Operatorzy drżą o nowe zapisy prawa

Marcin Złoch
opublikowano: 2004-03-24 00:00

Powstaje nowe, dostosowane do regulacji europejskich, prawo telekomunikacyjne. Operatorzy obawiają się, że pośpiech może być złym doradcą.

Po 1 maja 2004 roku w Polsce obowiązywać będzie unijne prawo telekomunikacyjne. Oznacza to dostosowanie polskich przepisów do zapisów europejskich, które kładą duży nacisk na procesy liberalizacyjne. Podstawą dalszej liberalizacji rynku telekomunikacyjnego w Polsce jest przyjęcie i wprowadzenie nowego prawa telekomunikacyjnego. I tu pojawiają się problemy. Według przedstawicieli operatorów alternatywnych, kalendarz wejścia w życie ustawy nie przewiduje okresu przejściowego, co w sposób naturalny spowoduje, że prawo będzie wprowadzane w życie w warunkach, kiedy operatorzy będą się „na gorąco” uczyli nowych rozwiązań, które dziś są całkowicie nieznane. Operatorzy jeszcze nie zdążyli przystosować się do regulacji ujętych w noweli prawa z października 2003 r., a już muszą implementować nowe przepisy, które mają wejść w życie 1 maja br., a które budzą wiele kontrowersji.

Problemy z wizją

— Rynek telekomunikacyjny jest wciąż nie uregulowany, liberalizacja zakończyła się fiaskiem i po kilkunastu latach nadal nie ma na rynku konkurencji. Przez wiele lat operatorzy działali w otoczeniu prawnym, które podtrzymywało monopol TP SA i ograniczało rozwój konkurencji. Kolejne wersje prawa telekomunikacyjnego wchodziły w życie bez aktów wykonawczych, co w praktyce uniemożliwiało skuteczną walkę o stworzenie konkurencyjnego rynku i o obniżenie cen. Wciąż borykamy się z niemożliwością wyegzekwowania prawa. Od wielu postanowień i wyroków oraz kar TP SA odwołuje się i nic sobie z nich nie robi — twierdzi Jolanta Ciesielska z Netii.

— Potrzebna jest inna polityka gospodarcza. Nie da się uregulować rynku, dbając jedynie o ceny usług. Według mnie, ujawnia się brak koncepcji ustawodawstwa liberalizacyjnego. Przykładowo, mówi się o utworzeniu silnego operatora, który miałby stanowić przeciwwagę dla TP SA. Na rynku miałyby dominować dwa podmioty, a ostatnio okazało się, że 3 operatorów komórkowych to za mało i potrzeba czwartego. To oznacza brak wizji rynku telekomunikacyjnego — przekonuje Jarosław Roszkowski, dyrektor generalny Crowley Data Poland.

Rola regulatora

Zasadnicza część postanowień projektu polskiego prawa telekomunikacyjnego jest odwzorowaniem prawa europejskiego. Prawo unijne przewiduje przejście od „ręcznego sterowania rynkiem” do regulacji ogólnych prawa ochrony konkurencji. Jednak warunkiem wprowadzenia tych mechanizmów regulacyjnych jest pełna konkurencyjność rynku, do czego w Polsce jest bardzo daleko.

— Nowe prawo telekomunikacyjne powinno określić model liberalizacji rynku, pozycję regulatora, pozycję istniejących operatorów, model otwarcia sektora telefonii komórkowej i współpracy z istniejącymi na rynku operatorami mobilnymi w zakresie usługi MVNO. W praktyce regulowanie rynku będzie zależało od sprawnego regulatora. Jeśli ten urząd zawiedzie, a dotychczasowa ocena jego działania nie daje gwarancji, że tak nie będzie, uniemożliwi to kształtowanie się rynku konkurencyjnego — przekonuje Jolanta Ciesielska.

— Polskiemu rynkowi telekomunikacyjnemu potrzebne są przejrzyste regulacje, ponieważ specyfika branży wymaga poważnych inwestycji rozłożonych na długofalowe projekty. Niezbędne jest stworzenie stabilnych reguł działania. Niestety, w mojej opinii, w ostatnich latach bardzo tego brakowało — dodaje Maciej Janas, wiceprezes GTS Polska.

Możesz zainteresować się również: