PGE ma rekordy, ale zapowiada trudny czas

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2021-09-29 16:51

Największy w Polsce wytwórca prądu pokazał dobre wyniki, ale jego perspektywy opierają się na znakach zapytania wokół cen prądu, surowców i legislacji.

Państwowa PGE, największy w Polsce wytwórca prądu, pochwaliła się, że w pierwszym półroczu poprawiła wyniki we wszystkich segmentach działalności, a zysk EBITDA (zysk operacyjny plus amortyzacja) był rekordowy — wyniósł 5,3 mld zł wobec 2,8 mld zł przed rokiem. Po oczyszczeniu o zdarzenia jednorazowe tzw. powtarzalna EBITDA wynosi 4,3 mld zł wobec 3,1 mld zł.

Przyszłoroczne uderzenie:
Przyszłoroczne uderzenie:
PGE, kierowana przez Wojciecha Dąbrowskiego, to dziś największy wytwórca prądu w Polsce, ale jest to prąd z węgla. Drożejące uprawnienia do emisji dwutlenku węgla będą dla niej odczuwalne w przyszłym roku.
Marek Wiśniewski, Puls Biznesu

Elektrownie pracują na maksa

Nadchodzące miesiące roku, według zarządu firmy, będą stabilne. W energetyce konwencjonalnej, która w PGE oznacza przede wszystkim źródła węglowe, zysk EBITDA będzie podobny do zeszłorocznego, w pozostałych segmentach grupa oczekuje wzrostu. Przyszły rok prezentuje się już jednak mniej optymistycznie. Po pierwsze, ze względu na ceny uprawnień do emisji dwutlenku węgla, czyli rodzaj podatku od energetyki węglowej.

— Ich cena jest już na poziomie 60 EUR, a zostanie to ujęte w wynikach dopiero w przyszłym roku. Dlatego spodziewamy się gorszej sytuacji — mówi Wojciech Dąbrowski, prezes PGE.

Po drugie, elektrownie PGE pracują na maksymalnych obrotach, powyżej planu. Czy tak zostanie?

— Energia w hurcie jest w Polsce tańsza niż w Europie, na dodatek wietrzność w Europie była w tym roku niższa. Dlatego Polska, po latach bycia importerem, jest teraz eksporterem energii elektrycznej. Jeśli to się zmieni, to także nasze wyniki będą inne — tłumaczy Wojciech Dąbrowski.

Po trzecie, w ciepłownictwie — przyznaje prezes — trudno będzie w pełni przenieść rosnące ceny uprawnień do emisji dwutlenku węgla na klientów.

— Rozmawiamy na ten temat z Urzędem Regulacji Energetyki — mówi Wojciech Dąbrowski.

W obrocie PGE wskazuje z kolei na „bardzo pozytywną kontraktację”, czyli zawarte kontrakty na sprzedaż energii.

— Dziś rynek jest nieco przerażony nagłym wzrostem cen paliw, nie wiemy też, jak to dalej będzie wyglądać — przyznaje Wojciech Dąbrowski.

Węglowe wzrosty niestraszne

Wzrost cen gazu ma znaczenie dla strategii PGE, która zakłada odejście od węgla, ale z wykorzystaniem tego paliwa jako paliwa przejściowego.

— Rekordowe ceny gazu to teraz ważna sprawa, ale strategii nie zmieniamy. Czekamy, aż ceny spadną. Wiadomo, że wzrost wynika z działań rosyjskiego dostawcy, który wywiera w ten sposób presję na decyzje dotyczące Nord Stream 2 — uważa Wojciech Dąbrowski.

Na europejskim rynku rosną też ceny węgla, ale na PGE, według zapewnień prezesa, to nie wpłynie.

— Mamy z Polską Grupą Górniczą długoletnią umowę ze stałą ceną — mówi prezes PGE.

Czekając na odejście 10h

Jest jednocześnie spokojny o projekt wydzielenia aktywów węglowych, czyli stworzenie NABE, Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego.

— Prace idą zgodnie z planem, nie widzimy zagrożeń — mówi Wojciech Dąbrowski.

Wydzielenie kopalni i elektrowni węglowych ma umożliwić PGE pozyskiwanie finansowania na zielone inwestycje na lepszych warunkach. Banki nie chcą dziś bowiem finansować grup posiadających wysokoemisyjne aktywa. Do sfinansowania PGE ma m.in. farmy wiatrowe na morzu oraz potężny program transformacji ciepłownictwa.

Mniej spokojna może być o przyszłość wiatru na lądzie. Inwestycje blokuje tu tzw. zasadza 10h, ograniczająca możliwość budowy nowych instalacji w pobliżu budynków. O postępach prac w sprawie liberalizacji tej zasady nic ostatnio nie słychać.