Patent na prąd ze słońca

Michalina Szczepańska
opublikowano: 12-09-2011, 00:00

Czesi i Niemcy od dawna wykorzystują fotowoltaikę. Polska dopiero zaczyna — dzięki innowacyjnej gminie.

Powstaje pierwsza farma fotowoltaiczna, ale na boom się nie zanosi — brakuje wsparcia

Czesi i Niemcy od dawna wykorzystują fotowoltaikę. Polska dopiero zaczyna — dzięki innowacyjnej gminie.

Kończy się budowa pierwszej w Polsce farmy fotowoltaicznej o mocy 1 MW w Wierzchosławicach.

— Prąd dla około 70 gospodarstw domowych z Małopolski popłynie już w październiku. Docelowo chcemy postawić 10 MW — mówi Marcin Wasa, prezes Energii Wierzchosławice.

Skąd wziął się pomysł gminy Wierzchosławice na wartą 10 mln inwestycję w fotowoltaikę?

— Przez kilka lat badaliśmy możliwość wykorzystania różnych źródeł energii odnawialnej na terenie gminy. Budowę progu wodnego zablokowali nam ekolodzy. Wody termalne znajdują się na tak dużej głębokości, że koszty wydobycia są na razie zbyt wysokie, choć staramy się o dofinansowanie. Wiatr u nas po prostu nie wieje. Postawiliśmy więc na słońce z nasłonecznieniem ok. 1000 watów na metr kwadratowy —opowiada Marcin Wasa.

Farma nie mogłaby powstać, gdyby nie dofinansowanie (dotacja z UE i preferencyjna pożyczka), które pokryło lwią część nakładów.

— Obecnie w Polsce nie można jeszcze zarabiać na produkcji energii elektrycznej w systemach fotowoltaicznych podłączonych do sieci. Jest to możliwe jedynie wtedy, gdy skala dotacji jest tak duża, że pozwala na zrównanie kosztów wyprodukowania energii z elektrowni z ceną sprzedaży odbiorcom — mówi Aneta Więcka z Instytutu Energetyki Odnawialnej.

Przykurzona nowość

— Przemysł związany z fotowoltaiką, która należy do najnowocześniejszych technologii na świecie, rozwija się bardzo szybko. Na fotowoltaikę postawili chociażby nasi sąsiedzi: Czesi i Niemcy, a Polak mądry po szkodzie. Zamiast iść w ich ślady, otwieramy się na starszą technologię — kilka lat po światowym boomie —stwierdza Marcin Wasa.

Chodzi o wykorzystywane w Polsce od pewnego czasu kolektory słoneczne. Boom na świecie przeminął, tymczasem my budujemy potęgę. Z szacunków Ministerstwa Gospodarki wynika, że w 2020 r. mamy być w tym segmencie piątym rynkiem w Europie.

— W Polsce ten rynek zawdzięcza wzrost dotacjom z regionalnych programów operacyjnych i ogłoszonemu w 2010 r. programowi Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej — mówi Aneta Więcka.

Czeski błąd

Fotowoltaika na razie nie dostaje wsparcia wystarczająco dużego, żeby zapewnić jej opłacalność, choć eksperci są przekonani, że na rynku jest miejsce i na ciepło z kolektorów, i na prąd z paneli.

— W Czechach to system wsparcia w postaci taryf gwarantowanych (feed-in-tariff) oraz innych zachęt (np. wakacji podatkowych) sprawił, że fotowoltaika zaczęła się bardzo dynamicznie rozwijać — mówi Joanna Rzesiewska, dyrektor Relacji Inwestorskich z Photon Energy, notowanej na NewConnect spółki, która buduje elektrownie fotowoltaiczne na świecie.

Eksperci zastrzegają jednak, że Czechów lepiej ślepo nie naśladować, bo niezamierzenie dopuścili do nadmiernego wzrostu mocy zainstalowanych w tej technologii.

— W konsekwencji rząd posunął się do drastycznych kroków, nakładając 26-procentowy podatek od przychodów oraz wprowadzając szereg innych barier, np. zakaz podłączenia nowych mocy fotowoltaicznych do sieci. To z kolei doprowadziło do całkowitego załamania rozwoju tej branży na rynku czeskim — przyznaje Joanna Rzesiewska.

Jej zdaniem, daje się zauważyć wzrost zainteresowania fotowoltaiką w Polsce. Ale żeby rynek się rozwinął, trzeba znosić bariery.

Promyk zza chmur

— Konieczne są regulacje umożliwiające szybką budowę i możliwość przyłączania do sieci małych farm fotowoltaicznych (energetyka rozproszona) i uproszczone procedury. Brakuje też promocji wykorzystania energii słonecznej jako najbardziej dostępnej i traktowanie jej co najmniej na równi z wodą i wiatrem —wylicza Marcin Wasa.

Impuls do rozwoju branży mogą przynieść nowe przepisy.

— Wiele zależy od przygotowywanej przez Ministerstwo Gospodarki ustawy o odnawialnych źródłach energii. Pojawiają się głosy, że wartość zielonych certyfikatów (dzisiaj ok. 270 zł za MWh wytworzonej energii ze źródeł odnawialnych) będzie zależeć m.in. od technologii wytwarzania i stopnia zamortyzowania inwestycji. To może oznaczać większe wsparcie dla fotowoltaiki — mówi Piotr Pająk z portalu Gramwzielone.pl, twórca raportu Renewable Energy in Poland 2011.

Żeby się opłaciło

10 mln zł — tyle kosztowała pierwsza w Polsce farma fotowoltaiczna

5 mln zł — tyle pochodziło z Małopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego

4,5 mln zł — to kwota preferencyjnej pożyczki z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Krakowie

0,5 mln zł — to wkład własny gminy

400-800 tys. zł — to szacowane roczne przychody (zależne od pogody)

7 lat — okres zwrotu z inwestycji (przy założeniu umorzenia 30 proc. pożyczki)

Ujarzmione słońce

Konwersja fototermiczna to przetwarzanie, przy wykorzystaniu kolektorów, promieniowania słonecznego na energię cieplną.

Konwersja fotowoltaiczna to przetwarzanie, za pomocą paneli, promieniowania słonecznego na energię elektryczną.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy