Opowieść wigilijna

Kamil Zatoński
opublikowano: 27-12-2006, 00:00

Święta to nie tylko czas prezentów, ale też zarzynania karpi, pstrągów i innych ryb. Na finiszu minionego tygodnia na warszawskiej giełdzie było i jedno, i drugie. Fiasko fuzji Energopolu z JW Construction okazało się dla wielu inwestorów najgorszym świątecznym prezentem, o jakim mogli tylko pomyśleć. Na ostatniej sesji przed Wigilią mieliśmy więc dorzynanie. Niektórzy powiedzieliby „leszczy”. Tak zwykło się nazywać giełdowych graczy, wykorzystywanych przez bardziej doświadczonych, tzw. grube ryby.

Leszcz to niezbyt szlachetna ryba, która zimuje w zgromadzeniach. W piątek wśród akcjonariuszy Energopolu niewielu było jednak takich, którzy chcieli na zimę pozostać w większym gronie. Wśród tych, którzy uwierzyli, że wejście na giełdę największego warszawskiego dewelopera odbędzie się dzięki połączeniu z notowanym już Energopolem. Efekt — cena sosnowieckiej spółki spadła o ponad połowę.

Ryzyko, że transakcja nie dojdzie do skutku, wpisane jest w fuzję. I z tym trzeba się pogodzić. Trudniej przełknąć jednak fakt, że z tą fuzją od początku coś było nie tak. Zanim ją oficjalnie ogłoszono, kurs Energopolu zyskał 30 proc. w trakcie jednej sesji. Ostatnio, od kilku dni, kurs nurkował o kilka procent na każdej sesji. Wreszcie w czwartek, późnym wieczorem zakomunikowano, że z połączenia nici. Z komunikatem zapoznać się mogli już wszyscy. „Leszcze” także.

Na pocieszenie, a może na zanętę, pozostaje obietnica, że w planowanej na pierwsze półrocze samodzielnej ofercie publicznej JW Construction dla akcjonariuszy Energopolu przeznaczona będzie oddzielna transza.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu