PSE-Operator przejmuje dziś od Polskich Sieci Elektroenergetycznych przesył energii. Prezes zapewnia, że będzie niezależny. Na pewno?
PSE-Operator, spółka, która przejmie od Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE) obowiązki związane z przesyłem energii, rozpoczyna dziś działalność. Wbrew pierwotnym planom, nie poza grupą PSE, lecz jako ich spółka zależna, i nie z własną infrastrukturą, lecz z wydzierżawioną. Mimo to Piotr Kukurba, prezes nowego operatora, nie obawia się o jego niezależność.
— Dbanie o niezależność operatora to jeden z warunków zapisanych w mojej umowie o pracę. To chyba wystarczająca przesłanka, by stwierdzić, że właściciel spółki, czyli PSE, rzeczywiście chce tej niezależności. Dodatkową gwarancją będą zapisane w nowym statucie zasady powoływania rady nadzorczej. Swoich przedstawicieli będą w niej miały nie tylko PSE, ale również resorty skarbu i gospodarki — uważa Piotr Kukurba.
Ryzykowna samodzielność
Jego zdaniem, nie ma potrzeby wydzielania operatora z grupy kapitałowej PSE. Wręcz przeciwnie.
— Nie wyobrażam sobie, żeby spółka usamodzielniła się z dnia na dzień. Wiązałoby się to z poważnym ryzykiem dla prawidłowej pracy systemu przesyłowego, a na to nie możemy sobie pozwolić — twierdzi prezes.
Piotr Kukurba nie ma wątpliwości, że niezależność operatora systemu przesyłowego oznacza równe traktowanie wszystkich uczestników rynku, także PSE, które ani myślą o wycofywaniu się grupy z działalności handlowej. Po rozwiązaniu kontraktów długoterminowych (które w imieniu PSE obsługuje ich spółka, PSE-Electra) PSE, w ramach grupy kapitałowej, chcą nadal produkować energię i kontynuować eksport — do niedawna praktycznie zmonopolizowany.
Już kilka miesięcy temu, uruchamiając pierwsze aukcje na międzynarodowe moce przesyłowe, PSE sygnalizowały, że na razie mogą udostępnić na rynku tylko część posiadanych zasobów, bo resztę wykorzystują na historyczne kontrakty eksportowe. Teraz zarządzanie transgranicznymi liniami przejmie od PSE operator. Czy to oznacza liberalizację? Trudno powiedzieć.
— Nie miałem jeszcze okazji zajmować się tą kwestią, więc na razie nie wiem, jak zostanie rozstrzygnięta — przyznaje Piotr Kukurba.
Przedstawiciele PSE zapewniają jednak, że — choć historycznych kontraktów nie można zerwać — spółka, żeby przesłać energię, będzie jak inni startować w przetargach.
Instytucja non-profit
Zdaniem Piotra Kukurby, nie należy prywatyzować operatora, który powinien funkcjonować jako instytucja non-profit, przeznaczająca wszystkie wolne środki na rozwój infrastruktury przesyłowej. Formalnie inwestycje w sieci będą jego obowiązkiem już od dzisiaj. W praktyce przynajmniej do końca roku ich realizacją będą nadal zajmować się PSE.
— Na ich finansowanie będą przeznaczone wpływy od PSE-Operatora z tytułu dzierżawy infrastruktury. Zaplanowane na cały 2004 r. inwestycje mają wartość około 400 mln zł, co oznacza, że około 200 mln zł zapłacimy PSE za półroczne korzystanie z infrastruktury — wyjaśnia Piotr Kukurba.
Jego zdaniem, są poważne szanse na przejęcie majątku sieciowego przez PSE-Operatora od 1 stycznia 2005 r. Spółka rozmawia z resortem finansów o spec rozporządzeniu, które zwolniłoby ją z potężnych obciążeń podatkowych związanych z objęciem wielomiliardowego aportu.