Pekaes był liderem zwyżek na wczorajszej sesji na GPW. Inwestorzy entuzjastycznie przyjęli informację o planie ogłoszenia przez spółkę wezwania na 5-7,8 proc. akcji własnych. Proponowana cena to 8 zł, czyli o prawie 40 proc. więcej, niż średni kurs z ostatniego miesiąca. Wczoraj notowania podskoczyły o 13 proc. do 6,65 zł.
— Akcje są niedowartościowane — mówi Jacek Machocki, prezes Pekaesu. Wezwanie nastąpi nie później niż 2 miesiące od podjęcia przez NWZ stosownej uchwały. Pieniądze — ok. 21 mln zł — pochodzić będą ze środków własnych.
Firma ma na kontach 90 mln zł (kapitalizacja giełdowa to 220 mln zł), zadłużenie jest niewielkie, a w planach jest sprzedaż kolejnych aktywów pozaoperacyjnych — spółek zależnych i nieruchomości.
— Sądzę, że po sfinalizowaniu prowadzonych przez spółkę negocjacji będziemy w stanie zrewidować politykę dywidendową z korzyścią dla akcjonariuszy. Najbliżej finału jest sprzedaż zależnej ATB Truck. To kwestia najbliższych dni, najdalej kilku tygodni — mówi Jacek Machocki.
Zgodnie z polityką dywidendową na lata 2010-12, spółka ma wypłacać posiadaczom akcji zgromadzone nadwyżki finansowe.W czerwcu wypłacono 33 mln zł (1 zł na akcję). O ile na wyprzedaży zbędnego majątku firma zarabia krocie, o tyle działalność podstawowa — spedycja i logistyka — wciąż jest nierentowna. W pierwszym półroczu segment przyniósł 1 mln zł straty.
W III kwartale wielkiej poprawy zapewnie nie będzie. — To był ciężki kwartał. Od maja do końca sierpnia można było zaobserwować ochłodzenie w branży. Lepiej było we wrześniu, październik zaczął się natomiast umiarkowanie dobrze. Wypracowanie dodatniego wyniku z działalności operacyjnej w całym drugim półroczu będzie trudnym wyzwaniem, ale podtrzymuję deklarację, że powinno nam się to udać — mówi Jacek Machocki.