Pierwsze tarcie koalicjantów

opublikowano: 04-01-2012, 00:00

GRY RZĄDOWE

Lakoniczny komunikat, że Rada Ministrów we wtorek nie zakończyła standardowego posiedzenia i przedłużyła je na środę — ma polityczne znaczenie niezrównanie większe od jego długości. Bezproblemowo rząd załatwił tylko jeden punkt z zapowiedzianych przez premiera Donalda Tusk 18 listopada w sejmowym exposé — projekt ustawy zmieniającej w tym roku waloryzację emerytur i rent z procentowej na kwotową. Wszelkie świadczenia miałyby zostać jednorazowo podwyższone o jednakową kwotę 71 zł. Zdecydowanie trudniejszy temat nowelizacji ustawy o składkach rolników na ubezpieczenie społeczne wtorkowe obrady po prostu zatkał.

Przypomnijmy, że Trybunał Konstytucyjny zakwestionował opłacanie składki zdrowotnej rolników z budżetu państwa i dał czas na ustawowe uregulowanie tej kwestii do marca 2012 r. Jakiekolwiek tknięcie tematu rolniczych pieniędzy wywołuje ogromną nerwowość Polskiego Stronnictwa Ludowego, a twarz prezesa Waldemara Pawlaka staje się jeszcze bardziej kamienna, choć trudno sobie to wyobrazić. Gdy termin przełożenia wyroku na pilną ustawę nieuchronnie się zbliżał, PSL skoncentrowało krytykę nie na sędziach, lecz na… „ustanowionym przez Prawo i Sprawiedliwość” rzeczniku praw obywatelskich, który śmiał wnieść temat do trybunału. Dobrze, że politycy PSL przynajmniej pomijali samo nazwisko Janusza Kochanowskiego, ofiary katastrofy smoleńskiej.

Pierwsze rozwarcie koalicyjnych nożyc jest przepowiednią znacznie większych problemów przy realizacji innych punktów exposé. Generalny problem polega na tym, że ministrowie i posłowie PSL, z Waldemarem Pawlakiem na czele, o pomysłach premiera Donalda Tuska dowiedzieli się w tym samym momencie co miliony zwykłych Polaków, czyli… dopiero na sali sejmowej. Nota bene dotyczyło to również ministrów z rekomendacji Platformy Obywatelskiej, ale ci nie śmieli nawet piknąć. Dlatego jeśli premier w formule „zaproponujemy” oznajmiał np. dalsze opłacanie przez państwo składki za rolników uprawiających do 6 ha, połowę w przedziale gospodarstw od 6 do 15 ha oraz wycofanie się budżetu z dopłat do grupy powyżej 15 ha — to nie wiadomo, kogo obejmował kategorią „my”. Z całą pewnością nie koalicjanta.

Od 1997 r. prezes Rady Ministrów otrzymał od ojców Konstytucji RP potężną władzę. Różnica w nazwie między premierem a wicepremierem sprowadza się do czterech literek „wice”, natomiast w realnych uprawnieniach i pozycji politycznej to wręcz przepaść. Ale nawet uwzględniając te uwarunkowania prawne, wydaje się, że Donald Tusk 18 listopada trochę przesadził. Gorący komentarz po jego występie zatytułowałem: „Rozkazodawcze exposé nowego typu”. Dlatego trudno się dziwić, że tak szybko zaczynają się problemy. O ile wewnątrz rządu autorski projekt ustawy da się przeforsować nawet przy sprzeciwie kompletu ministrów PSL, o tyle w Sejmie następuje zderzenie ze ścianą arytmetyki głosów. A przecież pójście w sprawie składek rolniczych po pomoc na przykład do Janusza Palikota byłoby dla Donalda Tuska udaniem się w pokutnym worze do Canossy…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu