Płać tylko za tyle, ile wykorzystasz

Paulina KostroPaulina Kostro
opublikowano: 2017-02-06 22:00

Dostawcy wprowadzają coraz więcej usług umożliwiających rozliczanie się w zależności od rzeczywistego zużycia

Konsumenci nie chcą już płacić za to, z czego nie korzystają — i wszystko wskazuje na to, że na rynku będzie pojawiać coraz więcej usług, które umożliwiają rozliczanie się w modelu „pay-as-you-go” (PAYG), czyli ponoszenia kosztów tylko za faktyczne użytkowanie.

KLIENT ZDECYDUJE: Potrzeba kontroli wydatków przez konsumentów się nie zmieni. Chętnie skorzystają oni z „kurka” z możliwością dozowania sobie usługi, co oznacza, że rola modelu PAYG będzie wzrastać — mówi Tomasz Michalik, menedżer ds. rozwoju ze spółki Insignia.

— System PAYG jest nam powszechnie znany z telefonii komórkowej — pod nazwą „prepaid”. Co do zasady jest to system, w którym płacimy za rzeczywiste wykorzystanie usługi, w odróżnieniu od abonamentu. Przedpłacamy określoną liczbę jednostek i używamy usługi do momentu ich wyczerpania, a następnie uzupełniamy jednostki — i tak w kółko. Najłatwiej można to sobie wyobrazić, porównując usługę do tankowania samochodu. Do kiedy mamy paliwo w baku, możemy jeździć. Kiedy paliwo się kończy, musimy zatankować — tłumaczy Tomasz Michalik, menedżer ds. rozwoju z firmy Insignia. Korzyści płynące z tego systemu w coraz większym stopniu zaczynają dostrzegać konsumenci, ale też sami dostawcy usług. I tak. np. amerykański start-up Metromille wprowadził rozliczanie kosztów ubezpieczeń w zależności od liczby kilometrów pokonywanych przez klientów. Podobne rozwiązania można już znaleźć także na rodzimym podwórku. W kierunku PAYG poszedł chociażby Idea Bank, który postanowił kredytować auta na zasadzie „płać, kiedy korzystasz”. Do wyceny swoich usług finansowych używa technologii lokalizacji GPS — bank do leasingowanych aut podłącza małą skrzynkę z dostępem do internetu, która szacuje usługę dostępu do samochodu w zależności od intensywności wykorzystania pojazdu.

— W odróżnieniu od usług pakietowych, PAYG jest metodą pozwalającą na większą kontrolę wydatków. Pozwala dostosować wykorzystanie usługi do aktualnejpotrzeby i zasobów portfela oraz nie wymaga podpisania zobowiązań. Krótko mówiąc, jeśli nie chcę, nie musze korzystać z usługi i nie muszę za nią płacić, jeśli nie korzystam — mówi Tomasz Michalik.

Koniec ery abonamentu?

Zdaniem analityków, popularyzacja usług w modelu „pay-as-you-go” może doprowadzić do rewolucji w branży IT i całkowicie ograniczyć zjawisko przepłacania za technologie. Jest to dość powszechny problem, o czym świadczą badania przeprowadzone przez firmę hosting.pl. Przeanalizowała ona ponad 500 stron www należących zarówno do małych firm, blogerów, jak i e-sklepów. W ponad połowie przypadków klienci przepłacali za hosting, nawet kilkakrotnie. — Mamy przykład firmy, która za tradycyjny hosting swojej witryny płaciła 1,3 tys. zł. W momencie gdy zaczęła rozliczać się w elastycznym „web hostingu” — płacąc w zależności od ruchu na stronie i wykorzystanej mocy obliczeniowej — zmniejszyła koszty do 480 zł. Podobnych przykładów jest znacznie więcej — zwraca uwagę Rafał Kuśmider z dhosting.pl. Coraz więcej przedsiębiorstw informatycznych oferuje pomoc techniczną właśnie w formacie PAYG, która określana jest jako „wsparcie na minuty”. Usługa kierowana jest przede wszystkim do mniejszych firm, które potrzebują czasem konsultacji w obszarze zarządzania strukturą IT, jednak nie mają potrzeby kupowania w tym celu całorocznego abonamentu. Rachunek zależy wówczas od tego, czy problem został rozwiązany w 15 minut, czy wymagał nawet kilkugodzinnej pracy. Z drugiej jednak strony pojawiają się nieufne głosy dotyczące tego typu rozwiązania. — Myślę, że powszechność modelu PAYG doprowadzi do ewolucji usług pakietowych i abonamentowych, co zwiększy atrakcyjność tych drugich. Nietrudno mi sobie wyobrazić abonament, w którym kupuję 20 różnych usług, a pięć kolejnych dostaję bez dodatkowych opłat. Sumując wykorzystanie każdej z nich, ich wartość będzie większa niż pakiet tych samych usług w abonamencie. Operator abonamentu kupując usługi hurtowo ma niższą stawkę, przez co dalej zarabia na różnicy — zauważa Tomasz Michalik.

Kontrola wydatków

Rola usług „pay-as-you-go” będzie wzrastać, a kierunek jego rozwoju wskazują potrzeby klientów. Zdaniem Dave’a Bartolettiego, analityka Forrestera, kończą się czasy przepłacania za usługi — ze względu na dostępność narzędzi nadzorujących rzeczywiste wykorzystanie mocy obliczeniowej. Na potwierdzenie swoich słów posłużył się przykładem: jeden z menedżerów dużej spółki tworzącej oprogramowanie był w stanie ograniczyć koszty gromadzenia danych o 300 tys. USD dzięki rozliczaniu się wyłącznie z zasobów, z których jego firma faktycznie skorzystała. — Niemal w każdą dziedzinę życia wkrada się technologia, która pozwala analizować i precyzyjnie mierzyć usługę. Danie konsumentowi tzw. kurka z możliwością dozowania sobie usługi, a następnie mierzenie jej wykorzystania w czasie rzeczywistym jest podstawą do wprowadzenia usługi w modelu PAYG. Potrzeba kontroli wydatków przez konsumentów się nie zmieni, więc można śmiało stwierdzić, że rola tego modelu usług będzie wzrastać — podkreśla Tomasz Michalik. Tym bardziej że przedsiębiorstwa coraz dokładniej planują swoje budżety, szczególnie tę część związaną z usługami IT. Z ostatniej edycji raportu „State of IT”, przygotowanego przez analityków firmy Spiceworks wynika, że zdecydowana większość badanych firm z całego świata nie zamierza w żaden sposób zwiększać w tym roku funduszy na usługi informatyczne. Natomiast te, które uwzględniają zmianę, nie dorzucą do puli, z której są finansowane usługi IT, więcej niż 2 tys. USD.