Pierwsze symptomy powrotu do "normalności"?

Kamil Rozszczypała
opublikowano: 05-01-2011, 11:45

Deprecjacja walut tzw. bezpiecznych przystani oraz aprecjacja walut krajów wschodzących - takim zachowaniem charakteryzuje się w ostatnim czasie rynek walutowy. W ciągu ostatnich dwóch sesji silne odreagowanie wystąpiło na franku i jenie, czyli na walutach, które były bohaterami całego poprzedniego roku. Mimo wyższego od prognoz odczytu inflacji w strefie euro, wczoraj znacznie w stosunku do euro zyskał amerykański dolar. Spadkom głównej pary walutowej pomogła publikacja listopadowych zamówień w przemyśle w USA.

Zmienność rynkowa mierzona indeksem zmienności implikowanej wyliczonej z opcji na S&P 500, czyli VIX-em, znajduje się od dłuższego czasu w trendzie spadkowym. Szczyt tej zmienności, na poziomie 45 punktów, obserwowaliśmy w połowie maja poprzedniego roku. Od tamtego czasu, kryzysu zadłużeniowego w strefie euro, sytuacja nieustannie się poprawia. Zmienność spadła do 17,38 pkt we wtorek i jej spadek jest jedną z głównych przyczyn aprecjacji walut gospodarek wschodzących oraz deprecjacji jena i franka. Faktem jest, że VIX już od dawna znajduje się znacznie poniżej 200-dniowej średniej historycznej, która wynosi 23,10, a jen i szczególnie frank od dłuższego czasu znajdują się w trendzie aprecjacyjnym. Wyjaśnić to można jednak tym, że w tym okresie indeks VIX nie do końca można było utożsamiać z "poziomem strachu" (jak to było zawsze) na rynkach finansowych. Jednym z głównych powodów do obaw jest przecież sytuacja w Europie i inwestorzy handlujący na amerykańskich opcjach w dużej mierze mogą od tego abstrahować. Niemałą rolę odgrywa też technika. Trendy na parach jenowych i frankowych są bowiem wyjątkowo silne. Do ich odwrócenia potrzebne są silniejsze bodźce fundamentalne zarówno z Europy, jak i ze Stanów Zjednoczonych. Zmienność na niskim poziomie raczej nie wystarczy. W przyszłości - niewykluczone, że niedalekiej - takich bodźców będzie coraz więcej i sytuacja wróci do normy. Pierwsze symptomy takiego powrotu obserwowaliśmy właśnie podczas ostatnich dwóch sesji.

EUR/USD

Wstępne szacunki inflacji konsumenckiej w strefie euro, które poznaliśmy wczoraj, wskazują na jej wzrost w grudniu z 1,9 proc. do 2,2 proc. Oczekiwano wzrostu do 2,0 proc. Figura ta nie wpłynęła jednak w żaden sposób na notowania. Być może dlatego, że były to dopiero wstępne szacunki. Kurs głównej pary walutowej między odczytem o godziną 15 zachowywał się bardzo stabilnie. Później nastąpił silny ruch na południe. Sprzyjały mu dane o zamówieniach w amerykańskim przemyśle. Wzrosły one o 0,7 proc. m/m, wobec prognozy spadku o 0,2 proc.
Ruch południowy ma duże szanse na kontynuację, a najbliższym wsparciem będą okolice 1,3200.

EUR/PLN

Bardzo silny impuls spadkowy zaobserwowaliśmy wczoraj na parze EUR/PLN. Kurs ostatecznie wyłamał się z konsolidacji grudniowej i powrócił na długoterminowy tor zmierzający na południe. Do umocnienia złotego przyczyniła się opisywana wyżej sytuacja globalna oraz wydarzenia na rynku krajowym. Marek Belka swoją wypowiedzią zdecydowanie wsparł oczekiwania na  podwyżkę stóp procentowych. Pierwsza nastąpi najpóźniej w marcu, chociaż jest coraz większe prawdopodobieństwo, że RPP zdecyduje się na taki krok już na najbliższym posiedzeniu 19 stycznia.

GBP/USD

Kurs GBP/USD wczoraj przed południem oderwał się znacząco od korelacji z EUR/USD. Wszystko za sprawą publikacji indeksu PMI w brytyjskim przemyśle. Wynik okazał się najwyższy w tym wieku - 58.3 punktu. Było to również znacznie wyżej niż wskazywały prognozy.
Technicznie kurs powinien się teraz kierować do linii dwumiesięcznego trendu spadkowego przebiegającej w okolicach 1.5630. Dane fundamentalne, na które warto zwrócić uwagę w dniu dzisiejszym to przede wszystkim raport ADP oraz indeks ISM dla usług w USA.

USD/JPY

Kurs USD/JPY po noworocznym odreagowaniu odbił się wczoraj od oporu usytuowanego w okolicach 82.33. Oznacza to, że o zmianie długoterminowego trendu na razie nie może być mowy. Celem na najbliższe tygodnie pozostaje poziom 80.21. W piątek niewątpliwie dane z rynku pracy mogą przyczynić się do zmiany tego celu, musiałyby być jednak znacznie lepsze od oczekiwań. W dniu dzisiejszym istotne dla notowań powinny być dane z USA, jak również aukcja obligacji portugalskich. Jej wyniki poznamy jeszcze przed południem.

Kamil Rozszczypała
DM IDM

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Rozszczypała

Polecane