PGE czeka na atomowe deklaracje

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2015-09-27 22:00

Formują się konsorcja, które będą walczyć o budowę elektrowni jądrowej. By je zachęcić, potrzebne jest wsparcie.

W cieniu problemów sektora węglowego i dyskusji nad przyszłością energetyki konwencjonalnej toczą się przygotowania do budowy pierwszej polskiej elektrowni atomowej. Tydzień temu, bez hałasu, PGE — inwestor odpowiedzialny za realizację projektu — wysłała do potencjalnych wykonawców tzw. formularze deklaracji.

somajidnn/RGB Stock

Giganci szykują deklaracje

— W niedługim czasie powinniśmy dostać wypełnione deklaracje od konsorcjów firm zainteresowanych udziałem w postępowaniu zintegrowanym. Na podstawie tych deklaracji roześlemy zaproszenia. Będzie to formalny start tego postępowania. Rozesłanie zaproszeń planujemy do końca 2015 r. — mówi Jacek Cichosz, prezes PGE EJ1, spółki z grupy PGE. Otwarcie postępowania zintegrowanego to jeden z kluczowym momentów w harmonogramie polskiego programu jądrowego.

Rozpocznie wieloletni konkurs, w ramach którego PGE wybierze dostawcę technologii, generalnego wykonawcę, operatora, dostawcę paliwa jądrowego, a także partnera finansowego dla projektu, którego wartość szacuje się na 40-60 mld zł. Pierwszy blok ma ruszyć w latach 2027-29 (według deklaracji Ministerstwa Gospodarki), ale mogą to być nieaktualne założenia.

PGE EJ1 pracuje bowiem nad nowym harmonogramem. Zarząd PGE nie ujawnia, do kogo wysłał deklaracje, ale można przypuszczać, że trafiły do największych światowych dostawców technologii atomowej, czyli m.in. do Arevy (w partnerstwie z EDF), Westinghouse oraz GE Hitachi. Wybór zwycięskiego konsorcjum zaplanowano na 2019 r. Do tego czasu powinny się zakończyć rozległe badania środowiskowe i lokalizacyjne (w grę wchodzą dziś trzy lokalizacje elektrowni: Lubiatowo-Kopalino, Żarnowiec i Choczewo). Do tego czasu trzeba też podjąć wiele znaczących decyzji.

Niemcy wpłynęły na reguły

Po pierwsze — określić, co właściwie zostanie zbudowane. Plan zakłada, że zespoły złożą dwie oferty, obejmujące wariant mniejszy (czyli 2-4 bloki o mocy 2,7-3,5 tys. MW netto każdy) i mniejszy (1-2 bloki o mocy 1,1-1,7 tys. MW netto każdy). Z tych dwóch wariantów ostatecznie PGE wybierze jeden, w zależności od warunków rynkowych. Dwuwariantowość jest konieczna, bo na energetykę wpływają zmiany technologiczne, społeczne i polityczne. Dla przykładu: trudno przewidzieć kształt europejskiej polityki klimatycznej w 2017 r.

Po drugie — trzeba ustalić zasady gry w postępowaniu. Dotyczące np. kwestii ewentualnego wstrzymania postępowania przez PGE w wyniku decyzji politycznych. Takie negocjacje są niezbędne m.in. po tym, jak niemiecki rząd po katastrofie w japońskiej Fukushimie niemal z dnia na dzień podjął decyzję o odejściu od atomu jako źródła energii.

Należy pamiętać, że koszt udziału konsorcjum w takim postępowaniu jest bardzo wysoki, dlatego właśnie PGE negocjuje te kwestie.

Patrzymy na Anglików

Trzecia decyzja będzie trudna. Trzeba zaprojektować państwowy system wsparcia dla elektrowni jądrowej. Bez niego PGE raczej nie znajdzie partnera kapitałowego, skłonnego do wydania miliardów złotych i ponoszenia ryzyka rynkowego (przez kilkadziesiąt lat), budowlanego (powszechne opóźnienia projektów jądrowych) i finansowego (powszechne przypadki przekraczania budżetu).

— W postępowaniu będziemy rozmawiać z globalnymi graczami, którzy porównują nasz projekt z projektami w Chinach, Indiach, Wielkiej Brytanii czy Stanach Zjednoczonych. Potrzebne są atrakcyjne warunki wsparcia — uważa Jacek Cichosz.

Jeśli chodzi o mechanizm wsparcia, to Polska idzie w kierunku tzw. kontraktów różnicowych, czyli instrumentu, który gwarantuje elektrowni stałą cenę sprzedaży energii przez wiele lat. Szybkich decyzji jednak polski rząd nie podejmie, bo czeka na wynik postępowania przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości w sprawie podobnego mechanizmu zaproponowanego przez Wielką Brytanię. Angielski projekt Hinkley Point uzyskał na kontrakty różnicowe zgodę Komisji Europejskiej, ale tę zgodę zaskarżyły rząd Austrii oraz Greenpeace.