Oświecenie nie przyszło łatwo

Łukasz Świerżewski
30-04-2004, 00:00

Choć było trudno, po półtora roku premier nauczył się rozmawiać z przedsiębiorcami. Oby jego następcom nie zajęło to aż tyle czasu.

„Puls Biznesu”: Gdy Leszek Miller dwa i pół roku temu tworzył rząd, miał większość w Sejmie i 40-proc. poparcie. Wykorzystał je?

Henryka Bochniarz: Na początku ekipie Leszka Millera wydawało się, że po dobrym wyniku wyborczym nie musi się już starać. To dowód na to, że arogancja nigdy nie popłaca. Mówię to pod adresem potencjalnych następców...

To znaczy...

...że właściwie wszyscy politycy uważają, że wszystko wiedzą lepiej.

Wracając do pierwszych dni rządu SLD. Stery finansów i gospodarki objął wicepremier Marek Belka...

...który nie potrafił do końca przekonać do swoich racji premiera i stąd wzięło się szukanie cudownych recept, czyli powołanie na wicepremiera Grzegorza Kołodki.

To chyba on spowodował, że organizacje biznesowe zjednoczyły siły. Czy jego propozycje były rzeczywiście groźne?

W rzeczywistości istnieje duża zbieżność między tym, co proponował jeszcze Jarosław Bauc, a potem Marek Belka, Grzegorz Kołodko, a obecnie Jerzy Hausner. Problemem Grzegorza Kołodki był jednak brak komunikacji. To dotyczyło także kontaktów z przedsiębiorcami. Powinniśmy wysłać mu kwiaty i podziękować, bo zjednoczyły nas jego propozycje w sprawach podatkowych. Grzegorz Kołodko uważał, że nie ma mowy o obniżaniu podatków. Pamiętam spotkanie, kiedy powiedział, że obniżenie CIT jest nie do pomyślenia.

To był początek 2003 r.

Potem sprawy potoczyły się bardzo szybko. Jasne było, że z Grzegorzem Kołodką nie da się niestety współpracować.

Jaka była wówczas postawa Leszka Millera? To on desygnował Grzegorza Kołodkę, a kilkanaście miesięcy później mówił o wprowadzeniu podatku liniowego.

Leszek Miller przeszedł bardzo głęboki proces edukacji. To świadczy, że taki proces jest możliwy, jeżeli ktoś jest wystarczająco otwarty.

Czy to wraz z odejściem Grzegorza Kołodki rząd zaczął rozmawiać z przedsiębiorcami?

To był proces. Jeszcze gdy Jerzy Hausner nie był wicepremierem, rozpoczęła prace Komisja Trójstronna. Powstała nowa płaszczyzna rozmowy między związkami, rządem i przedsiębiorcami. I to umocowana ustawowo. Jerzy Hausner podchodził do Komisji Trójstronnej i uzgodnień w sposób bardzo odpowiedzialny. Zaskarbił sobie nasze zaufanie. Wówczas też następował rozdźwięk między tym, co proponował Jerzy Hausner, minister gospodarki, a tym, co mówił Grzegorz Kołodko, wicepremier i minister finansów. Zorientowaliśmy się, z kim można coś zrobić. Ale to nie środowiska biznesu spowodowały odejście Grzegorza Kołodki.

Mieli Państwo w tym swój udział.

Od tego się nie odżegnujemy. Ale z mediami walczył sam. To samo było w rządzie. Leszek Miller miał jedno wyjście — postawić na Jerzego Hausnera. Zorientował się, że Jerzy Hausner jest w stanie sprawić, by grupy reprezentujące rozbieżne interesy, rozmawiały i wypracowywały rozwiązania.

Tak wykluł się CIToPIT...

...który jest właśnie kompromisem.

Co jeszcze dobrego ten rząd zrobił dla przedsiębiorców?

Na pierwszym miejscu stawiam prawdziwy dialog władzy ze środowiskami biznesowymi i związkami zawodowymi. Po raz pierwszy nie byliśmy traktowani instrumentalnie.

A umieszczenie w planie Hausnera, bez konsultacji z przedsiębiorcami, podwyżki ZUS?

To jest złamanie umowy. Dlatego protestujemy.

Widzi Pani jeszcze jakieś sukcesy?

Ustawa o swobodzie gospodarczej.

Której w praktyce nie ma, bo utknęła w parlamencie...

...ale jest dowodem, że rzetelna praca rządu ze środowiskami biznesowymi może dać rezultaty. Kolejna sprawa to reforma podatkowa. I nawet nie ze względu na skalę obniżek, ale z powodu odrzucenia filozofii, że trzeba zdzierać z przedsiębiorców i tym zapychać dziury w budżecie państwa.

A ponad 5-proc. wzrost PKB to zasługa rządu Leszka Millera?

To ewidentnie jego sukces. Pozornie błahe decyzje zmieniły nastawienie przedsiębiorców...

...którzy jeszcze nie zaczęli inwestować. Czego ekipa Leszka Millera nie zrobiła?

Ciągle, choć tu wina leży też po stronie związków, przy dyskusjach o kodeksie pracy pokutuje stereotyp, że pracodawca to wyzyskiwacz. Taka jest reakcja np. na samozatrudnienie. Martwi nas także sprawa funduszy unijnych. Tutaj widać konsekwencje pracy poprzedniego rządu, który stworzył podstawy Narodowego Planu Rozwoju. Proces pozyskiwania i przepływu funduszy został totalnie scentralizowany. To jest bardzo niebezpieczne. Ponadto zarówno w procesie negocjacyjnym, jak i w przypadku obecnych przygotowań do akcesji jest bardzo silny rozdział między reprezentantami rządu i środowisk biznesowych. To może nas drogo kosztować. W sprawach gospodarczych musimy przecież razem walczyć.

Czy to możliwe?

Toczący się ostatnio dialog pokazuje, że tak. Ale to nie może być wyłącznie konsekwencją chęci i uporu Jerzego Hausnera. Przecież z Ministerstwem Finansów ciągle toczy się gra w kotka i myszkę. Przekonania o wspólnocie interesów nie ma też w Ministerstwie Infrastruktury.

Bilans rządu Millera z punktu widzenia przedsiębiorczości jest więc pozytywny. Szkoda, że odchodzi?

Z tego punktu widzenia pewnie szkoda. Przetarliśmy ścieżki, zmieniło się myślenie o gospodarce. Mam nadzieję, że Marek Belka nie będzie tego zmieniał. Boję się jednak, że ponieważ wszystkie głosowania w Sejmie odbywają się teraz „o włos” i wszystko stało się przedmiotem handlu, my także możemy ponieść straty.

Zagrożeń jest dużo. Zmiany w ustawie o swobodzie, podniesienie podatków w przypadku klęski reformy finansów...

Przedstawiamy Markowi Belce te sprawy, o których już dyskutowaliśmy z rządem. Chodzi między innymi o obniżenie VAT do 19 proc. w 2005 r. i dalszy ciąg reformy PIT. Umawialiśmy się z Jerzym Hausnerem i Leszkiem Millerem, że jeżeli wygasną uprawnienia do ulg po 2006 r. i sytuacja budżetu będzie się poprawiać, to jest szansa na 19-proc. PIT dla wszystkich. Podnosimy też kwestię prywatyzacji. Tu blokada chyba jest największa, a koszty ogromne.

Czy pierwsze spotkanie Rady Przedsiębiorczości z Markiem Belką pozwala na optymizm?

Myślę, że tak. Nie musieliśmy sie wzajemnie przekonywać, że rozwiązania, które są dobre dla przedsiębiorców, są dobre dla gospodarki. Jednocześnie usłyszeliśmy deklarację kontynuacji reform zwiazanych z planem Hausnera. To dla nas bardzo ważne.

Co będzie z dialogiem rządu i przedsiębiorców. Czy będzie on kontynuowany?

Teoretycznie są ustawowe gwarancje, że Komisja Trójstronna nie będzie tylko ciałem fasadowym. Wiele rozwiązań prawnych w praktyce jednak nie działa...

A Rada Przedsiębiorczości przetrwa?

Rada Przedsiębiorczości nie jest umocowana ustawowo. Kolejne rządy mogą chcieć same dobierać sobie partnerów. Dlatego musimy ją bardziej sformalizować, by władza słyszała jednolity głos przedsiębiorców i musiała sie z nami liczyć.

Henryka Bochniarz, szefowa Rady Przedsiębiorczości

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Świerżewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Oświecenie nie przyszło łatwo