(Depesza uzupełniona o szczegóły, tło i opinie analityków)
LONDYN (Reuters) - Unia Europejska ma szansę przezwyciężyć nacjonalistyczną opozycję w swoich szeregach i doprowadzić, zgodnie z planem, do rozszerzenia UE na Wschód w 2004 roku, wynika z sondażu przeprowadzonego przez Reutera.
Według przeprowadzonego w tym miesiącu wśród 46 europejskich instytucji finansowych i instytutów badawczych sondażu, Unia Europejska ma szanse zrealizować kalendarz rozszerzenia UE o 10 krajów zgodnie z przyjętym harmonogramem, mimo sceptycyzmu, jaki panuje wobec tego projektu w wielu krajach bloku.
Niektórzy analitycy upatrują zagrożenie dla rozszerzenia w ostatnich sukcesach wyborczych nacjonalistów w wielu krajach "piętnastki", które budzą niepokój ugrupowań rządzących.
Jak na razie jednak negocjacje przebiegają zgodnie z planem, a wśród ankietowanych rośnie przekonanie, że proces rozszerzenia nabiera własnej, wewnętrznej dynamiki, podobnie jak to miało miejsce z wprowadzaniem euro w latach 90-tych.
Wyniki sondażu pokazują, że kraje postkomunistyczne, takie jak Polska czy Węgry mają nieco większe szanse na wejście do UE w styczniu 2004 roku, niż to przewidywano w lutym tego roku, kiedy przeprowadzono poprzednie badania.
"Z tego co widzę, to polityczni przywódcy są w tej chwili bardziej zdeterminowani, by przeprowadzić rozszerzenie do końca" - powiedział Erik Nielsen z Goldman Sachs.
Według sondażu szanse Polski, Czech, Węgier, Słowenii, Cypru i Malty na wejście do UE w 2004 roku wynoszą 60 procent.
PRZYJĘCIE EURO
Prognoza średnioterminowa daje innym kandydatom - Słowacji, Łotwie, Litwie i Estonii - 50 procent szans na dołączenie do pierwszej grupy.
Według analityków trudniejsze będzie przyjęcie przez kraje kandydackie euro i jest mało prawdopodobne, by nawet najsilniejsi kandydaci byli to w stanie zrobić przed 2007 rokiem.
Największe szanse na przyjęcie euro w 2007 roku sondaż daje Czechom, Słowenii, Estonii i Cyprowi - 70 procent. Szanse Polski ocenia się na 60 procent.
Na 38 ankietowanych analityków 13 uważało, że szanse 10 państw na wejście do UE w 2004 roku zwiększyły sie od lutego, sześciu jest zdania, że sytuacja kandydatów stała się trudniejsza, a 19 uważa, że nie uległa ona zmianie.
POPULISTYCZNE ZAGROŻENIE
Ekspansja UE napotyka jednak na przeszkody. Jedną z nich jest niechęć obecnych członków do podzielenia się z kandydatami subwencjami rolniczymi.
Otwarte pozostaje także pytanie, czy Irlandczycy przyjmą w referendum Traktat Nicejski, który stanowi prawny fundament rozszerzenia. W pierwszym głosowaniu Irlandia odrzuciła traktat, drugie planowane jest na październik tego roku.
Niepokój budzi także wzrost popularności w całej Europie, a szczególnie we Francji, Austrii, Holandii, Danii i Włoszech ugrupowań, które zapisują w swoich programach ochronę tożsamości kulturowej, zarówno przed imigrantami jak i Unią Europejska. Często odbierają one głosy tradycyjnym partiom.
Według części analityków rodzi to ryzyko, że w obawie przed dalszą utratą popularności polityczni liderzy UE nie będą zbyt gorliwie bronić rozszerzenia Unii na biedniejsze kraje Europy Środkowej i Wschodniej.
Charles Robertson z ING Financial Markets mówi, że wyniki ostatnich wyborów w krajach UE tylko potwierdzają jego tezę, że rozszerzenie w roku 2004 jest zbyt ambitnym celem.
Robertson uważa, że rozszerzenie ulegnie opóźnieniu, ale nie wstrzymaniu. Jako prawdopodobną datę wymienia 2005 rok.
KTO POWIE STOP?
Część analityków uważa, że partie o poglądach nacjonalistycznych mogą wygrać trochę więcej miejsc w parlamentach, ale nie zdobędą wystarczającej władzy by zablokować rozszerzenie.
"Moja pierwsza reakcja na wieść o sukcesie populistycznego polityka Jean Marie Le Pena w pierwszej turze wyborów prezydenckich również brzmiała: 'nie jest dobrze'" - powiedział Nielsen z Goldman Sachs.
"Ale potem zacząłem zadawać pytania: 'przecież ekspansja trwa, więc kto będzie w stanie nagle wstać i powiedzieć: natychmiast zatrzymajmy ten proces?'. Nikt nie mógł wskazać mi takiego państwa lub osoby" - dodał.
Analitycy zgodnie oceniają, że negocjacje w sprawie rozszerzenia jeszcze trochę potrwają, na przykład w kwestii pomocy finansowej dla polskiego rolnictwa.
"Niebezpieczeństwa są nadal takie same jak były wcześniej - to znaczy, że Polacy przesadzą podczas rozmów w sprawie rolnictwa" - powiedział Nielsen.
Istnieje również ryzyko, że w przypadku gdyby harmonogram nie został dotrzymany entuzjazm wobec rozszerzenia w krajach kandydackich wyraźnie opadnie.
"W sumie wyraźna większość popiera poszerzenie" - powiedziała Sarah Hewin z American Express Bank.
"Jeżeli jednak mieszkańcy krajów kandydackich zobaczą, że rozszerzenie staje się coraz trudniejsze i zrozumieją, jakie zobowiązania niesie za sobą członkostwo w UE, to poparcie dla integracji może spaść" - zastrzegła.
Zdaniem Tima Asha z banku Bear Stearns wprawdzie rozszerzenie może jeszcze napotkać poważne problemy, ale samego procesu nie da się już odwrócić.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))