Ekspert Niezależnego Ośrodka Badań Ekonomicznych (NOBE) prof. Witold Orłowski uważa, że expose premiera Kazimierza Marcinkiewicza to program rozsądny i dość spójny, ale brakuje w nim terminu wejścia Polski do strefy euro oraz sposobu realizacji reformy finansów publicznych.
Według niego, zachodzi też obawa, że rząd mniejszościowy będzie miał trudności z uzyskaniem politycznego poparcia dla programu. "Kluczowe dla tego rządu jest pytanie, jakie są szanse na realizację tego programu, zważywszy na to, że rząd jest mniejszościowy i niestety bazuje na poparciu partii, które trudno podejrzewać, iż będą popierać rozsądne i odpowiedzialne reformy gospodarcze" - powiedział.
Według niego, program jest realny "w sensie technicznym", szczególnie w warunkach obecnego wzrostu gospodarczego.
"Jest to program rozsądny i dość spójny, który zawiera wiele ważnych elementów, jak przede wszystkim zmniejszenie różnego typu biurokratycznych przeszkód dla gospodarki. Jednak w wielu dziedzinach propozycje te są dość niekonkretne" - powiedział PAP Orłowski.
"Zabrakło jakiejś deklaracji rządu w sprawie euro i tego dotyczą moje wątpliwości co do tego programu. Uważam, że taka deklaracja jest absolutnie niezbędna, ponieważ rynki finansowe potrzebują punktu odniesienia. Tu nie chodzi nawet o to, czy mamy wejść do strefy euro szybciej czy wolniej, ale rząd nie ma prawa po prostu pominąć tego problemu całkowitym milczeniem" - powiedział.
Jak zaznaczył, brakuje też kierunków reform finansów publicznych. "Co prawda premier Marcinkiewicz mówił o nieprzekraczalnym deficycie w wysokości 30 mld zł, o różnych wydatkach, o obniżce podatków oraz pewnych niewielkich oszczędnościach w administracji" - powiedział Orłowski. Jednak - według niego - nie jest to jeszczekompletny programem reformy finansów publicznych, ponieważ nie ma tu sposobu finansowania tych założeń.
Orłowski zwrócił uwagę, że nie do końca jasny jest program prywatyzacji. "W porównaniu z tym, co PiS głosił wcześniej w kwestii prywatyzacji to wydaje się, że entuzjazm do prywatyzacji jest jednak większy niż był" - powiedział.
Podkreślił, że na liście firm, które mają pozostać państwowe nie znalazło się PZU, o którym dużo się wcześniej mówiło w kontekście prywatyzacji. Znalazł się natomiast PKN Orlen, który nie jest firmą państwową, ale według Orłowskiego należy to rozumieć jako zapowiedź zachowania kontroli państwa nad spółką.
Premier podczas czwartkowego expose powiedział: "Pozostawimy w rękach państwa najważniejsze polskie firmy. Podam tylko przykłady: Lasy Państwowe, TVP i PR, Poczta Polska, PKO BP, Lotos, Orlen, KGHM czy BOT. Będziemy te firmy rozwijać, tworząc polską markę i polski kapitalizm".