PKO BP pochwaliło się rekordowym zyskiem

Kamil Zatoński
opublikowano: 2011-08-12 00:00

Zyski banku są rekordowe. Zarząd zapowiada, że w drugim półroczu tempo wzrostu zostanie utrzymane.

W dwa tygodnie kapitalizacja największego banku stopniała o 10 mld zł. Tymczasem zyski rosną jak na drożdżach

Zyski banku są rekordowe. Zarząd zapowiada, że w drugim półroczu tempo wzrostu zostanie utrzymane.

Skonsolidowany zysk netto w II kwartale wyniósł 967,3 mln zł. To najwyższy wynik kwartalny w historii grupy, o kilka procent więcej, niż oczekiwali analitycy, a także o 24 proc. więcej niż przed rokiem.

— Z jednej strony dynamicznie rosną nasze dochody [9,5 proc. r/r — red.], z drugiej — jeszcze bardziej poprawiliśmy efektywność. Koszty rosły w tempie inflacji, dzięki czemu relacja kosztów do dochodów wyniosła niecałe 40 proc. i była najniższa w historii — mówi Bartosz Drabikowski, wiceprezes ds. finansowych PKO BP.

Wynik odsetkowy grupy w II kwartale wyniósł 1,85 mld zł i był o 16,5 proc. wyższy niż rok temu i o 8 proc. wyższy niż w I kwartale tego roku. W tempie średnio około 10 proc. wzrosły r/r wolumeny kredytów dla osób prywatnych i firm.

— W detalu najwyższą dynamikę miały kredyty na cele mieszkaniowe, nadal słabo wygląda natomiast sytuacja w segmencie consumer finance, gdzie wolumen zwiększył się o mniej niż 1 proc. W obszarze kredytów dla firm wyższe dynamiki notowaliśmy w segmencie MSP — mówi Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP.

Według Jarosława Myjaka, odpowiedzialnego w banku za sektor korporacyjny, wśród przedsiębiorców widać duże zainteresowanie finansowaniem inwestycji.

— Z optymizmem patrzę na drugie półrocze — mówi Jarosław Myjak.

Z kolei Andrzej Kołatkowski, wiceprezes ds. ryzyka i windykacji, podkreśla, że nawet mimo wzrostu notowań franka szwajcarskiego wzrost odsetka kredy- tów zagrożonych jest symboliczny.

— Regularnie przeprowadzamy stress testy i kurs 4 zł za franka wciąż uznajemy za bezpieczny z punktu widzenia naszego portfela kredytów hipotecznych — mówi Andrzej Kołatkowski.

Menedżerowie banku są też spokojni o finansowanie. Na koniec półrocza wartość depozytów zgromadzonych przez bank wynosiła 139,1 mln zł i była o 7,6 proc. wyższa niż przed rokiem.

— Wydaje nam się, że ze względu na ostatnie wydarzenia na rynkach, w bankach, zwłaszcza tych, które finansowane są przez zagraniczne spółki matki, wzrośnie chęć do zdobywania finansowania zewnętrznego. Dlatego spodziewamy się zaostrzenia konkurencji o depozyty. W związku z tym nasza marża odsetkowa [różnica między tym, ile bank średnio zarabia na kredytach, a tym, ile płaci za depozyty —red.] raczej nie będzie już rosnąć ponad obecne 4,5 proc. — mówi Zbigniew Jagiełło.

Jego zdaniem, nawet w tych warunkach możliwe jest jednak utrzymanie w drugim półroczu dwucyfrowej dynamiki dochodów z odsetek — głównie dzięki wzrostowi wolumenów kredytów. Bank chce też więcej zarabiać na prowizjach, m.in. na obsłudze kart, w tym zbliżeniowych. W II kwartale wynik prowizyjny wzrósł r/r zaledwie o 1 proc., do 804 mln zł, co częściowo jest konsekwencją nowej oferty kont osobistych, reklamowanych przez Szymona Majewskiego. Bank chwali się, że od początku kampanii otworzył 320 tys. "Kont Za Zero", przy czym 60 proc. z tego to nowi klienci, a 40 proc. — konwersje ze starych, płatnych rachunków, które dokładały się do dochodów z prowizji. Zbigniew Jagiełło liczy, że nowe rachunki zaczną zarabiać już za kilka miesięcy, a niską dynamikę przyrostu kont ogółem (tylko +23 tys. od początku roku) tłumaczy z jednej strony odpływem klientów, z drugiej —czyszczeniem stanu posiadania z tzw. martwych kont.