PKO BP prze siłą rozpędu giganta bankowego detalu

Paweł Zielewski
opublikowano: 2002-05-20 00:00

PKO BP kojarzy się przede wszystkim z kolejkami, długim oczekiwaniem na dotarcie do okienka bankowego, wielominutowym załatwianiem najprostszych dyspozycji... Niekoniecznie jednak wszystkim. Tylko bogaci cieszą się znacznie bardziej cywilizowanymi formami obsługi.

Private banking w PKO BP dostępny jest o wiele szerszemu gronu klientów, niż w konkurencyjnych bankach. Wystarczy, że potencjalny klient wykaże się miesięcznymi wpływami wysokości minimum 6 tys. zł lub zdeponuje w banku 100 tys. zł, a już może zostać „złotym klientem”. Wymagania są niewielkie, jak na ofertę private banking przystało. W zamian jednak PKO BP oferuje kilka elementów, które z powodzeniem sprawdziłyby się u konkurencji.

Siłą tradycyjnej bankowości w wydaniu PKO BP jest sieć placówek. Bank posiada dziś ponad 1,2 tys. placówek i ponad 5 tys. agencji. W 280 oddziałach istnieją stanowiska, pokoje, biura private banking. Takiej sieci nie ma żaden konkurent na tym rynku.

Zdaniem Wojciecha Tarasiuka, odpowiedzialnego w PKO BP za ofertę private banking, pozwala to bankowi dotrzeć na lokalne rynki, zwykle przez konkurentów traktowane z przymrużeniem oka.

Podstawowym założeniem oferty, którym chwalą się bankowcy, jest opieka osobistego doradcy. Niby nic szczególnego, ale w PKO BP — tak przynajmniej zakłada charakter private banking — doradca musi być osiągalny dla klienta 24 godziny na dobę. I bez dyskusji, że ciemna noc, wiatr wieje, a deszcz zacina.

Private banking w PKO BP jest tożsamy z posiadaniem tzw. Złotego konta. Oprócz wspomnianych już wymagań finansowych wobec klientów, każdy, kto chce skorzystać z tej propozycji powinien posiadać wysoki prestiż społeczno-zawodowy. Oczywiście, zupełnie inaczej ów prestiż jest postrzegany w wielkich miastach, a kompletnie odmiennie w niewielkich społecznościach.

Posiadacze „Złotego konta” objęci są bezpłatną ochroną ubezpieczeniową. W przypadku współposiadczy konta obejmuje ona tego z nich, który jako pierwszy wymieniony jest w umowie o prowadzenie takiego rachunku.

Przedmiotem ubezpieczenia są następstwa nieszczęśliwych wypadków powstałe na terytorium Polski i poza jej granicami. Świadczenia wypłacane są wyłącznie w złotych polskich. Ubezpieczycielem jest PZU.

Dla klienta najważniejsza jest jednak oferta. W przypadku PKO BP uczucia wobec niej są ambiwaletne. Bank ma wyraźne braki, ale z drugiej strony posiada propozycje, które z powodzeniem mogłyby się znaleźć w ofertach uznanych konkurentów.

Podstawą jest przede wszystkim ogromna oferta produktów lokacyjnych. Klienci private banking traktowani są również lżej przy przyznawaniu kredytów. Dodatkowo mają dostęp do funduszy PKO/Credit Suisse łącznie ze specjalnym programem VIP-Emerytura.

Wadą oferty PKO BP jest jednak jej niewielka elastyczność. Klient private bankingu tej instytucji nie może przyjść do doradcy i przedstawić mu własnych, rozbudowanych wymagań dotyczących oczekiwanej stopy zwrotu, ryzyka związanego z inwestycją, czasu jej trwania. Doradcy nie są władni przygotowywać samodzielnie, czy we współpracy ze specjalistami banku, specjalnych produktów — hybryd budowanych z istniejących na rynku ofert. Nie mogą też kopiować produktów innych banków, co bez wahania czyni większość konkurentów.

Zdaniem bankowców jednak, oferta PKO BP jest na tyle obszerna, że w ogromnej większości przypadków udaje się przystosować jeden z produktów do wymagań klienta. Jeśli klient nie zacznie z tymi wymaganiami za bardzo szaleć.

Plusem banku jest umiejętne wykorzystanie pozycji lidera rynku papierów dłużnych, a przede wszystkim rynku obligacji komunalnych. Oczywiście — oferta ta, ze względu na swój charakter, nie jest dostępna dla każdego klienta, ale PKO BP może umożliwić tego rodzaju inwestycję wybranym osobom. Minimalna wartość inwestycji to 100 tys. zł.

Wojciech Tarasiuk zapewnia jednocześnie, że tworzenie — wzorem konkurencji — indywidualnych planów inwestycyjnych to kwestia przyszłości. Tej niedalekiej. Pierwsze przygotowywane na zlecenie produkty powinny pojawić się w banku najpóźniej pod koniec 2003 roku.

Nie trzeba chyba dodawać, że oprocentowanie części produktów lokacyjnych jest w PKO BP możliwe. Zależy od kwoty i charakteru lokaty. To zresztą standard w ofertach private banking — taki, którego brak automatycznie deprecjonuje jakość propozycji.

W pakiecie PKO BP są też negocjowane natychmiastowe i terminowe transakcje wymiany walut, dostęp do oferty Bankowego Domu Maklerskiego, krótkoterminowe (do miesiąca) transakcje Buy/Sell Back zawierane na rynku bonów skarbowych (dla klientów, którzy mogą wyłożyć powyżej 300 tys. zł), zarządzanie pakietem papierów wartościowych na zlecenie, doradztwo inwestycyjne w tym zakresie.

Nieźle, całkiem nieźle jest z dostępem klientów private bankingu do oferty banku. Oprócz osobistego kontaktu z doradcami, wszystkie podstawowe zlecenia klient może składać przez telefon.

Oryginalną propozycją jest informacja bankowa przesyłana za pomocą SMS-ów. Polega na przesyłaniu na telefon komórkowy klienta wiadomości tekstowej, informującej o saldzie jego rachunku na zakończenie poprzedniego dnia roboczego.

Chcąc korzystać z usługi, posiadacz rachunku powinien złożyć w oddziale PKO BP wniosek zawierający numer rachunku, którego mają dotyczyć komunikaty SMS i numer telefonu komórkowego, pod który mają być wysyłane komunikaty SMS.

Od następnego dnia po złożeniu wniosku i po wykonaniu operacji zmieniającej saldo na rachunku, klient będzie informowany o zmianach na swoim rachunku.

Trochę gorzej z Internetem. Nie jest istotne, że — jak twierdzą wszyscy bankowcy odpowiedzialni za oferty dla najbogatszych klientów — ci niechętnie korzystają z elektronicznych kanałów. Internet jest potrzebny, a jeśli ktoś się do niego jeszcze nie przekonał, z pewnością uczyni to w najbliższym czasie.

W PKO BP rachunek internetowy jest osobnym rachunkiem. Nie ma na razie powiązania z istniejącymi już kontami. Na razie, ponieważ bankowcy zapowiadają, że to kwestia czasu, z badań bowiem wynika, że klienci tradycyjnych banków wolą traktować Internet jako jeszcze jedną możliwość odwiedzenia swojego rachunku, a nie jako drzwi do osobnego banku.

Na razie klienci mogą otrzymywać informacje o stanie rachunku po każdej kolejnej operacji za pomocą e-maila na skrzynki założone im przez PKO BP bądź na wskazane przez siebie adresy. Skrzynka pocztowa PKO BP ma objętość zaledwie 1 MB, z czego 512 KB przeznaczone jest na informacje.

280 oddziałów PKO BP przystosowanych do przyjmowania klientów private bankingu nie ma jednolitego wystroju. Nie jest to jednak efekt braku dbałości banku o wystrój czy stworzenie dyskretnego klimatu spotkań. Dyrektorzy oddziałów mają jedynie ogólne wytyczne, jak pokoje spotkań mają wyglądać. Czysto, schludnie, kameralnie, dyskretnie.

Rezygnacja ze standardowego wystroju jest w PKO BP świadoma. Część placówek działa daleko od Warszawy i wielkich miast. W niewielkich społecznościach część klientów po prostu nie życzy sobie, by widziano ich w banku jako tych, którzy są w jakikolwiek sposób traktowani lepiej niż inni. Nie znaczy to, że PKO BP skazuje ich na wystawanie w kolejkach. Dyrektorzy oddziałów muszą wówczas szczególnie zadbać o dyskrecję i anonimowość.

Obecnie bank jest na etapie budowy tzw. submarki.

Generalnie — siła banku polega na jego sieci. Oferta czeka jeszcze na bardziej elastyczne potraktowanie. Szkoda, że klienci mają do dyspozycji tylko karty Visa. Ale ogólnie — private banking w wydaniu PKO BP silnie poprawia wizerunek banku jako instytucji skostniałej i trudno reformowalnej.

Nasza ocena — 6,8 pkt na 10 możliwych.