Płać i płacz, ale za to będzie czyściej

Albert Stawiszyński
opublikowano: 2006-02-09 00:00

Do końca marca firmy energetyczne muszą kupić świadectwa pochodzenia energii w tzw. zielonych źródłach lub nabyć opłatę zastępczą.

Od 1 października 2005 r. przedsiębiorstwa wytwarzające energię elektryczną lub sprzedające ją odbiorcom końcowym (m.in. firmom, urzędom i prywatnym domom) są obowiązane kupić odpowiednią liczbę świadectw pochodzenia energii z odnawialnych źródeł, czyli z elektrowni wodnych, wiatrowych, słonecznych czy geotermalnych. Te świadectwa muszą przekazać do prezesa Urzędu Regulacji Energetyki (URE), który je umorzy. Taka procedura wynika z artykułu 9a prawa energetycznego.

Do końca marca

Przedsiębiorcy, którzy nie nabędą świadectwa pochodzenia energii z zielonego źródła (takich świadectw na rynku jest ograniczona liczba), mają jeszcze inne wyjście. Mogą uiścić opłatę zastępczą, odpowiednio do brakującej im liczby świadectw.

— Firmy muszą to zrobić do 31 marca 2006 r. za poprzedni rok kalendarzowy. Opłata zastępcza stanowi dochód Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej i należy ją uiścić na wyodrębniony rachunek funduszu. W uproszczeniu, opłata zastępcza jest wyliczana na podstawie ustawowego wzoru, w którym jednostkową opłatę zastępczą, ustaloną w wysokości 240 zł za 1 MWh, mnoży się przez liczbę brakujących danemu przedsiębiorcy świadectw pochodzenia — wyjaśnia Konrad Brzozowski, prawnik z kancelarii Kalwas i Wspólnicy.

To rozwiązanie ma jeden minus — opłata zastępcza jest droższa niż cena rynkowa świadectw pochodzenia energii z zielonych źródeł.

— Kupujemy świadectwa bezpośrednio od firm, które produkują zieloną energię, lub na giełdzie. U nas średni koszt nabycia i umorzenia świadectwa wynosi około 155 zł — tłumaczy Arkadiusz Dobień z firmy energetycznej Enea.

Certyfikaty z giełdy

Rejestr świadectw pochodzenia i obrót nimi na rynku prowadzi Towarowa Giełda Energii (TGE) w Warszawie.

— Prawa majątkowe wynikające ze świadectwa pochodzenia są zbywalne i stanowią towar giełdowy — mówi Marek Kuteń z TGE.

Jak ten obrót wygląda w praktyce? Konrad Brzozowski tłumaczy, że z chwilą zapisania świadectwa na koncie ewidencyjnym prowadzonym przez TGE prawa majątkowe przysługują właścicielowi tego konta. Obrót prawami majątkowymi do świadectwa pochodzenia odbywa się na rynku giełdowym w trakcie trwania sesji oraz poza nią, w formie transakcji pozasesyjnych.

— Zgodnie z regulaminem TGE stronami transakcji zawieranych na giełdzie mogą być wyłącznie podmioty, które zawarły z giełdą umowę o członkostwo i zostały dopuszczone do działania na giełdzie — podkreśla Konrad Brzozowski.

Rejestr jest jawny. Można go znaleźć na stronie: www.tge.pl.

Kary dla niepokornych

Za nieprzestrzeganie obowiązku uzyskania i przedstawienia do umorzenia prezesowi URE świadectw pochodzenia energii ze źródeł odnawialnych grożą kary.

— Mogą to być bardzo poważne kwoty, zależnie od wielkości obrotów danego przedsiębiorstwa, ale nie więcej niż 15 proc. jego przychodu osiągniętego w poprzednim roku podatkowym. Karę może nałożyć Urząd Regulacji Energetyki — dodaje Konrad Brzozowski.