Państwo nie musi być tańsze

Katarzyna Jaźwińska
20-08-2004, 00:00

Resort infrastruktury przyrzeka, że program budowy autostrad wreszcie ruszy. Kto zbuduje je taniej: państwo czy firmy prywatne?

Program autostradowy stał w miejscu m.in. z powodu sporu, czy drogi lepiej budować ze środków prywatnych czy publicznych. Grupa związana z Markiem Polem, byłym ministrem infrastruktury, argumentowała, że budować musi państwo, bo robi to taniej. Czy na pewno?

Skąd pieniądze

Ostatecznie część dróg zbuduje państwo, część prywatni koncesjonariusze. Pieniądze państwowe będą pochodziły przede wszystkim z funduszy unijnych, kredytów i Krajowego Funduszu Drogowego (KFD), działającego przy Banku Gospodarstwa Krajowego i finansowanego z opłat paliwowych. Unia Europejska wesprze nas niebagatelną kwotą 7 mld zł. Fundusz Spójności, dawna ISPA, dostarczy 3,73 mld zł w latach 2004-06, 1,14 mld zł trzeba będzie dołożyć ze środków krajowych, czyli zapewne z KFD.

— Z opłaty paliwowej można w 2005 r. spodziewać się około 1,2 mld zł wpływów do KFD, a w 2006 r. około 1,24 mld zł — szacuje Andrzej Nowak, ekspert w biurze KFD.

Europejski Fundusz Wsparcia Regionalnego (ERDF) da nam natomiast 2,42 mld zł w latach 2004-08.

Największym projektem realizowanym z tych środków ma być budowa autostrady A-2 z Konina do Strykowa. Budowa kilometra tej trasy będzie kosztować 3,2 mln EUR (14,2 mln zł). Później jednak zostanie wybrany koncesjonariusz, który przystosuje trasę do eksploatacji (zbuduje punkty poboru opłat, infrastrukturę telekomunikacyjną, stacje benzynowe, ekrany akustyczne itd.). Jakim kosztem? Dziś trudno określić dokładnie, ale z pewnością niemałym.

Jakie koszty

Można go natomiast oszacować.

Projekt A-2 Konin-Stryków można bowiem porównać z budową przez państwo autostrady A-4 Kraków-Katowice. Choć już wiele lat temu kosztowała ona 3,6 mln zł/km, to modernizacja i przystosowanie do eksploatacji pochłania dodatkowe 8 mln zł/km. Budowa przez państwo trasy A-4 Wrocław-Nogawczyce kosztowała 14,6 mln zł/km. Teraz trzeba jeszcze przystosować drogę do eksploatacji.

Dla porównania, ceny koncesjonariuszy (zawierające koszt budowy i przygotowania do eksploatacji) to 24,8 mln zł/km na odcinku Gdańsk-Nowe Marzy (blisko Grudziądza) i 25,68 mln zł/km na trasie Nowy Tomyśl-Konin.

Specjaliści z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad uważają, że kosztów budowy przez państwo i koncesjonariusza nie da się porównywać.

— Państwo ma tańsze finansowanie, otrzymuje środki unijne itd. Firma natomiast zaciąga kredyty i w ich koszt musi wliczać wiele ryzyk, których my nie wliczamy — podkreśla Zbigniew Kotlarek, zastępca generalnego dyrektora dróg krajowych i autostrad.

Dodaje, że w przyszłym roku dyrekcja przygotuje nowe prognozy natężenia ruchu. Odcinki, na których okaże się ono najwyższe, zostaną powierzone prywatnym firmom. W budowę innych zostaną zaangażowane państwowe pieniądze.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Jaźwińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Państwo nie musi być tańsze