Palladia: Dolar w odwrocie

Palladia Capital Markets
opublikowano: 09-03-2005, 10:34

Wczorajsza sesja mimo wstrząsu na scenie politycznej nie przyniosła wstrząsu na złotówce. Nasza waluta pozostawała relatywnie stabilna i utrzymywaliśmy się powyżej 19 proc. odchylenia po mocnej stronie parytetu. Nieznacznie droższe było euro, a tracił nadal dolar do czego przyczyniła się sytuacja na rynku eurodolara.

Wczorajsza sesja mimo wstrząsu na scenie politycznej nie przyniosła wstrząsu na złotówce. Nasza waluta pozostawała relatywnie stabilna i utrzymywaliśmy się powyżej 19 proc. odchylenia po mocnej stronie parytetu. Nieznacznie droższe było euro, a tracił nadal dolar do czego przyczyniła się sytuacja na rynku eurodolara.

Kluczowe dla rynku informacje jakimi było posiedzenie unijnych ministrów finansów i kwestia odejścia Jerzego Hausnera z rządu nie przyniosły rozstrzygnięcia. Ministrowie nie zdołali się „dogadać” w kwestii reform reguł paktu stabilizacyjnego (nadal zatem kwestia zasad księgowania transferów do OFE pozostaje zawieszona, chociaż mamy szanse na korzystny kompromis) i zapowiedzieli ponowne spotkanie 20 marca, a rzecznik rządu Marka Belki poinformował dziennikarzy, iż premier nie będzie komentował dymisji swojego wicepremiera. Przypomnijmy, że wcześniej Jerzy Hausner zgłosił premierowi gotowość do odejścia.

Wczoraj rynek otrzymał jednak ważną informację, choć głosy na ten temat pojawiały się już wcześniej. Podczas konferencji prasowej w Brukseli minister finansów Mirosław Gronicki zasugerował, że w wakacje wskaźnik inflacji może spaść do poziomu 1,5 proc. r/r, czyli poniżej celu inflacyjnego banku centralnego (2,5 proc. r/r) za sprawą silnego złotego. Dodał także, że może dojść do wyhamowania dynamiki eksportu. Minister zaznaczył jednak, że nie oczekuje w lutym znaczących zmian w poziomie inflacji w relacji do stycznia, którą szacuje na poziomie 3,9-4,1 proc. r/r. Informacje te sugerują jednak jedno – iż presja na obniżki stóp procentowych ze strony Rady Polityki Pieniężnej jest coraz większa, a ten czynnik sprzyja w średnim terminie wzrostowi cen obligacji. Informacja ta zaszkodziła jednak warszawskiej giełdzie, gdzie inwestorzy „uświadomili” sobie, iż zyski spółek mogą być mniejsze. O możliwości spadku zamówień przedsiębiorstw i spadku eksportu w najbliższych miesiącach informował także BIEC.

Nie można jednak liczyć na to, że sytuacja na arenie politycznej szybko ulegnie uspokojeniu. Może w mniejszym stopniu inwestorzy będą zwracać uwagę na to co dzieje się wokół prezydenta (on sam odchodzi przecież we wrześniu), a więcej na publikowane sondaże. I tak ten opublikowany dzisiaj przez „Rzeczpospolitą”, a opracowany przez PBS pokazał tylko 6 proc. poparcie dla Partii Demokratycznej (poniedziałkowy TNS OBOP pokazywał 12 proc.) i to głównie kosztem spadku poparcia dla Platformy Obywatelskiej (z 27 proc. do 22 proc.). Niepokojący jest wzrost poparcia dla partii stricte populistycznych, czyli Samoobrony i Ligi Polskich Rodzin. Obie miałyby szanse na 173 głosy w parlamencie, przy 202 głosach koalicji Platformy Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości. Inna sprawa, że PiS nie jest tak naprawdę zbytnio pro-reformatorski. Najbliższe tygodnie mogą być zatem ciekawe, a zagraniczni analitycy będą mieli co analizować...

Z technicznego punktu widzenia EUR/PLN ma wsparcie w okolicach 3,87, a opór 3,8950/3,9000. Można spodziewać się testowania dolnego poziomu dzisiaj, bądź w najbliższych dniach. Z kolei USD/PLN po wyraźnym przełamaniu wsparcia na 2,93 za sprawą taniejącego dolara ma drogę otwartą na psychologiczne 2,90 i niżej. Dzisiaj uwaga rynku skupi się na danych z przetargu 20-letnich obligacji o wartości 1,4 mld zł, które powinny być jednak bez większych problemów sprzedane.

Rynek międzynarodowy

Wczorajsza sesja przyniosła dalszy odwrót od dolara na rynkach światowych, która to tendencja została zapoczątkowana ponownie blisko miesiąc temu z poziomu 1,2730 na EUR/USD. Tymczasem wczoraj przekroczyliśmy ważny opór na poziomie 1,33, co de facto otwiera drogę do grudniowych szczytów w okolicach 1,3650. Po drodze mamy jeszcze opór w rejonie 1,3450, co jest 76,4 proc. zniesieniem Fibonacciego wcześniejszych spadków.

Ale wróćmy do fundamentów. Dlaczego dolar traci? Głównie z tego powodu, że na rynek powróciły obawy, co do negatywnego wpływu dużych deficytów Stanów Zjednoczonych. W najbliższy czwartek opublikowane zostaną dane o budżecie federalnym za luty, a w piątek o bilansie handlowym za styczeń. Obie te figury mogą być wyraźnie gorsze. Dodatkowo od kilku dni w serwisach można znaleźć informacje o tym, iż jeden z największych inwestorów świata (dla niektórych guru), Warren Buffet nadal gra na słabego dolara, podpierając się właśnie kwestiami deficytów. Wczoraj mieliśmy także dwie wypowiedzi członków FED, które raczej optymistycznie nie nastrajają. Gubernator FED z St.Louis, William Poole nieco wymijająco powiedział, że deficyt na rachunku obrotów bieżących ma szanse w dłuższym terminie zostać zredukowany w czym pomóc może fakt starzejącego się społeczeństwa europejskiego i japońskiego. Z kolei zdaniem gubernatora FED, Bena Bernanke z Chicago inflacja pozostaje „stabilna” i tym samym bank centralny powinien kontynuować politykę umiarkowanych podwyżek stóp procentowych w najbliższym czasie (rynek jednak liczył od dawna, że ulegnie ona przyspieszeniu). Dodatkowo japońscy eksporterzy dokonują repatriacji swoich zysków z racji kończącego się w końcu marca roku fiskalnego, co wpływa na umocnienie się japońskiego jena i spadek dolara. Z kolei w Europie członek ECB, Nout Wellink powiedział wczoraj w wywiadzie dla dziennika „Financial Times Deutschland”, że obserwowany wzrost podaży pieniądza zmusi w średnim terminie bank centralny do działań. Naszym zdaniem do zaostrzenia polityki monetarnej przez ECB tak naprawdę skłaniać będzie także ewentualne poluzowanie zasad paktu stabilizacyjnego z Maastricht, chociaż nadal mizerny wzrost gospodarczy w krajach „dwunastki” raczej do takiego posunięcia nie skłania.

Czy zatem można znaleźć jakieś pozytywy dla dolara w krótkim terminie? Tak, dzisiaj o godz. 20:00 FED opublikuje okresowy raport nt. stanu amerykańskiej gospodarki zwany „Beżową Księgą”, a na jutro i piątek zapowiedziane zostały wystąpienia Alana Greenspana, który będzie zapewne próbował znów „sprzedać” rynkowi jakiś pro-dolarowy pomysł.

Z technicznego punktu widzenia dzisiaj wsparciem są poziomy 1,3350 i 1,3300, a oporem okolice 1,3450. Rynek mogą cechować duże emocje mimo, że podczas wieczornego i nocnego handlu w zasadzie mało co się działo. 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Palladia Capital Markets

Polecane