Pasjonuje go sumo i robienie interesów

Ryszard Gromadzki
opublikowano: 2004-02-25 00:00

Zbigniew Drzymała ma Groclin, Bogusław Cupiał Wisłę. A Dariusz Rozum — Towarzystwo Atletyczne. Dyscyplina: sumo.

Dariusz Rozum z wielkopolskiego Krotoszyna jest właścicielem przedsiębiorstwa przetwórstwa mięsnego, potentatem na lokalnym rynku nieruchomości, radnym, a do tego największym animatorem sumo w Polsce.

— Dlaczego sumo? Ojciec był zapaśnikiem, ja uprawiałem judo. Od 1996 r. w krotoszyńskim klubie zapaśniczym Ceramik działała z dużymi sukcesami sekcja sumo. Kiedy klub zaczął podupadać, przygarnąłem chłopaków. Żal było roztrwonić tak bogaty sportowy dorobek — opowiada przedsiębiorca.

Tak narodziło się w 2001 roku Towarzystwo Atletyczne Rozum.

Prawdziwi atleci

„Chłopaki”, których przygarnął Dariusz Rozum, to potężnie zbudowani mężczyźni. Są wśród nich bracia: Robert (159 kg) i Marek (115 kg) Paczków, którzy zdobyli ponad 20 medali mistrzostw świata i Europy. Jest też Wojciech Poczta (ponad 100 kg), świeżo upieczony wicemistrz Europy, i Wojtek Marszałek (190 kg), najcięższy polski zawodnik.

— W klubie trenuje 12 seniorów i grupa młodzieży. Do sumo garnie się coraz więcej dzieciaków — mówi Dariusz Rozum.

Roczny budżet klubu to 100 tys. zł. Dariuszowi Rozumowi, który udostępnia salę treningową, pomaga grupa przedsiębiorców.

— Polska Konfederacja Sportu zgodziła się na wydzielenie sumo z Polskiego Związku Zapaśniczego i utworzenie własnej organizacji. Czekamy na zgodę federacji europejskiej i światowej. Powołanie Polskiego Związku Sumo otworzy drogę do dotacji państwowych, z których korzystają inne sportowe związki — mówi Dariusz Rozum.

Pozwoli to m.in. rozszerzyć szkolenie, zapewnić stypendia reprezentantom Polski i trenerom.

— Zdarzało się, że to ja płaciłem za bilety lotnicze zawodników reprezentacji lecących do Japonii — mówi przedsiębiorca.

Lokalne piekiełko

Dariusz Rozum bez oporów prezentuje skoroszyty, gdzie w długich słupkach wyliczone są wydatki i przychody klubu.

— Mam mentalność zwycięzcy, jak zdobywcy Dzikiego Zachodu. Jak do czegoś dążę, muszę to osiągnąć. Jak mi się coś nie podoba, walę prosto z mostu — twierdzi.

Taka postawa nie zjednuje zwolenników. Zwłaszcza wśród rajców.

— Pieprzone powiatowe piekiełko. Zamiast wspierać tego, komu się coś uda, robią wszystko, żeby człowiekowi dołożyć — oburza się przedsiębiorca.

W 21-osobowej radzie Krotoszyna zasiada dwóch przedsiębiorców.

— Jak tu bronić interesów lokalnego biznesu, jeśli ci ludzie w ogóle nie mają o tym pojęcia? — pyta Dariusz Rozum.

Twierdzi, że bez jego perswazji rada miejska nigdy nie obniżyłaby lokalnych podatków. Przypisuje sobie także powstrzymanie budowy sklepu sieci Kaufland.

— W Krotoszynie są trzy supermarkety. Czas wspomóc własnych kupców — twierdzi Dariusz Rozum.

W czyim interesie

Julian Jokś, burmistrz Krotoszyna, przyznaje, że Dariusz Rozum optował za obniżeniem podatków.

— Dążył do jeszcze większej obniżki, kierując się własnym interesem. Ja muszę brać pod uwagę interes miasta. Obniżka podatków była suwerenną decyzją rady, nie pana Rozuma — mówi burmistrz.

Dowodzi, że trzykrotnie wydał decyzję odmowną budowy sklepu Kaufland, ponieważ teren nie ma opracowanego planu zagospodarowania przestrzennego.

— Jak będzie gotowy, rada zdecyduje o ostatecznym przeznaczeniu gruntów — mówi Julian Jokś.

W jego ocenie Dariusz Rozum i grupa skupionych wokół niego ludzi prowadzi destrukcyjną działalność, aby przejąć władzę w mieście.

Szef Towarzystwa Atletycznego radzi sobie w regionie w interesach z powodzeniem. Jednak jego prawdziwą idee fixe jest budowa ogólnopolskiego centrum sumo.

— Nie byłbym sobą, gdyby za kilka lat Sumo Centre Krotoszyn nie stało się faktem — mówi z przekonaniem Dariusz Rozum.