PiS zakłada, że Tusk dotrwa do roku 2014

Jacek Zalewski
opublikowano: 14-03-2008, 00:00

Ratyfikacyjna zadyma zatacza coraz szersze kręgi, w kraju i za granicą. Sejm musiał wczoraj przerwać posiedzenie, licząc, że do wtorku 18 marca uda się wynegocjować jakieś porozumienie zwaśnionych partii PO i PiS. Niestety, dopiero 26 marca odbędzie się jakże pilne pierwsze czytanie pakietu ustaw zdrowotnych. Nerwówka przeniosła się także do Brukseli, gdzie uczestnicy szczytu Rady Europejsjkiej dopytują się premiera Donalda Tuska, co się dzieje z ratyfikacją Lizbony. Dwudniowe obrady poświęcone są przede wszystkim kwestiom gospodarczym, ale po złych doświadczeniach z traktatem konstytucyjnym unijni przywódcy przeczuleni są na każdy niepokojący sygnał. Szef rządu wszystkich uspokajał, ale nie potrafił odpowiedzieć na powtarzające się pytanie, o co znowu chodzi braciom Kaczyńskim.

Prezydent Lech Kaczyński spróbował się wczoraj na chwilę oderwać od PiS-owskich korzeni i podjął się ratyfikacyjnej mediacji. Za to prezes Jarosław Kaczyński wcale nie ukrywa, że dla ratowania jedności pękającego Prawa i Sprawiedliwości postawi sprawę na ostrzu noża, do odrzucenia ustawy ratyfikacyjnej włącznie. O jego potędze przesądza układ mandatów w Sejmie i w Senacie — w każdej z izb protraktatowej większości brakuje dosłownie kilku głosów i bez zgody PiS o zatwierdzeniu traktatu z Lizbony rzeczywiście nie ma mowy. Notabene ratyfikacja stała się kapitalnym poligonem przed ewentualnymi zmianami Konstytucji RP — bez porozumienia PO z PiS w ogóle nie ma sensu się do nich przymierzać.

Uwaga polityków i mediów koncentruje się na preambule do ustawy ratyfikacyjnej. Po wczorajszych doświadczeniach Platforma Obywatelska dla załagodzenia sporu proponuje przyjęcie przez Sejm intencyjnej uchwały towarzyszącej ustawie, na co z kolei nie godzi się Prawo i Sprawiedliwość. Konflikt ma charakter czysto prestiżowy i polityczny, by zarówno ogólnikowa preambuła wstawiona do ustawy, jak i uchwała nie tworzą żadnej normy prawnej. Za to norma o ogromnej sile znajduje się w proponowanym przez PiS dodatkowym artykule ustawy.

Przepis ten zakazałby anonimowemu „przedstawicielowi Polski w Radzie Europejskiej” (czyli prezydentowi lub premierowi) samodzielnego zrezygnowania z tzw. mechanizmu z Joaniny, zarówno między 1 listopada 2014 r. a 31 marca 2017 r., jak i po 1 kwietnia 2017 r. Właśnie ten protokół, dotyczący systemu liczenia głosów w UE, bracia Kaczyńscy uważają za swoje największe osiągnięcie polityczne, wpisujące ich nazwiska złotymi zgłoskami na karty historii Polski. Wczoraj rozmaici politycy PiS mówili dosłownie i wprost, że chcą się zabezpieczyć, aby premier Tusk nieodpowiedzialnie nie zaprzepaścił dorobku braci. A więc zakładają, że obecny szef rządu utrzyma się co najmniej do roku 2014, a nawet dłużej…

Jacek Zalewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu