PKO BP zmienia zasady współpracy ze wszystkimi partnerami zewnętrznymi, którzy sprzedają jego produkty. Odczują je przede wszystkim właściciele punktów agencyjnych banku.
- Obecnie otrzymujemy 6 proc. od prowizji, niezależnie od wielkości sprzedaży. Nowa umowa, która zacznie obowiązywać od 1 maja, udział w prowizji uzależnia od wolumenów – wyjaśnia jeden z agentów, proszący o zachowanie anonimowości.
Agencje, jak placówki własne banku, będą miały plany sprzedażowe. Wyjściowa stawka wyniesie 2,5 proc. Przekraczając kolejne normy agent otrzyma w ramach bonusa dodatkowe 1-1,5 proc. Szczególnie sprawni sprzedawcy mogą dobić do 6 proc., jakie do dzisiaj dostają od PKO BP.
- Według moich obliczeń, żeby dojść do pułapu obecnych przychodów, muszę udzielać o 30 proc. więcej kredytów – mówi właściciel dwóch agencji na Śląsku.
Dla dobra agentów
PKO BP wyjaśnia, że podkręcając śrubę, działa w gruncie rzeczy na korzyść partnerów.
– Główną przesłanką dokonanych zmian w zasadach wynagrodzenia jest preferowanie sprzedaży produktów i usług banku w myśl zasady: im więcej sprzedasz, tym więcej zarobisz. Zwiększanie poziomu dotychczasowej sprzedaży jest w interesie każdego agenta; nie tylko banku. Mało który przedsiębiorca prowadzący własny biznes zadowala się wypracowanym dotychczas zyskiem i dąży do tego, aby rozwijać się i zwiększyć swój dochód. Kto się nie rozwija, zostaje wyeliminowany przez rynek i konkurencję – podkreśla Maciej Chlebowski, dyrektor Departamentu Sieci w PKO BP.
Potencjalny spadek przychodów martwi agentów, ponieważ wkrótce czekają ich spore wydatki. Bank zmienił nie tylko stawki, ale w ogóle reformuje zewnętrzną sieć. W ramach Nowego Modelu Agencyjnego PKO BP dąży do ujednoliceni wyglądu wszystkich placówek partnerskich. Lokal musi mieć nie mniej niż 30 metrów kwadratowych oraz dwa stanowiska obsługi klientów. Wyposażenie oraz wygląd wszystkich punktów będą takie same.
- Szacunkowy koszt dostosowania jednego punktu oceniam na około 50 tys. zł - mówi właściciel agencji.
Exodusu nie ma
Agenci mają czas na dostosowanie się do nowych wymogów do końca 2011 r. Kto nie spełni wyznaczonych kryteriów, odpadnie z sieci. Już dzisiaj zresztą się ona wykrusza, choć exodus, pomimo sporego rozgoryczenia w sieci agencyjnej, nie jest duży. Bank podaje, że od 28 listopada 2009 r., kiedy przedstawił nowe warunki umowy, ze współpracy zrezygnowało 108 agentów. Na przeszło 2000 placówek, rzeczywiście nie jest to dużo. Agenci wieszczą wprawdzie, że po 1 maja odpadną kolejni, a na koniec roku dołączą do nich następni.
- Wszystko zależy od lokalizacji. Jeśli ktoś ma agencję w dobrym miejscu, poradzi sobie również w nowych warunkach. Agenci, którzy już wcześniej nie radzili sobie najlepiej, sądzę że będą musieli zwinąć biznes – mówi właściciel agencji z Wielkopolski.
PKO BP jest jednym z kilku banków, który w ostatnich miesiącach zmienił zasady współpracy z zewnętrzną siecią sprzedaży. Wcześnie zrobiły to m.in. BNP Paribas Fortis oraz Polbank.