Oto 12 spółek, które odkurzą analitycy

Kamil ZatońskiKamil Zatoński
opublikowano: 2020-07-02 22:00

Dawny informatyczny blue chip, dwaj producenci gier i kontrowersyjna kancelaria odszkodowawcza — m.in. nad tymi zapomnianymi spółkami pochylą się eksperci

Z tego artykułu dowiesz się:

  • - rekomendacje dla akcji których spółek będą wydawać analitycy,
  • - jaki jest cel programu wsparcia, opłacanego przez GPW,
  • - jakie korzyści ze współpracy z brokerami mogą odnieść emitenci.

Zarząd giełdy zatwierdził listę tuzina spółek, które uzupełnią program wsparcia pokrycia analitycznego, zainaugurowany przed rokiem. W jego ramach analitycy z 12 domów maklerskich będą regularnie monitorować i wyceniać już w sumie 52 emitentów.

— Rozdzielenie opłaty za raporty analityczne od opłaty za realizację transakcji giełdowych (tzw. unbundling) spowodowało spadek liczby i ograniczył dostępność sporządzanych raportów analitycznych na temat małych i średnich spółek. Decyzję o rozszerzeniu programu podjęliśmy w związku z dynamicznym wzrostem rachunków maklerskich od początku roku, a zasady kwalifikacji kolejnych spółek wypracowaliśmy wspólnie z domami maklerskimi — mówi Izabela Olszewska, członek zarządu GPW.

„PB” poznał listę spółek, które zostały wybrane przez brokerów w drugim rzucie. Z jednym wyjątkiem są na niej spółki o kapitalizacji od kilkudziesięciu do 300 mln zł (mediana to 104 mln zł, jeśli nie liczyć MLP Group, którego kapitalizacja to 1,5 mld zł). Nie są to spółki z pierwszej ani nawet drugiej ligi pod względem obrotów. W maju najwyższe łączne obroty zanotowano na Boombicie, gdzie podsumowano je na 17,7 mln zł. To oznacza sesyjną średnią w wysokości 0,89 mln zł. W większości przypadków średnia dzienna nie przekracza nawet 10 tys. zł (jak na IMS, Krynickim czy Prochemie), a mediana dla dwunastki to 80 tys. zł.

Nie znaczy to, że spółki te nie są na radarach funduszy: w ich akcjonariacie TFI i OFE są obecne, ale to tylko zmniejsza realny free float i skutkuje marazmem w obrotach. Zakwalifikowanie ich do programu może — choć nie musi — to zmienić. Takie są przynajmniej doświadczenia wybranych giełd, które zdecydowały się na podobne programy. GPW wynikami własnych analiz jeszcze się nie podzieliła, a program pilotażowy uruchomiono na dwa lata. W zatwierdzonym właśnie uzupełnieniu programu znalazły się spółki, które albo nigdy, albo przed kilku laty były monitorowane przez analityków. Taki był zresztą warunek regulaminowy, choć w jednym przypadku nie został on spełniony — analizy dotyczące Korporacji KGL od dłuższego czasu wydaje Dom Maklerski BOŚ.

Ten broker weźmie pod lupę kancelarię odszkodowawczą Votum, co do której zastrzeżenia miał niedawno UOKiK (chodzi o kwestię roszczeń frankowiczów), Santander przyjrzy się spółce Kino Polska TV, a BPS — Prochemowi. Wkrótce będzie można też poznać rekomendacje dla dwóch producentów gier — Artifeksu Mundi (to spółka z długą historią wysokich strat) i Boombitu — oraz informatycznego Sygnity, które pod poprzednią nazwą (Computerland) przed wieloma laty było nawet w portfelu WIG20. Odkurzone zostaną także Protektor, Krynicki Recykling i IMS. Jak mówi osoba z branży relacji inwestorskich, o znalezienie spółek do drugiego rzutu programu wcale nie było łatwo.

— Problematyczne było jasne określenie, co to znaczy, że spółka od 12 miesięcy nie miała pokrycia analitycznego. Z punktu widzenia domów maklerskich wybór emitenta to spora odpowiedzialność, bo wiąże się z koniecznością utrzymania pracownika przez cały rok, a zawsze istnieje ryzyko, że spółka np. wycofa się z giełdy lub współpraca z nią będzie utrudniona. Dlatego brokerzy wybierali firmy ostrożnie — mówi anonimowo osoba z branży.

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, kilka spółek nie było zainteresowanych udziałem w programie. Tymczasem eksperci wskazują, że taka współpraca przynosi obopólne korzyści.

— Jeśli analitycy wgryzą się w temat, to z czasem zaczynają pomagać spółkom w kontaktach z inwestorami, sugerując np., jak pokazywać niektóre dane — mówi osoba z branży IR.

Za pisanie analiz dla pojedynczej spółki dom maklerski otrzyma od GPW 50 tys. zł rocznie. W zamian za to analityk musi opublikować raport inicjujący, a później przynajmniej dwa razy w roku dokonać jego aktualizacji. Nie jest wymagane, by w raporcie znalazło się konkretne zalecenie inwestycyjne (np. „kupuj” lub „sprzedaj”), ale w praktyce taka porada zawarta jest w opracowaniach. Są one bezpłatne i publikowane na stronach internetowych brokerów bez opóźnień, typowych dla standardowych raportów (te w pierwszej kolejności otrzymują klienci biur, którzy dodatkowo płacą za taką usługę).