Resort skarbu po raz kolejny opóźnił termin wyboru inwestora dla Polskich Hut Stali. Nieoficjalnie mówi się, że po cichu rozważa rezygnację z prywatyzacji koncernu.
Śląscy związkowcy i naukowcy z Małopolski apelowali do premiera i ministrów o przyśpieszenie decyzji dotyczącej wyboru inwestora dla Polskich Hut Stali (PHS). W przetargu walczą amerykański US Steel i LNM, zarejestrowany na Antylach Holenderskich.
Tymczasem zespół ds. prywatyzacji hutnictwa zdecydował o dalszym prowadzeniu rozmów z obydwoma kandydatami. A to oznacza, że już trzeci raz przedłużył termin podjęcia decyzji.
— Czekamy do środy. Tego dnia lub w czwartek zbierze się zespół prywatyzacyjny, który rekomenduje jednego gracza — zapewnia Andrzej Szarawarski, wiceminister skarbu.
Dodaje, że powodem zwłoki były wątpliwości dotyczące ofert inwestorów, ale tradycyjnie nie ujawnia, o co konkretnie chodzi. Takiej decyzji spodziewali się przedstawiciele katowickiego koncernu. Nie wiadomo natomiast jak na postanowienie zespołu zareaguje US Steel.
Dziś bowiem kończy się ważność amerykańskiej oferty.
John H. Goodish nie chce komentować decyzji polskich urzędników dopóki nie otrzyma jej na piśmie.
Co ciekawe, dziś też upływa termin porozumienia PHS i wierzycieli dotyczącego zakazu handlowania długami katowickiej firmy. Jerzy Podsiadło, prezes PHS, już wcześniej mówił „PB”, że obawia się działań windykacyjnych.
Coraz częściej pojawiają się nieoficjalne opinie, że PHS poradzi sobie bez inwestora. Tyle tylko, że wówczas konieczne będzie dokapitalizowanie spółki kwotą 680 mln zł przez Skarb Państwa. Nikt jednak do tej pory nie mówił o przedstawieniu tego pomysłu w negocjajach z Unią Europejską. Czy polski rząd porozumiał się z Brukselą w sprawie tego typu pomocy publicznej? Z informacji „PB” wynika, że na liście uzgodnień publicznego wsparcia dla PHS nie ma dokapitalizowania firmy przez Skarb Państwa.