Optimus jechał jak winda
Na środowej sesji w centrum zainteresowania inwestorów znajdował się Optimus, którego kurs podlegał nadzwyczaj dużym wahaniom, jak na spółkę tej wielkości. Po dużym spadku na rynku Nasdaq we wtorek, wczorajsza sesja zaczęła się zgodnie z przewidywaniami, tzn. silnymi spadkami sektora TMT. Optimus zniżkował podobnie jak inne spółki z tego segmentu, ale jego spadek, do czego zdążyliśmy się przyzwyczaić, należał do największych na rynku. Po 1,5 godz. handlu Optimus tracił bowiem na wartości aż 10 proc. Jednak później stało się to, czego nikt raczej się nie spodziewał — akcje spółki zaczęły dynamicznie zyskiwać na wartości i w ciągu 2 godzin wzrosły o 21 proc. powyżej dziennego minimum. W stosunku do notowań z wtorku wzrost ten wynosił wówczas niespełna 9 proc., a na zamknięciu sesji było to 7,5 proc. Bardzo wysokie były obroty na Optimusie, które wyniosły prawie 500 tys. akcji (68 mln zł). Duże obroty notowane na ostatnich sesjach świadczą o tym, że akcje spółki są mocno skupowane (w końcówce sesji w jednej transakcji właściciela zmieniło 110 tys. akcji) albo są obiektem ataku spekulantów, którzy liczą na trafienie w dno, a kiedy im się to nie udaje, szybko pozbywają się akcji.
Kurs nowosądeckiej spółki mocno traci na wartości od dłuższego czasu. Tylko częściowo da się to wytłumaczyć negatywnym nastawieniem inwestorów na całym świecie do sektora zaawansowanych technologii. Bardzo ważne wydają się tu dwa fakty: słabe wyniki finansowe i nie wyjaśniona sprawa zapowiadanego podziału spółki. Optimus od pewnego czasu ratował swoje wyniki transakcjami nie związanymi z podstawową działalnością (operacje kapitałowe, sprzedaż nieruchomości itp.).
W 2000 rOKU coraz bardziej kulejącej działalności operacyjnej nie udało się zbilansować w podobny sposób, w wyniku czego Optimus zanotował stratę netto. Natomiast jeszcze większe niepokoje wśród inwestorów spowodowały pojawiające się informacje o tym, że portal Onet (najcenniejsze aktywa Optimusa) może zostać wyprowadzony z grupy, z pominięciem drobnych akcjonariuszy.