Komisja Nadzoru Finansowego chce bardziej współpracować z rynkiem niż jej poprzedniczki. Musi zmienić prawo i standardy.
Komisji Nadzoru Finansowego (KNF), która powstała z połączenia Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych oraz Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, właśnie stuknęło 100 dni. Stanisław Kluza, jej przewodniczący, uznał, że to dobry moment na podsumowanie. Tym bardziej że zakończył się pierwszy etap organizowania nowego urzędu nadzoru, polegający na stworzeniu struktury organizacyjnej (statut urzędu KNF wszedł w życie 24 listopada, a regulamin przyjęto dopiero 29 grudnia).
— Test organizacyjny przeszliśmy pomyślnie — twierdzi Stanisław Kluza.
Nowy skonsolidowany nadzór został zorganizowany na podstawie sześciu pionów, za które odpowiedzialność ponoszą w większości zastępcy przewodniczącego KNF.
— Taka struktura pozwala lepiej sprawować funkcje nadzorcze — twierdzi Stanisław Kluza, który nadzoruje pracę swoich zastępców oraz pion organizacyjny i gabinet KNF.
Pieczę na pionami nadzoru emerytalnego i ubezpieczeniowego sprawuje Iwona Duda, zastępca przewodniczącego KNF. Piony: nadzoru rynku kapitałowego, polityki rozwoju rynku finansowego i polityki międzynarodowej, a także prawno-licencyjny przypadły Marcinowi Gomole.
Stabilizację organizacyjną widać również po liczbie posiedzeń KNF (oprócz 3-osobowego prezydium w jej skład wchodzi czterech członków). O ile w październiku odbyły się aż cztery posiedzenia, to później ich liczba spadła do dwóch-trzech miesięcznie (co powinno, biorąc pod uwagę plan prac komisji, utrzymać się w kolejnych miesiącach). W tym czasie KNF zatwierdziła ponad 40 prospektów emisyjnych (w tym sześciu debiutantów), wydała 25 decyzji dotyczących firm ubezpieczeniowych, 29 odnośnie do TFI (m.in. wydała dwa zezwolenia). Posypały się także kary — łącznie dostało je jedenaście firm i osób fizycznych, w tym maksymalną (500 tys. zł) otrzymało 19 grudnia Winterthur PTE za niedochowanie należytej staranności przy inwestowaniu pieniędzy przyszłych emerytów.