. I kolejny korzystny sygnał: wyniki za I półrocze odnoszą się tylko do kredytów wypłaconych klientom. Tymczasem przez ręce doradców finansowych przeszło sporo wniosków, które dopiero są rozpatrywane w bankach. Ich łączna wartość netto (jeden wniosekto jeden klient) wyniosła na koniec czerwca 4,4 mld zł.
Jak wyjaśnia Aleksandra Łukasiewicz, tylko niewielka część wniosków jest odrzucana. W 70 proc. przypadków kredyt zostaje uruchomiony i w najbliższej przyszłości pieniądze trafią na konta wnioskodawców. W pozostałych, z różnych przyczyn, klienci rezygnują z pożyczki.
Aż za dobrze znane są za to powody, dla których wyzbywali się w I półroczu jednostek funduszy inwestycyjnych. Konsekwencje widać w wynikach sieci Open Finance, która do końca czerwca sprzedała produktów inwestycyjnych za 314 mln zł wobec 443 mln zł przed rokiem. Pośrednik cieszy się jednak z rosnącej dynamiki kwartał do kwartału. Od stycznia do marca sprzedaż wyniosła 154 mln zł, a od kwietnia do czerwca – 160 mln zł.