Wicepremier też nie chce linii kredytowej w MFW. Bliżej mu do zdania szefa NBP niż premiera Donalda Tuska.
Zarząd Narodowego Banku Polskiego zyskał sprzymierzeńca w sporze o linię kredytową dla Polski w Międzynarodowym Funduszu Walutowym (MFW). Wsparcie przyszło z najmniej oczekiwanej strony — od jednego z liderów rządu.
— Na razie nie ma potrzeby przedłużenia linii MFW. Powinniśmy się skupić na tym, aby zwiększać nasz wzrost gospodarczy i poprawiać możliwości rozwojowe. Z kolei rozwiązania MFW są tylko polisą ubezpieczeniową, na którą nie za bardzo należy liczyć — oświadczył wczoraj Waldemar Pawlak, wicepremier i minister gospodarki.
W ubiegłym tygodniu właśnie linia kredytowa okazała się iskrą, która wywołała spór między bankiem centralnym a rządem. Kiedy Dominique Strauss-Kahn, szef MFW, przyjechał do Polski, żeby dowiedzieć się, czy Polska przedłuża współpracę, od Sławomira Skrzypka, prezesa NBP, usłyszał odmowę, a od premiera Donalda Tuska — potwierdzenie. Obie strony dotąd pozostały przy swoim.
— Linia MFW byłaby ubezpieczeniem na wszelki wypadek — mówił wczoraj Donald Tusk.
— Podpisanie kolejnej umowy nie jest potrzebne — przekonywał w tym czasie Witold Koziński, wiceprezes banku.
Nie wykluczył jednak, że po kredyt do MFW będzie można zwrócić się w przyszłości.
— 5 maja kończy się poprzednia roczna umowa. Nie jest to jednak data, która zmuszałaby nas do podpisania kolejnej umowy. Możemy to zrobić kilka miesięcy czy nawet rok później — przekonywał Witold Koziński.