Piątkowe notowania na warszawskim parkiecie rozpoczęły się od niewielkich wzrostów, które po dwóch kwadransach przybrały na sile. Wartość obrotów nie jest duża, gdyż rynek wciąż czeka na wybór nowego ministra finansów. Wygląda jednak na to, że nawet wybór niepopularnego wśród inwestorów Grzegorza Kołodki jest już częściowo uwzględniony w cenach akcji. Warszawskim indeksom pomagają wzrosty na głównych parkietach Starego Kontynentu. Inwestorzy na tamtych rynkach zdecydowali się na zakupy, gdyż wbrew obawom, poza małymi incydentami, nie doszło do ataków terrorystycznych podczas Dnia Niepodległości w USA.
Indeksy wyraźnie wykazują ochotę na wzrosty, gdyż dotarły do bardzo silnych poziomów wsparcia z grudnia ubiegłego roku. Co prawda, zachodnie giełdy cofnęły się jeszcze dalej, jednak ostatnia dewaluacja złotego czyni straty na GPW porównywalnymi z głównymi parkietami. Ostatnie zachowanie giełdy pokazuje, że rynek jest już mocno wyprzedany, brakuje tylko wyraźnego sygnału do zwyżki.
Ruch indeksów ku górze powstrzymuje oczekiwanie na wybór nowego ministra finansów. Według ostatnich doniesień największe szanse ma Grzegorz Kołodko, szef resortu poprzedniej koalicji rządowej SLD-PSL, który nie cieszy się zaufaniem inwestorów. Pogłoski o jego wyborze wywołały już przecenę złotego, jednak giełda w piątek pozostaje odporna na doniesienia z kręgów wokółrządowych. Wygląda jednak na to, że rynki znacznie lepiej mogłyby przyjąć nominację na szefa resortu finansów Jerzego Hausnera, aktualnego ministra pracy. Oficjalnie wiadomo tylko tyle, że premier Leszek Miller ogłosi dziś nazwisko następcy Marka Belki.
Zdecydowanie największym popytem cieszą się akcje TP SA, która utraciła prymat lidera rynku na rzecz Pekao. Operatorowi szkodzi już nie tylko ryzyko nadpodaży (BGŻ i BGK) ale i problemy France Telecom oraz ryzyko obniżenia ratingu zadłużenia. Jednak kurs spółki odbił się od historycznego dna, na poziomie 10,45 złotego. Tak niski poziom może stać się wsparciem, które nie tylko ograniczy wyprzedaż, ale i pozwoli na pokaźną korektę strat. Spółka zyskała w piątek 3 proc. do 10,75 zł.
Na pozostałych spółkach obrót jest niewielki, co pokazuje, ze rynek wciąż czeka na decyzje Leszka Millera. Wbrew obawom niewielką zwyżkę notują akcje Agory - w piątek trafiło do obrotu 2,26 mln akcji należących do pracowników spółki (około 9 proc. kapitału), które niosą ze sobą ryzyko nadpodaży. Na początku sesji kurs akcji Agory spadł o 2 proc., jednak strata została szybko skorygowana.
Zwyżki kontynuuje też KGHM. Koncern miedziowy zyskuje na wzroście euro. Umocnienie waluty Eurolandu daje szansę na poprawę wyników spółki, która sprzedaje 60 proc. miedzi w strefie euro.
Pozytywne informacje napłynęły też w sprawie PKN Orlen, który wzrósł o 1,5 proc.. Kulczyk Holding zamierza zwiększać zaangażowanie kapitałowe w koncernie paliwowym i dążyć do umocnienia pozycji rynkowej tej firmy również w ramach fuzji i przejęć.
Ponad 9 proc. wzrosła wycena Okocimia. Zgodnie z naszymi przypuszczeniami Agencja Rozwoju Przemysłu podjęła decyzję o niewykorzystaniu przysługującego jej prawa poboru najbliższej emisji akcji Carlsberga Okocimia.
Spore wzrosty towarzyszą akcjom z sektora bankowego i technologicznego. Ponad 3 proc. zyskały BPH PBK, GBIG BG, BZ WBK, Prokom, Computerland i Softbank. Jednak obroty na tych spółkach są niewielkie i nie wiadomo jak długo utrzyma się popyt.
Poza informacja o wyborze szefa resortu finansów na rynek napłyną też dane makro z USA. O 14.30 nastąpi publikacja danych z rynku pracy - stopa bezrobocia i liczba nowych miejsc pracy w sektorach pozarolniczych za czerwiec.
PK