PAP: Według wiceministra gospodarki i pracy Krzysztofa Patera, jednego z współtwórców programu oszczędności, w przekazanej w piątek posłom wersji planu Jerzego Hausnera nie ma miejsca na większe zmiany, a każda nowa propozycja musi przynieść założony wcześniej efekt finansowy.
"Nie zgodzimy się na żadne modyfikacje, gdyż to jest cała wypracowana koncepcja i jako taką należy rozumieć cały plan. Jednak zawsze w każdej ustawie można dyskutować o szczegółach, jak osiągać dany efekt fiskalny i społeczny. To jest granica i ona dotyczy wyłącznie sposobu osiągania założonych celów" - powiedział Pater w piątkowej rozmowie z PAP.
Ostateczna wersja planu Hausnera przekazana w piątek rano posłom zakłada obniżenie, w latach 2004-2007, wydatków publicznych w sumie o 54,4 mld zł, wobec wcześniejszych planów około 50 mld zł.
Z zaplanowanej kwoty 34 mld zł przypada na działania w sferze społecznej, a około 20,4 mld zł na działania w sferze administracyjnej. W tej pierwszej przynajmniej 12,48 mld zł ma pochodzić ze zwiększenia wpływów, w drugiej rząd chce pozyskać 8,86 mld zł dodatkowych wpływów.
Pater uważa jednak, że zakładanie takich przyrostów dochodów budżetowych nie jest ryzykowne. "Te kwoty nie są kwotami wygórowanymi, to są raczej ostrożne szacunki" - powiedział.
Resort gospodarki zakłada np. wzrost zwiększenia dochodów podatkowych w latach 2004-7 o 9,99 mld zł, odejście od corocznej waloryzacji emerytur i rent (8,8 mld zł), zmiany w płaceniu składek na ubezpieczenie społeczne przez rolników (5,4 mld zł), zmiany w płaceniu składek na ubezpieczenie społeczne przez osoby prowadzące pozarolniczą działalność gospodarczą (5,7 mld zł).
"Założenie wyższych dochodów nie jest obciążone dużym ryzykiem. Głównym obszarem zwiększenia wpływów są bowiem składki od osób bogatszych: rolników i przedsiębiorców osiągających wyższe dochody" - powiedział Pater.
"Dodatkowo wzrost gospodarczy przyczyni się do poprawy sytuacji na rynku pracy, wzrostu wynagrodzeń, a to będzie oznaczało większe kwoty z tytułu składek i większe przychody podatkowe” - dodał wiceminister.
Plan podniesienia wysokości składek dla części przedsiębiorców spotkał się z negatywną oceną ze strony organizacji przedsiębiorców, którzy wyrażali zaskoczenie zamiarami rządu.
"Jeżeli robi się tego typu program, to nie można przyjmować założenia, że pewnych grup rozwiązania nie dotkną. Zakładam, że przedsiębiorcy spojrzą na ten program jak na całość i go poprą. W momencie, gdy zacznie się demontaż programu, to tego programu nie będzie, a stracić mogą wszyscy" - powiedział Pater.
"Jednak opinie od partnerów społecznych będą rozpatrywane i można sobie wyobrazić inne alternatywne rozwiązania przynoszące podobne efekty, ale trudno zakładać, że wycofamy się z elementów programu, bo on jest całością" - dodał wiceminister.
Według Patera, już w przyszłym tygodniu rynki finansowe i obywatele powinni otrzymać pozytywny sygnał polegający na skierowaniu pierwszych ustaw z planu Hausnera do dalszych prac w komisjach.
We wtorek rozpoczyna się posiedzenie Sejmu, w czasie którego wicepremier Hausner przedstawi pierwsze projekty ustaw ze swojego pakietu. Będzie to pierwsze czytanie projektów ustawy: o świadczeniach przedemerytalnych, promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy oraz o zmianie ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.
Według wicepremiera Hausnera, te głosowania w Sejmie będą rozstrzygały o szansach na oszczędności wynoszące około 20 mld zł w latach 2004-2007.
Pater uważa, że posłowie skierują trzy ustawy po pierwszym czytaniu do dalszych prac w komisji i ewentualne wnioski o odrzucenie ustaw po pierwszym czytaniu nie znajdą wymaganej większości.
"Jeżeli te ustawy odpadłyby, to tak jakby odpadła co najmniej 1/3 planu Hausnera i efektu finansowego" - powiedział.
Jednak wciąż pozostają wątpliwości, jakich zmian będą chcieli dokonać w komisjach posłowie. Mimo to Pater nie obawia się rozwodnienia planu.
"Reprezentując rząd w Sejmie zamierzam bronić przedłożenia rządowego. Ta obrona oznacza, że rząd w każdej sprawie może wnosić o odrzucenie czegoś na poziomie podkomisji i żądać rozpatrywania na poziomie komisji. Także w drugim czytaniu rząd może zgłaszać poprawki. Już dwa-trzy razy to wykorzystywałem i teraz też zamierzam tak robić" - dodał wiceminister.