PGNiG ma trudniej z Gazpromem

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2014-08-01 00:00

W listopadzie gazowy gigant chce usiąść do rozmów cenowych z rosyjskim dostawcą. Sankcje utrudnią mu zadanie.

Mimo że sankcje nałożone przez Unię Europejską na Rosję nie dotyczą bezpośrednio handlu surowcami energetycznymi, to i tak się na tym sektorze odbiją. „Sankcje sektorowe nałożone przez UE na Rosję nieuchronnie doprowadzą do wyższych cen energii na europejskim rynku”— głosi oświadczenie rosyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych cytowane przez PAP.

FOT. ARC
FOT. ARC
None
None

To ważny sygnał ostrzegawczy dla polskiego PGNiG, które zaopatruje w gaz ponad 95 proc. ludzi i firm w Polsce. To, co samo wydobywa z ziemi, zaspokaja tylko 1/3 jego potrzeb, a resztę kupuje od rosyjskiego Gazpromu. Kontrakt jest sztywny i obowiązuje do 2022 r. Co dwa lata, w listopadzie, PGNiG może próbować renegocjować cenę. Ten moment wypada właśnie w tym roku. — Przy obecnym klimacie politycznym oczekiwanie, że w wyniku listopadowych negocjacji Gazprom obniży PGNiG-owi ceny dostaw gazu, ma niewielkie podstawy — uważa Tomasz Kasowicz, analityk Domu Maklerskiego BZ WBK.

— Napięcia w relacjach z Rosją i nałożone na nią przez UE sankcje na pewno utrudnią PGNiG rozmowy o obniżeniu ceny dostaw gazu przez Gazprom. Nie należy się spodziewać sukcesu w krótkim czasie — dodaje Wojciech Kozłowski, analityk BESI. Renegocjacje są ważne, bo Polska, na tle innych krajów europejskich, płaci Gazpromowi dużo. Cena w kontrakcie jest wprawdzie tajna, ale jej odzwierciedleniem jest taryfa, według której PGNiG sprzedaje gaz klientom. Gazprom ma do Polski twarde podejście, bo… może je mieć. Dopóki nie powstanie terminal LNG w Świnoujściu,

Polska praktycznie nie ma innych źródeł dostaw. A i sam terminal nie rozwiąże sprawy automatycznie, bo ma przyjmować zakontraktowane już przez PGNiG dostawy gazu z Kataru. Cenę ustalano kilka lat temu i jest, na tle dzisiejszego rynku, wysoka. Renegocjacje ponoć trwają. — Rosja otwarcie wskazuje, że niższe ceny gazu oferuje tym rynkom, które są zliberalizowane i mają dostęp do alternatywnych źródeł surowca. Trudno więc spodziewać się teraz szybkich efektów rozmów, zwłaszcza że wynegocjowanie ostatniej obniżki zajęło PGNiG ponad rok — zauważa Tomasz Kasowicz.

— Długoterminowo jednak PGNiG może być dobrej myśli. Zakładam, że Rosjanie będą w końcu zmuszeni do powiązania w większym stopniu swoich cen z cenami gazu na rynkach globalnych. Dziś stopień takiego powiązania np. w kontrakcie PGNiG- -Gazprom, można szacować na 25-30 proc. Reszta to odniesienie do cen ropy naftowej — przekonuje Wojciech Kozłowski. W prognozach analityk zakłada, że cena rosyjskiego gazu zacznie delikatnie spadać już w 2015 r., głównie ze względu na oczekiwany spadek cen ropy.

— W 2016 r. spodziewam się już większych zmian. W końcu Europa to dla Gazpromu największy rynek zbytu, nie opłaca się jej zmuszanie do szukania substytutów dla gazu — tłumaczy Wojciech Kozłowski. Choć liberalizacji Gazprom i tak nie powstrzyma. Z jej powodu samo PGNiG musiało ogłosić wczoraj odpisy związane z utratą wartości aktywów — poszukiwawczych i zapasów gazu wysokometanowego. Obniżą jego wynik operacyjny za drugi kwartał o 636 mln zł.

— Odpisy zapowiedziane przez PGNiG uświadomiły inwestorom, że firma spodziewa się spadku cen gazu, wynikającego z liberalizacji rynku. Połowę gazu będzie teraz musiała sprzedawać na giełdzie, a nie w ramach stałej taryfy — tłumaczy Tomasz Kasowicz.