Zielone światło dla PKN Orlen. Wczoraj rząd oficjalnie odtrąbił, że dopuszcza możliwość przejęcia Rafinerii Gdańskiej przez płockiego potentata. Na takie rozwiązanie nie zgadzają się władze regionu, które mają inny pomysł na przyszłość spółki.
Rząd zmienił program restrukturyzacji i prywatyzacji sektora naftowego. Poprzednia wersja zakładała istnienie dwóch odrębnych ośrodków: wokół Rafinerii Gdańskiej oraz PKN Orlen. Teraz gabinet Leszka Millera dopuszcza połączenie gdańskiej i płockiej spółki. Z tej decyzji na pewno cieszy się Zbigniew Wróbel, prezes PKN, który nie ukrywał, że ma ogromną ochotę na przejęcie konkurenta z północy kraju.
— Teraz już każdy będzie mógł złożyć ofertę na zakup Rafinerii Gdańskiej. Mogłoby się to wiązać z zamknięciem dotychczasowego przetargu, ale istnieje też wiele innych możliwości uniknięcia tego rozwiązania — mówi Wiesław Kaczmarek, minister skarbu.
Takim rozwiązaniem byłoby wejście Orlenu do Rafinerii Gdańskiej na plecach Rotch Energy, które ma formalnie do 17 października wyłączność na negocjacje w sprawie tej prywatyzacji. Termin chyba jednak nie będzie dotrzymany.
— W tym roku nie należy się spodziewać prywatyzacji gdańskiej firmy — ucina Wiesław Kaczmarek.
Tym samym minister pogrzebał już chyba nadzieje Łukoila, który do tej pory występował w konsorcjum z Rotch Energy. Wygląda na to, że Rosjanom zaszkodziły polityczne obawy polskiej strony.
Przebiegiem prywatyzacji gdańskiej spółki zaniepokoiły się natomiast władze samorządowe. Dziś mają przedstawić program tzw. trzeciej drogi, która pozwalałaby na zachowanie niezależności firmy. Władze nie ukrywają, że nie podoba im się ani wariant prywatyzacji z udziałem Łukoila, ani z udziałem PKN Orlen.
— Chcemy, by Rafineria Gdańska konsolidowała się z Petrobaltikiem oraz trzema rafineriami południowymi: Jasłem, Glimarem i Czechowicami-Dziedzicami. Taki skonsolidowany podmiot mógłby trafić potem na giełdę — mówi Jan Zarębski, marszałek województwa pomorskiego.
O takim scenariuszu „PB” pisał już w połowie maja.
— Dopiero po konsolidacji tych firm można byłoby rozważyć połączenie z Orlenem. Teraz przejęcie przez silniejszego potentata z Płocka groziłoby wstrzymaniem rozwoju gdańskiej firmy — snuje czarny scenariusz Jan Zarębski.