OPIS2-UE oceni kandydatów na podstawie korytarza +/-2,25% (Depesza uzupełniona o komentarze resortu finansów i analityka) WARSZAWA/PRAGA (Reuters) - Gotowość krajów kandydujących do członkostwa w strefie
euro zostanie oceniona po wejściu do systemu ERM-2 na podstawie wąskiego korytarza
dopuszczalnych wahań plus minus 2,25 procent, powiedział we wtorek komisarz ds. polityki
pieniężnej, Pedro Solbes. Odpowiadając na pytania dziennikarzy po spotkaniu z prezydentem Czech, Vaclavem
Klausem, Solbes powiedział, że unijne władze użyją wąskiego korytarza wahań by ocenić
gotowość krajów kandydackich do członkostwa w unii walutowej. "Warunkiem przyjęcia euro jest wcześniejsze bycie członkiem ERM przez dwa lata, w
ramach normalnego korytarza wahań, który wynosi plus-minus 15 procent" - powiedział. "Jednak z punktu widzenia oceny stabilności kursu wymiany, Ecofin (ministrowie
finansów Unii Europejskiej) zdecydował już kilka lat temu, że powinna zostać użyta
wcześniejsza koncepcja przewidująca plus-minus 2,25 procent" - dodał. Spytany o to, czy podczas oceny gotowości krajów kandydackich do euro zastosowany
zostanie korytarz plus minus 2,25 procent, Solbes odpowiedział: "Będzie musiał być
respektowany". Tradycyjny korytarz wahań w ramach systemu ERM-2 dopuszcza odchylenia o plus-minus
15 procent od ustalonego parytetu wobec euro. Został on rozszerzony z wcześniejszych
2,25 procent, gdy w 1992 roku Włochy i Wielka Brytania zostały zmuszone do zawieszenia
swojego członkostwa w systemie po ataku spekulacyjnym na ich waluty. Wiele rządów państw kandydackich mających wejść do UE w maju 2004 roku chce jak
najszybszego przyjęcia euro. Jednak przyjęcie wąskiego korytarza wahań może zdecydowanie
utrudnić osiągnięcie tego celu. Mogą to odczuć również inwestorzy, którzy zainwestowali miliardy euro w regionie,
licząc na spadek stóp procentowych i wzrost kursów walut, gdy kraje kandydackie
dostosują się do kryteriów wymaganych w unii walutowej, między innymi redukcji deficytu
budżetowego poniżej trzech procent PKB. Istnieje również obawa, że inwestorzy mogą stracić nadzieje na szybkie przyjęcie
euro przez kraje kandydackie i zacząć masowo wycofywać się z rynków finansowych regionu. Członek Rady Polityki Pieniężnej (RPP), Bogusław Grabowski powiedział, że jeśli
gotowość krajów kandydujących do członkostwa w strefie euro będzie oceniana po wejściu
do systemu ERM 2 na podstawie wąskiego korytarza wahań plus minus 2,25 procent, będzie
to bardzo niekorzystne dla kandydatów do Unii Europejskiej. "Jeżeli to jest prawda, byłoby to absolutnie tragiczne" - powiedział Reuterowi
Grabowski. "Trzeba się z tym liczyć. To jest bardzo niedobre dla Polski, bo może opóźnić
wejście do strefy euro. To może oznaczać, że przy bardzo dużych emisjach papierów będzie
napływał bardzo duży kapitał spekulacyjny" - dodał Krzysztof Rybiński, główny
ekonomista banku BPH-PBK. Niektóre kraje kandydackie, w tym Czechy, skrytykowały wymagania stawiane przez
ERM 2, argumentując, że zmusza on państwa do prowadzenia równocześnie polityki celu
walutowego i inflacyjnego. System ERM działa jak poczekalnia dla krajów chcących przyjąć euro, które muszą
udowodnić, że ich waluty są wystarczająco stabilne by przez dwa lata utrzymać się w
przedziale wahań plus-minus 15 procent. Gdy waluta kraju osiąga dolny lub górny kraniec korytarza banki centralne krajów
kandydackich - za zgodą Europejskiego Banku Centralnego (ECB) - mogą zainterweniować na
rynku walutowym w celu ustabilizowania waluty. Wiceminister finansów powtórzył zaś we wtorek stanowisko rzadu, że chce on by przy
wejściu do ERM-2 złoty był przywiązany do euro na relatywnie słabym poziomie. "Stanowisko nasze jest jasne. Chcemy w miarę wysoko utrzymać kurs euro. Na ile będzie
to możliwe, to kwestia analiz, ponieważ trzeba przyjąć wysoki, ale realistyczny kurs
mając nadzieję, że przy pomocy instrumentów rynku pieniężnego da się ten wysoki kurs
utrzymać" - powiedział dziennikarzom w Sejmie Andrzej Sopoćko. "Ten kurs powinien się systematycznie usztywniać. Nam zależy na stabilizacji złotego,
stabilizacji gospodarki (...) Od jakich granic tego ewentualnego węża walutowego zacząć,
to na razie przedwcześnie mówić, bo referendum akcesyjne przyniesie nam nową jakość" -
dodał. Referendum akcesyjne odbędzie się w dniach 7-8 czerwca. ((Tłumaczył: Piotr Skolimowski; Redagował: Tomasz Krzyżanowski; Reuters Messaging:
[email protected]; Reuters Serwis Polski, tel +48 22
653 9700, [email protected]))