PGNiG gotowe na wszystko

Anna Bytniewska
opublikowano: 2010-09-21 00:00

Przemysł musi zacisnąć pasa. Kuchenkowicze mogą spać spokojnie.

Czeka nas 10 stopień zasilania gazem

Przemysł musi zacisnąć pasa. Kuchenkowicze mogą spać spokojnie.

Polsko-unijna delegacja wróciła z negocjacji z Rosjanami w sprawie gazu z jedną, konkretną informacją: że będą kontynuowane. Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) postanowiło więc oficjalnie poinformować, że tej zimy gazu zabraknie. Taki scenariusz "PB" opisał w ubiegłym tygodniu. Spółka szacuje, że tylko do końca tego roku w krajowym bilansie gazowym zabraknie minimum 1,5 mld m sześc. Pierwszych problemów należy spodziewać się już na przełomie października i listopada. Krytyczny będzie pierwszy kwartał 2011 r.

Czarny scenariusz

Zapotrzebowanie na gaz wzrasta i w tym roku — zdaniem władz spółki — przekroczy 14 mld m sześc.

— Nie możemy od 1 stycznia pozostać z pustymi magazynami gazu, nawet jeśli z początkiem roku ruszą dostawy ze Wschodu — mówi Radosław Dudziński, wiceprezes PGNiG.

Jeżeli nie uda się podpisać przed zimą porozumienia z Rosjanami lub znaleźć innego dostawcę, który uzupełni braki, to pierwszą ofiarą kryzysu gazowego będzie przemysł: 20 największych krajowych firm. Odbiorcy komunalni i indywidualni mogą spać spokojnie. PGNiG poinformowało już operatora krajowej sieci przesyłowej, że wprowadzenie 10 stopnia zasilania gazem w takiej sytuacji będzie nieuchronne. Pozwoli to PGNiG zaoszczędzić 3,5 mln m sześc. gazu na dobę.

— To może okazać się niewystarczającym działaniem. Konieczne będzie także uruchomienie strategicznych rezerw państwowych oraz poinformowanie Komisji Europejskiej o konieczności uruchomienia procedury SOS — twierdzi Radosław Dudziński.

Znikąd pomocy

PGNiG jest w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Jeżeli nie dostarczy przemysłowi zakontraktowanej ilości gazu, narazi się na horrendalne odszkodowania. Co gorsza, nikt z jego rynkowych partnerów nie chce wyciągnąć pomocnej dłoni.

— Fiaskiem zakończyły się nasze rozmowy o dostawach gazu z firmami Elcom plus Metcol, Emfesz, Kulczyk Holding. Musimy też o miesiąc przedłużyć termin obowiązywania umowy z E.ON Ruhrgas, który nadal ma problemy z uzyskaniem zgody na tranzyt gazu do Polski przez Ukrainę — twierdzi Radosław Dudziński.

PGNiG próbowało również namówić zachodnich dostawców na tzw. rewers wirtualny na gazociągu jamalskim tłoczącym gaz do Niemiec. Zamiast odbierać gaz w punkcie odbiorczym Malnow przy granicy polsko–niemieckiej mogliby pewną część ze swojej puli, kupionej od Gazpromu, wpuścić do polskiego systemu w punkcie odbiorczym Lwówek Wielkopolski lub Włocławek. I te działania nie przyniosły na razie skutku.

Anna

Bytniewska