Operatorzy telekomunikacyjni nie obawiają się o przyszłość
Telekomunika-cja to dziedzina z przyszłością. Operatorzy świadczący usługi w zakresie elektronicznej transmisji danych, a do takich zalicza się Telbank — najbardziej dynamiczna firma województwa mazowieckiego, obawiają się jedynie tego, że nie uda im się dogonić bardzo dynamicznie wzrastającego zapotrzebowania rynku. Dlatego już dziś decydują się na inwestycje mające im zapewnić odpowiednie zaplecze dla przyszłych przedsięwzięć.
„Puls Biznesu”: Elektroniczna transmisja danych to stosunkowo młoda usługa. Kiedy pojawiło się na nią zapotrzebowanie w naszym kraju?
Andrzej Cichy: W 1990 r. nastąpiły przełomowe zmiany w naszej gospodarce. Zaczęły się wówczas rozbudowywać sieci banków, również komercyjnych. Pieniądz zaczął funkcjonować jako towar, a nie tylko środek płatniczy. Okazało się wówczas, że największą przeszkodą w rozwoju bankowości jest telekomunikacja. W odpowiedzi na to zapotrzebowanie rynku powstało Bankowe Przedsiębiorstwo Telekomunikacyjne, które we wrześniu 1992 r. zostało przekształcone w spółkę akcyjną Telbank, oferującą telekomunikacyjny system transmisji danych.
„PB”: Firma powstała więc, aby wspomagać funkcjonowanie banków. Czy są Państwo jedynym przedsiębiorstwem świadczącym w Polsce tego typu usługi?
A.C.: Nie jesteśmy monopolistą. Na rynku istnieje kilka innych firm oferujących podobne usługi. Tak samo jak one, musimy zabiegać o każdego klienta. Stąd nasze uwielbienie dla jakości. Już w 1999 r. wprowadziliśmy system zarządzania jakością ISO. Od początku chcieliśmy świadczyć usługi na najwyższym poziomie. W tej chwili jesteśmy jedynym operatorem posiadającym certyfikat ISO 9001. Banki są bardzo wymagającymi klientami.
„PB”: Osiągnięcie obecnego poziomu jakości świadczonych usług musiało pociągnąć za sobą duże inwestycje. W jaki sposób udało się Państwu pogodzić unowocześnianie firmy z utrzymaniem wzrostu zysków?
A.C.: Już na początku działalności założyliśmy, że firma zacznie przynosić zyski po trzech latach. Udało nam się ten plan zrealizować, podobnie zresztą jak wszystkie inne założenia dotyczące efektów działalności firmy. Cały czas pracujemy także nad obniżaniem kosztów. Postrzegamy ten problem w kategoriach długookresowych. W grudniu 2000 r. przeprowadziliśmy się do nowo wybudowanej siedziby. Inwestycja trwała 14 miesięcy, a w jej efekcie nasze koszty obniżyły się o jedną trzecią, mimo że zajmowana powierzchnia wzrosła dwuipółkrotnie. Kolejnym znaczącym kosztem jest dzierżawa kabli światłowodowych od operatorów. Dostępne sieci są drogie, a poza tym przeciążone, przez co nie gwarantują odpowiadającej nam jakości usług. Dlatego właśnie budujemy własną, bardzo nowoczesną sieć, odpowiadającą najwyższym wymaganiom. Technologia idzie cały czas do przodu, a my chcemy być przygotowani na spełnienie kolejnych wymagań rynku. Nasza sieć światłowodowa jest w stanie transmitować informacje z prędkością kilku gigabitów na sekundę. Pozwala to nawet na transmisję obrazu. W ciągu 9 lat działalności cała nasza wewnętrzna technologia została wymieniona już trzy razy. Inwestycje te odbijają się na naszych zyskach, np. w zeszłym roku były one z tego powodu znacznie niższe niż w latach poprzednich, jednak dzięki takim posunięciom w dłuższym okresie udaje nam się notować zdecydowane wzrosty.
„PB”: Czy nie obawia się Pan momentu, kiedy obecny przyrost popytu się zatrzyma?
A.C.: Absolutnie nie obawiam się takiej sytuacji. Wręcz przeciwnie, w przyszłości rozwój naszej branży będzie jeszcze bardziej dynamiczny. Na razie z naszych usług korzystają tylko banki. Już niedługo zaczną z nich również korzystać firmy ubezpieczeniowe, turystyczne, sieci handlowe itd. Do pełnego zautomatyzowania jest nam jeszcze bardzo daleko. Na razie nie wszędzie można jeszcze płacić kartą! Perspektywy są bardzo szerokie. Niedawno podpisana została ustawa o podpisie elektronicznym, stwarzająca kolejne możliwości. Specjaliści wróżą branży transmisji danych bardzo dobrą przyszłość. Szczególnie w Polsce takie firmy jak nasza mają bardzo duże pole do działania. My nikogo nie wyprzedzamy. Będziemy bardzo zadowoleni, jeżeli uda nam się dogonić inne, bardziej rozwinięte kraje.
„PB”: Nie obawia się Pan, że dynamiczny rozwój może zostać zakłócony grożącym Polsce kryzysem gospodarczym?
A.C.: Kryzys gospodarczy nie dotyczy telekomunikacji. Powiedziałbym nawet, że jest wręcz przeciwnie. Im większe zagrożenie, tym większa potrzeba komunikowania się. Społeczeństwo biednieje, a mimo to wciąż je stać na korzystanie z takich luksusów, jak np. telefon komórkowy. O przyszłość nie musimy się martwić, żebyśmy tylko zdążyli zrealizować swoje zamierzenia.
„PB”: Czy przystąpienie Polski do Unii Europejskiej będzie miało dla Państwa jakieś znaczenie?
A.C.: Kiedy w Polsce zaczęły się pojawiać oddziały zagranicznych banków, pierwsze swoje kroki kierowały do nas. Jesteśmy specjalistą w dziedzinie transferu informacji. Po wstąpieniu Polski do UE konkurencja może się zwiększyć, nie wykluczam też sytuacji, w której staniemy się częścią jakiejś większej, globalnej organizacji. Może skierujemy swoje kroki na Wschód. W tej chwili trudno jest mówić o konkretnych posunięciach, sądzę jednak, że już dziś jesteśmy tak poważną firmą, że konkurencja musi nas traktować w sposób partnerski. Swoją pozycję stale umacniamy poprzez poszerzanie skali działania.
„PB”: Czy uważa Pan, że wielkimi krokami zbliża się do nas era całkowitej automatyzacji, w której rynek pracy zdominowany zostanie przez nowe pokolenie inżynierów?
A.C.: Myślę, że już dziś osoby nie potrafiące korzystać z efektów postępu cywilizacyjnego pozostają w tyle. Nadchodzą rzeczywiście dobre czasy dla inżynierów, ale nie tylko, oni bowiem zajmują się jedynie tworzeniem postępu. Spodziewam się, że będą powstawały nowe inżynierie, opisujące za pomocą algorytmów coraz to nowe zjawiska. Na uczelniach wyższych już dziś powstają kierunki łączące zarządzanie i telekomunikację. To dziedziny, których się w Polsce do tej pory nie rozwijało. Jednak również inne dziedziny życia będą musiały się dostosowywać do nowych warunków działania. To jest edukacja pokoleniowa. To, co nam, dorosłym, wydaje się nowoczesnym rozwiązaniem, jest dla naszych dzieci czymś naturalnym, wręcz niezastąpionym.