Słupski producent opakowań z tworzyw sztucznych ma za sobą najlepszy okres w niedługiej historii notowań na giełdzie: od końca września 2005 r. wartość jego akcji wzrosła o 83 proc. — do 16 zł. Wciąż jednak kurs jest poniżej maksimum (35 zł) wyznaczonego niedługo po debiucie w marcu 2004 r. Mimo to obecny wzrost notowań sugeruje, że firma powoli zaczyna odzyskiwać zaufanie inwestorów.
Ostatecznym sprawdzianem dla firmy będą jej wyniki. Akcjonariusze liczą, że Plast-Box zacznie osiągać zyski z podstawowej działalności. Do tej pory dwa czynniki uniemożliwiały mu spełnienie oczekiwań rynku: rekordowo wysokie ceny ropy, przekładające się na koszty surowca do pro-dukcji, oraz straty na sprzedaży produk- tów na Ukrainę. Spółka ukraińska jest już w pełni samodzielna i według prezesa zaczyna przynosić zyski, co z pewnością zostanie przyjęte pozytywnie przez inwestorów.
Nie zanosi się natomiast, by polskiej firmie zaczęły sprzyjać ceny ropy naftowej. Nie potrafi ona w pełni przenieść kosztów surowca na odbiorców, a to wymusza ciągłe szukanie oszczędności i systematyczne cięcia kosztów. Prezes mówi w wywiadzie obok o podjętych działaniach i zapowiada, że zaowocują one zyskiem operacyjnym na koniec roku. Kolejnym krokiem w rozwoju Plast-Boksu będzie zapewne wymiana maszyn na bardziej zaawansowane, a następnie ewentualne przenosiny do specjalnej strefy ekonomicznej. Warto również ograniczyć dość wysokie koszty finansowe.
Plast-Box jest jednym z rozczarowań giełdowych w ostatnich latach, bo sytuacja rynkowa go przerosła. Spółka zrobiła jednak dużo, by odzyskać efektywność i wiarygodność rynku. Prezes zapowiada, że teraz nawet obecna cena ropy 70 dolarów za baryłkę nie przeszkodzi w osiąganiu zysku. Oby firma nie musiała na koniec roku ratować wyników sprzedażą nieruchomości, jak w 2005 r.