Paletowy biznes rośnie jak na drożdżach

Firmy zajmujące się outsourcingiem palet mają już prawie 40 proc. rynku. Chep, lider branży, liczy na więcej.

W paletach nie ma wielkiej filozofii, ale są wielkie liczby. Drewniane lub plastikowe platformy do przewożenia towarów, przystosowane do wózków widłowych, są niezbędne każdemu producentowi FMCG (dóbr szybkozbywalnych). Wartość całego obrotu paletami, których setki tysięcy codziennie krążą po Polsce, to — według branżowych szacunków — nawet 2 mld zł.

Rewolucję na rynku spowodowało w 2007 r. nowe prawo własności przemysłowej. Zgodnie z nim, wprowadzanie do obrotu i korzystanie z podrabianych europalet, niespełniających europejskich wymogów certyfikacyjnych, zagrożone jest wysoką grzywną lub nawet więzieniem. Od tego momentu udziały rynkowe szybko zaczęły zdobywać firmy zajmujące się outsourcingiem palet.

Największą z nich jest Chep Polska, który należy do australijskiej grupy Brambles, działającej w ponad 50 krajach na świecie i wycenianej na giełdzie w Sydney na 17,6 mld AUD (około 53 mld zł). Jak działa taki biznes?

Przedsiębiorca wykorzystuje palety do magazynowania i transportu towarów, ale po dostarczeniu ich do odbiorcy — np. sieci handlowej — nie musi się już troszczyć o ich los, bo odzyskaniem palet, sprawdzeniem ich stanu, ewentualną naprawą i ponownym wprowadzeniem do obrotu zajmuje się firma, która je wynajęła.

— Nasz udział w polskim rynku palet wykorzystywanych przez branżę FMCG szacujemy na około 30 proc., pozostałe firmy outsourcingowe mają razem kilka procent. Rocznie po Polsce krąży ponad 15 mln naszych palet, w szczycie sezonu — czyli w czasie wakacji, gdy rosną zamówienia na napoje — dziennie wydajemy ich ponad 100 tys. Nadal 50-60 proc. rynku to palety należące do poszczególnych producentów,ale coraz więcej firm dostrzega korzyści płynące z ich outsourcingu — mówi Kinga di Salvo, dyrektor generalny Chep w Polsce i krajach bałtyckich.

Firma, której przychody sięgają dziś około 200 mln zł, wchodziła do Polski 15 lat temu, w ślad za swoimi międzynarodowymi klientami, takimi jak Nestle czy Procter & Gamble. Zatrudnia około 80 osób, ma w kraju sześć centrów serwisowych palet, a w tym roku ma otworzyć kolejne, w okolicach Wrocławia.

— Dziś obsługujemy ponad 600 firm w Polsce, od globalnych koncernów po rodzinnych producentów, działających tylko na lokalnym rynku. Co roku nasze przychodyrosną w dwucyfrowym tempie — w roku finansowym 2012/13 (od lipca do czerwca) wzrosły o 36 proc., rok temu o ponad 20 proc. W tym roku również spodziewamy się wzrostu o ponad 20 proc. — mówi Kinga di Salvo.

Co roku w Polsce produkuje się około 17 mln palet — jesteśmy pod tym względem jednym z globalnych liderów, bo — według danych EPAL — na całym świecie produkcja sięga niespełna 70 mln palet rocznie.

— Polski rynek jest jeszcze mało zróżnicowany — większość firm korzysta z czterech podstawowych typów palet, przede wszystkim drewnianych, rzadziej niż przedsiębiorstwa z zachodu Europy decydująsię też na outsourcing. To jednak będzie się zmieniać: standardowe europalety łatwo podrobić, łatwo też — gdy przedsiębiorca nie ma kontroli nad całym łańcuchem dostaw — spisać je na straty jako uszkodzone i przy pomocy jednego z licznych przydrożnych skupów ponownie wprowadzić do obrotu. To realne straty dla firm z branży FMCG, których można uniknąć — mówi Kinga di Salvo.

W ubiegłym roku wynajem palet skusił Enterprise Investors, jeden z największych funduszy private equity w regionie. Za 49 proc. akcji spółki EP Serwis, działającej w tej branży, fundusz dał 9 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Paletowy biznes rośnie jak na drożdżach