Optymizm? Tak, ale umiarkowany

JKW, EG, MJ
opublikowano: 2006-02-28 00:00

Wskaźniki dotyczące branży budowlanej systematycznie idą w górę. Czy nadchodzi więc trwała poprawa? Zdania przedsiębiorców są podzielone.

Marek Michałowski, prezes spółki Budimex

Wreszcie, po pięciu latach dekoniunktury, nastąpiła poprawa, co potwierdzają coraz lepsze wskaźniki. Chciałbym wierzyć, że tym razem ta tendencja się utrzyma. Niemniej jednak wciąż borykamy się z problemami, które stanowią zagrożenie dla wzrostu.

Przede wszystkim obowiązujące u nas prawo jest niewydolne. Nierzadko jego zapisy są ze sobą sprzeczne i należałoby je poprawić, a najlepiej zmienić. Mam tu na myśli prawo dotyczące zagospodarowania przestrzennego czy ochrony środowiska (na szczęście Sejm zajął się już nowelizacją prawa o zamówieniach publicznych). Drugim poważnym problemem jest brak wystarczających umiejętności skutecznego wykorzystania funduszy unijnych, które udało się wynegocjować naszemu rządowi.

Włodzimierz Włodarczyk, prezes spółki Warbud

Po latach zastoju sektor budowlany wszedł w fazę dynamicznego rozwoju. We wszystkich branżach, od budownictwa przemysłowego, mieszkaniowego, poprzez komercyjne, infrastrukturalne aż po magazynowe, obserwujemy znaczne ożywienie. Wskaźniki za 2005 r. potwierdzają tendencję wzrostową. Produkcja budowlano-montażowa wzrosła o 7,4 proc. w stosunku do roku ubiegłego. Oznacza to, że przełamano trwający nieprzerwanie od 4 lat kryzys w budownictwie.

W najbliższym czasie sektor budowlany będzie nadrabiać zaległości. Najważniejszymi czynnikami wzrostu pozostaną zainteresowanie ze strony zagranicznych inwestorów oraz fundusze unijne, przeznaczane na projekty infrastrukturalne. Nie możemy jednak zapominać o czynnikach hamujących rozwój branży. Od kilku lat wydaje się coraz mniej pozwoleń na budowę, brakuje także planów zagospodarowania przestrzennego. Wciąż nie ma jasnych reguł dla uczestników przetargów publicznych oraz uregulowań dotyczących zasad opracowywania kontraktów. Niestety, wielokrotnie jest tak, że zleceniodawca jest stroną uprzywilejowaną, a wykonawcę obarcza się kosztami i odpowiedzialnością za wszelkie zawinione i niezawinione działania.

Największe jednak zagrożenie widzę w rynku wykwalifikowanej kadry. Specjaliści opuszczają Polskę, by szukać lepiej płatnej i stabilnej pracy w starych krajach Unii. Chcąc ich zatrzymać, należy liczyć się z większymi wydatkami, a to z pewnością wpłynie na wzrost kosztów realizacji projektów.

Marek Poddany, prezes spółki deweloperskiej Sedno

Obawiam się, że obserwowana w 2005 r. poprawa nie będzie już tak widoczna w roku bieżącym. Możliwości wzrostu wynikające ze wzmożonego popytu powoli wyczerpują się. Należy podjąć działania zwiększające podaż, lecz barierą jest złe prawo — zwłaszcza budowlane i zagospodarowania przestrzennego. Wiem, że już rozpoczęły się prace nad zmianą tych ustaw. Efekty będą widoczne za kilka lat, a nam potrzeba zmian natychmiastowych.

Ponadto już dziś odczuwa się brak wykwalifikowanych pracowników budowlanych. Jednak emigracja i brak dobrego szkolnictwa zawodowego sprawi, że za kilka lat w Polsce nie będzie miał kto budować.

Ryszard Matkowski, prezes JW Construction Holding

Rzeczywiście budownictwo trochę się dźwignęło, ale nie ma na razie przesłanek, by mówić o trwałej poprawie. Stosunkowo najlepiej mają się firmy deweloperskie budujące mieszkania. Firmy stawiające obiekty przemysłowe i biurowe nie mają już takiej dobrej sytuacji, a działającym w obszarze budownictwa inżynieryjno-technicznego nie brakuje powodów do narzekania.

W Polsce utrzymuje się wysoki, umiarkowanie rosnący popyt na mieszkania, bo kredyty hipoteczne są coraz bardziej dostępne, a potrzeby mieszkaniowe — ogromne. Jednak już wkrótce popyt na mieszkania może wyhamować wraz z wprowadzeniem ograniczeń w udzielaniu kredytów hipotecznych denominowanych w walutach. Programy rządowe, które miały coś poprawić, choćby wprowadzić obiecane dopłaty do kredytów mieszkaniowych, są ciągle w sferze zapowiedzi.

Zagrożeniem dla rozwoju budownictwa infrastrukturalnego jest brak dobrej ustawy o zamówieniach publicznych. Unieważniane przetargi odciągają w czasie wiele pilnych robót drogowych i kolejowych. Należy też zmienić sposób wykupu ziemi pod te inwestycje na przymusowy, po cenach komercyjnych. W budownictwie mieszkaniowym zagrożeniem są spekulacyjne wykupy działek budowlanych przez firmy zagraniczne, wykazujące dużą nadpłynność finansową. Spowoduje to jeszcze większy wzrost cen mieszkań w atrakcyjnych lokalizacjach.

Ewa Pira, dyrektor ds. rynku Grupy Atlas

Stagnacja — tak można określić obecną sytuację w branży materiałów budowlanych. Przez pierwsze dwa miesiące tego roku z trudem — głównie dzięki promocjom — utrzymujemy sprzedaż na poziomie ubiegłorocznych obrotów w tym samym okresie. Promocje powodują obniżenie średniej ceny produktów, ale sprzedaje się ich więcej. W styczniu aż dwie poważne firmy z branży zaoferowały nam sprzedaż swoich przedsiębiorstw wraz z markami. Nigdy wcześniej takiej sytuacji nie było. A to oznacza, że na rynku jest źle. Nam jest łatwiej, ponieważ jesteśmy firmą o dużych obrotach, przyzwoitej rentowności i stale mamy środki na rozwój — dlatego też skorzystamy z oferty jednej z firm, o których wspomniałam.

O rozwoju branży budowlanej zdecydować może przede wszystkim poprawa ogólnej sytuacji gospodarczej w kraju, w związku z tym — wzrost zamożności społeczeństwa. Co prawda, optymizmem nie napawają informacje o rzeszach Polaków wyjeżdżających zagranicę „za chlebem”, ale przecież oni wrócą. I zaczną remontować swoje mieszkania, a może i zbudują domy. Tylko trzeba te kilka lat przeczekać, racjonalizując koszty i mając nadzieję na lepsze jutro.

Anna Struk, wiceprezes Składów Budowlanych VOX

W ostatnich miesiącach nastąpiło wyraźne ożywienie w budownictwie. Przełożyło się to na większe zainteresowanie zakupami materiałów budowlanych, a w konsekwencji na znaczny wzrost sprzedaży w całej sieci Składów Budowlanych VOX.

Tak dobrego pod względem wartości sprzedaży ostatniego kwartału jak w 2005 r. nie było już od kilku lat. Zainteresowanie klientów indywidualnych skupiło się głównie na zakupie materiałów wykończeniowych, a szczególnie drzwi i paneli podłogowych. Duża skala zakupów wynikała z pewnością z kończącej się ulgi remontowej, ale dało się też zaobserwować ogólne ożywienie rynku. Zauważyliśmy ponadto wzrost zainteresowania materiałami budowlanymi.

Uważam, że perspektywy dla rozwoju budownictwa są obecnie dobre, a zaległości, które powstały w ciągu ostatnich kilku lat, zostaną szybko nadrobione.

Andrzej Balcerek, prezes spółki Górażdże Cement

Obecne zużycie cementu w Polsce utrzymuje się na niskim poziomie. W 2005 r. wyniosło niecałe 12 mln ton rocznie. Dla porównania w 2000 r. osiągnęło wartość 14 mln ton.

Od września 2005 r. możemy zauważyć pewne ożywienie. W porównaniu z tym samym miesiącem w 2004 r. zużycie cementu wzrosło o 7 proc. Duży wpływ na stan branży budowlanej ma cykl koniunkturalny w gospodarce. Recesja pociąga za sobą kryzys w budownictwie.

Przystąpienie do Unii powinno zaowocować wzrostem inwestycji w infrastrukturę i budownictwo. Polska potrzebuje nowych impulsów do rozwoju gospodarki, a te są efektem inwestycji i napływu kapitału. Szybszy rozwój gospodarczy przyczyni się do wzrostu popytu na materiały budowlane.

Istnieje kilka istotnych zagrożeń dla branży budowlanej. Głównym jest spadek inwestycji krajowych i zagranicznych. Konieczne jest również, aby wszystkie dostępne środki z funduszy unijnych przeznaczone na infrastrukturę były w pełni wykorzystywane.

Gregor Sobisch, prezes grupy Hydrobudowa-6

Obecny stan branży budowlanej można ocenić jako dobry. Największy wpływ na to ma rozwijająca się gospodarka i inwestycje finansowane z funduszy unijnych, m.in. w infrastrukturę oraz w budowę obiektów związanych z ochroną środowiska. Oprócz tego zaczyna rozwijać się także budownictwo mieszkaniowe.

Po okresie stagnacji w zamówieniach publicznych i prywatnych widać poprawę sytuacji w branży budowlanej, niemniej jednak potrzebny jest czas, aby przełożyło się to na poprawę sytuacji poszczególnych firm. Optymizmem napawa jednak coraz większa liczba zleceń.

Największe zagrożenia wynikają z niedoskonałego systemu zamówień publicznych. Ponadto brakuje prawa budowlanego, które określałoby w sposób zrównoważony obowiązki i prawa zamawiającego oraz wykonawcy. Na razie faworyzuje się zamawiającego.

Mirosław Godlewski, prezes spółki Opoczno

Dostrzegamy wyraźne ożywienie w segmencie inwestycyjnym, a wszelkie prognozy wskazują na kontynuację tego trendu w najbliższych latach. Mamy także do czynienia z gwałtownym zwiększeniem popytu na kredyty hipoteczne, co powinno prowadzić do wzrostu konsumpcji indywidualnej. Te przewidywania wskazują, że można spodziewać się wzrostu rynku, aczkolwiek nie będzie on dwucyfrowy.

Zagrożeniami dla branży jest natomiast spadek atrakcyjności kredytów, np. przez odebranie możliwości kredytowania w walutach zagranicznych, negatywne zmiany w stawkach VAT dla budownictwa, spowolnienie gospodarki i co za tym idzie, tempa wzrostu zamożności rodzin.

Agata Trzewiczyńska, dyrektor Lafarge Beton

Branży budowlanej wciąż brakuje stabilności, a przyczyn tego stanu rzeczy jest wiele. To m.in. zbyt mało skuteczne prawo, a raczej ciągle zmieniające się przepisy podatkowe i budowlane, które wprowadzają spore zamieszanie w sektorze. Wpływ na branżę ma również podatek VAT oraz kwestia zawyżania akcyz i ceł. Te wszystkie czynniki wpływają niestety na jakość oferowanych w Polsce materiałów. Sytuację pogarsza również w wielu przypadkach brak planów zagospodarowania przestrzennego, który powoduje blokadę wielu inwestycji. Jednak ogólnie rynek budowlany w Polsce powoli zaczyna zmierzać w dobrym kierunku. Nasze wejście do UE, a w związku z tym wprowadzanie procedur unijnych oraz fundusze unijne do wykorzystania w budownictwie otwierają przed naszą branżą perspektywy rozwoju.