Producent oprogramowania zarzuca Andersenowi nierzetelny audyt i doprowadzenie spółki do bankructwa. Kłopoty są efektem kreatywnej księgowości. Z tego samego powodu amerykański Quest musi skorygować sprawozdania o 950 mln USD (3,9 mld zł).
Kalifornijska spółka Peregrine Systems, producent oprogramowania, chce przed sądem domagać się od Andersena 1 mld USD (4,13 mld zł) odszkodowania. Władze spółki uważają, że Arthur Andersen Germany, Arthur Andersen Worldwide i Daniel Stulac, będący partnerem Andersena, nieprawidłowo wykonywały obowiązki audytorskie i nie wykryły istotnych problemów, które przyczyniły się do bankructwa Peregrine.
— Gdyby audyt naszej firmy przeprowadzany był rzetelnie, zarząd miałby odpowiednią wiedzę i instrumenty, by we właściwym czasie podjąć odpowiednie działania naprawcze — mówi Gary Greenfield, dyrektor zarządzający Peregrine Systems.
Producent wystąpił do sądu upadłościowego z wnioskiem o przyznanie ochrony przed wierzycielami, która zgodnie z amerykańskim prawem upadłościowym umożliwiłaby spółce przeprowadzenie restrukturyzacji. Kłopoty Peregrine zaczęły się w maju tego roku, kiedy spółka ujawniła, że w ciągu trzech ostatnich lat z powodu nieprawidłowego księgowania, dochody zostały sztucznie zawyżone o łączną kwotę 100 mln USD (413 mln zł).
Również amerykańska spółka telekomunikacyjna Quest boryka się z uporządkowaniem swoich ksiąg. W niedzielę firma przyznała się do kolejnych nieprawidłowości związanych z prowadzeniem rachunkowości. Jej rzeczywiste dochody w latach 2000-2001 były o 950 mln USD (3,9 mld zł) mniejsze niż wykazane w rocznych sprawozdaniach finansowych.
Zakwestionowane dochody były związane z transakcją połączenia Quest z US West w czerwcu 2000 roku. Zarząd spółki przyznał, że dużo wątpliwości wzbudzają też operacje dotyczące sprzedaży łącz. Może zatem dojść do kolejnej weryfikacji dochodów spółki — tym razem o kwotę 531 mln USD (około 2,2 mld zł).