Pielęgnuj w sobie paranoję

Krzysztof Adam Kowalczyk
opublikowano: 27-05-2009, 00:00

Prof. Andrzej K. Koźmiński o szefie na trudny czas

Kryzys przetrwają bezwzględni szefowie z wyobraźnią i charyzmą. Tacy, którzy nie oszczędzają na wszystkim i wszystkich.

W latach 90. i na początku XXI wieku, kiedy rynek rósł, a marże były wysokie, byle dureń mógł prowadzić firmę — twierdzi prof. Andrzej K. Koźmiński, polski guru zarządzania.

— Wielu z tych durniów ogłaszało się twórcami wielkich sukcesów, a inni durnie naśladowali — mówi rektor Akademii im. Leona Koźmińskiego.

Optymiści do piachu

I skończyło się, przyszła godzina prawdy. Kto zda egzamin? Zdaniem profesora, ci menedżerowie, którzy nie czekają biernie aż ich kryzys dopadnie. Tacy, którzy nie reagują na wydarzenia, ale je przewidują i wyprzedzają. Pomaga w tym specyficzny rodzaj osobowości.

— Andy Grove, były szef Intela, powtarza, że przeżyją tylko paranoicy. Nieustannie wyobrażają sobie negatywne scenariusze i mają z góry przemyślane reakcje — mówi Koźmiński.

Potknięcia paraliżują tych, którzy nie potrafią sobie ich wyobrazić.

— Dziś paranoicy wygrywają, a niepoprawni optymiści idą do piachu. Pielęgnujcie w sobie tę paranoję — radzi Andrzej K. Koźmiński.

Teraz górą są ci, którzy nie wahają się przed podjęciem trudnych decyzji.

— Jeśli trzeba, wypchnijcie za burtę jak najwięcej pracowników, ale chrońcie tych, którzy są podstawą firmy. Reszta musi radzić sobie sama. Upraszczajcie struktury, likwidujcie stanowiska kierownicze, zwłaszcza średniego szczebla — radzi profesor.

To gra przeciwko większości. Wymaga nie tylko wizji, ale i siły charakteru.

— Wszyscy wielcy menedżerowie są bezwzględni. Jeśli masz za miękkie serce i słabe nerwy, nie nadajesz się na te czasy — mówi Andrzej K. Koźmiński.

Charyzma to podstawa

Radzi jednak, by mimo wszystko poskromić węża w kieszeni i z oszczędnościami nie przesadzać.

— Musicie pozostawionych pracowników nie tylko zmotywować, ale także przeszkolić do działania w nowych warunkach. Potrzebne im nowe umiejętności. Dlatego, broń Boże, nie szczędźcie grosza na szkolenia — sugeruje profesor.

Nie zmniejszajcie też wydatków na promocję. Typowe działanie samobójcze to myślenie: im gorzej, tym mniej rozwijam swój rynek. Dbajcie o wydatki na badania i rozwój.

— W nowych warunkach wygrają najbardziej innowacyjni. Dlatego, choć trwa kryzys, Silicon Valley i droga 68 w Bostonie kwitną. Tam powstają nowe technologie, które dadzą się szybko skomercjalizować — twierdzi Andrzej K. Koźmiński.

Bądźcie elastyczni. Nie przywiązujcie się do dotychczasowej branży.

— Gdyby Nokia nie była elastyczna, to nadal produkowałaby kalosze — mówi profesor.

I szukajcie okazji. Same się pchają w ręce.

— To czas na zakupy. Zrobiło się tanio i można za niewielkie pieniądze przejąć bardzo ciekawe biznesy. W Polsce korzysta z tego np. Asseco, a na świecie Fiat — mówi Andrzej Koźmiński.

Szefowie tych firm mogą sobie pozwolić na śmiałe posunięcia, bo sprawdzili się w ogniu. Adam Góral przeprowadził ryzykowną fuzję z Prokomem, Sergio Marchione wyprowadził Fiata z gigantycznych strat. Obaj mają charyzmę.

— Wybitny przywódca różni się od szeregowego menedżera tym, że banalne słowa w jego ustach nabierają magicznego znaczenia. Decyduje o tym poczucie, że jest wyjątkowy. Bo sama wiedza i doświadczenie to nie wszystko. To charyzma sprawia, że ludzie szefa słuchają. Plus szczypta fantazji i szaleństwa — mówi prof. Koźmiński.

Potrzebna jeszcze "legitymacja moralna".

— Ktoś podejrzewany o egoizm, chciwość i karierowiczostwo charyzmy mieć nie będzie. Trzeba jeszcze być szanowanym człowiekiem. O to u nas trudno, ale przecież nie wszyscy polscy menedżerowie trafili do koszyka ze zgniłymi jabłkami — dodaje Andrzej K. Koźmiński. n

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Krzysztof Adam Kowalczyk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu