
Wchodząca w skład Grupy Mitsubishi spółka Mitsubishi Logisnext jest trzecią co do wielkości firmą na globalnym rynku wózków widłowych, którego wartość przekracza 45 mld USD. Dzięki współpracy ze start-upem wspieranym przez Bessemer Venture Partners japoński koncern wprowadzi do produkcji wózki widłowe, które będą mogły być kontrolowane przez operatorów siedzących przy biurku na innym kontynencie.
— Przenosimy pracowników magazynu do pracy biurowej. Usuwamy geograficzne ograniczenia i poprawiamy wydajność, ponieważ operatorzy będą mogli być „teleportowani’’ do zakładów, które w danej chwili potrzebują większej obsady, co może potencjalnie zmniejszyć koszty eksploatacji wózków widłowych o 30 proc. lub więcej — powiedział w wywiadzie Elliot Katz, współzałożyciel i dyrektor ds. biznesowych Phantom Auto.
Oprogramowanie jest odpowiedzią na zmiany w systemie pracy, które nastąpiły w wyniku pandemii. W związku z gigantycznym wzrostem popularności zakupów w sieci magazyny i centra dystrybucyjne musiały dostosować się do nowych realiów i poszerzyć skalę działalności. Poważne wyzwanie stanowiły w tym przypadku ograniczenia dotyczące liczby osób przebywających jednocześnie na terenie zakładu.
Dodatkową bolączką jest pogłębienie kiełkującego już wcześniej kryzysu w krajach rozwiniętych, w tym m.in. w USA, gdzie młodsze pokolenia coraz mniej chętnie podejmują pracę w przemyśle. Deloitte szacuje, że do 2030 r. aż 2,1 mln miejsc pracy w tym sektorze pozostanie nieobsadzonych. Z chronicznym brakiem pracowników w wielu branżach boryka się również Japonia. Zdalna obsługa pomaga rozwiązać problem, ponieważ zapewnia dostęp do nowych zasobów siły roboczej w różnych regionach kraju, a także poza jego granicami.
Zdaniem Elliota Katza rozwój technologii sprawia, że praca w produkcji i logistyce staje się bardziej atrakcyjna dla osób poszukujących większej elastyczności. Pozwoli też uniknąć niektórych zagrożeń, w tym wypadków w zakładach przemysłowych. Szef kalifornijskiego start-upu szacuje, że do tej pory prace nad oprogramowaniem do zdalnej obsługi maszyn pochłonęły około 20 mln USD.
Pozyskanie dużego klienta umożliwi Phantom Auto zwiększenie przychodów, a w przyszłości także wdrożenie podobnych rozwiązań we flotach autonomicznych pojazdów należących m.in. do korporacji taksówkowych. Zaletą byłby fakt, że w razie sytuacji, z którą wciąż niedoskonałe systemy nie będą w stanie sobie poradzić, kontrolę przejmowałby dyżurujący operator.
— Nasze oprogramowanie jest niezależne od rodzaju pojazdu, więc ta sama technologia, którą obecnie integrujemy z maszynami przemysłowymi, będzie w przyszłości wprowadzana do autonomicznych taksówek i aut ciężarowych — podsumował Elliot Katz.
