2,7 mld zł — taki budżet na inwestycje w petrochemię przewiduje strategia paliwowego PKN Orlen. Koncern wziął się właśnie za najważniejszy z projektów — przygotowania do budowy instalacji do produkcji fenolu w Płocku. Wartość tej inwestycji szacuje się nieoficjalnie na około 1 mld zł. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to instalacja ruszy w 2017 r.
Odbiorcy zacierają ręce
Na swojej platformie zakupowej Orlen zamieścił już ogłoszenie zapraszające potencjalnych kontraktorów do wymiany informacji.
— Projekt wchodzi w fazę przygotowawczą. Do 23 sierpnia Orlen będzie w ten sposób badał rynek, polski i zagraniczny, pod kątem możliwości zaprojektowania, dostawy, montażu oraz rozruchu kompleksu fenolu w Płocku — informuje biuro prasowe Orlenu.
Orlen produkuje dziś 50 tys. ton fenolu rocznie, a po oddaniu inwestycji będzie to cztery razy więcej, czyli 200 tys. ton. Szacuje, że taka ilość w pełni zaspokoi potrzeby polskiego rynku. A polski rynek tylko na to czeka. W 70 proc. zaopatruje się przecież za granicą, głównie w Niemczech, Belgii czy Finlandii.
— A ceny fenolu są szalenie wywindowane — narzeka Daniel Mzyk, prezes Pagedu, produkującego m.in. sklejkę oraz płyty meblowe i kupującego kilka tys. ton fenolu rocznie. Największym odbiorcą fenolu w Polsce jest grupa Azoty. Kupuje około 70 tys. ton rocznie i wykorzystuje do produkcji kaprolaktamu.
— Teraz musimy częściowo kupować fenol za granicą. Dlatego jesteśmy bardzo zainteresowani powodzeniem inwestycji Orlenu — przyznaje Grzegorz Kulik, rzecznik prasowy Azotów. Paged kupuje fenol w Finlandii. Ten surowiec odpowiada w firmie za 5-6 proc. kosztów produkcji.
— Liczymy na to, że ceny w końcu spadną — komentuje Daniel Mzyk. Poza tym fenol trafia w Polsce do producentów żywic, środków chwastobójczych, smarów oraz do przemysłu oponiarskiego.
Po miliard warto się schylić
Inwestycję dobrze odbiera również rynek. Tomasz Kasowicz, analityk BZ WBK, uważa, że inwestycja w rozwój petrochemii to dobry ruch.
— Rafinerie przeżywają trudny okres, więc warto wydłużać łańcuch produkcyjny, by osiągnąć dzięki temu wyższe marże.
Poza tym ceny fenolu są wysokie, dochodząc prawie do 1600 EUR za tonę, popyt lokalny jest stabilny, a mamy jednocześnie deficyt produkcji w kraju. Do tego dochodzi jeszcze dobre zaplecze logistyczne Orlenu. Perspektywy tej inwestycji są zatem sensowne — uważa Tomasz Kasowicz.
Dodatkowe 150 tys. ton mocy produkcyjnych, czyli dodatkowy miliard złotych przychodów (przy obecnych cenach), to również atrakcyjna perspektywa.
— Można szacować, że inwestycja zwróci się Orlenowi w ciągu kilku lat — uważa Tomasz Kasowicz.
W petrochemię, wspólnie z Grupą Azoty, chce też inwestować Lotos. Partnerzy myślą o postawieniu własnych instalacji krakingu parowego, produkcji polietylenu oraz aromatów. Jedna z tych instalacji na pewno stanie w Gdańsku, w pobliżu rafinerii Lotosu, dwie pomocnicze natomiast — w Kędzierzynie i w Tarnowie (tam są zakłady Azotów).