Płynność akcji BHW nadal będzie znikoma

Przemek Barankiewicz
opublikowano: 2004-10-25 00:00

Właściciel Banku Handlowego (BHW) już wie, jak zjeść ciastko i nadal je mieć. Komisja Nadzoru Bankowego zgodziła się na zmniejszenie udziału Citigroup w BHW z 89 do 75 proc. poprzez emisję obligacji Citigroup zamiennych na akcje polskiej spółki. Warunki konwersji nie są znane (jeśli inwestor zechce, w praktyce może je ustalić tak, by do zamiany na akcje nie doszło). Komisję zadowolił za to fakt, że od dnia sprzedaży obligacji Citigroup straci prawo do 14 proc. głosów w BHW na rzecz obligatariuszy. Rynku operacja nie zadowoli, bo perspektywa poprawy płynności akcjami polskiej spółki znowu się oddaliła.

Wydawało się, że Citigroup zdecyduje się na sprzedaż akcji BHW inwestorom finansowym, co poprawiłoby płynność papierów (by uatrakcyjnić wskaźniki banku ofertę mogłaby poprzedzić wypłata wielkiej dywidendy). Mniej prawdopodobnym rozwiązaniem było umorzenie części akcji, co poprawiłoby wskaźniki BHW, ale bez zwiększenia płynności banku. Wygrało inne rozwiązanie, które na razie nie rozwiązuje problemu niskich obrotów akcjami spółki.

Dlaczego udział akcji w wolnym obrocie jest tak istotny? Determinuje on płynność papierów, która przyciąga do akcjonariatu naprawdę dużych inwestorów, zainteresowanych jedynie dużymi spółkami. BHW nie ma w indeksie WIG20, choć jego kapitalizacja jest o 30 proc. wyższa niż BZ WBK i o 150 proc. przekracza wycenę BRE Banku. Efektem tego są śladowe obroty papierami banku — w ostatnich trzech miesiącach dziesięciokrotnie niższe niż akcjami BZ WBK i blisko sto razy niższe niż Pekao SA. Z bankowej czołówki gorszy pod tym względem był jedynie ING BSK, pozostający w niemal identycznej sytuacji właścicielskiej.

Trzeba przyznać, że cała operacja ma także pozytywy. Dla całego rynku, bo nie zaleje go kolejny pakiet akcji o wartości 1,1 mld zł. Dla kursu samego BHW — bo ewentualna sprzedaż papierów przez inwestora doprowadziłaby prawdopodobnie do chwilowego załamania notowań spółki. Obligacje obejmą zapewne inwestorzy (być może „zaprzyjaźnieni” z Citigroup) o innej charakterystyce niż ci, którzy kupują akcje. Popyt (i tak śladowy) na BHW zatem nie ucierpi. Długoterminowe efekty wybranego przez Citigroup rozwiązania będą jednak niekorzystne. Polski bank pozostanie na marginesie GPW, a rynek całkowicie straci do niego zaufanie. Już w piątek jego papiery odstawały od reprezentantów sektora przy wysokich — oczywiście jak na BHW — obrotach.

Na plany BHW z niepokojem powinni patrzeć drobni właściciele ING BSK. Holenderski właściciel tej spółki musi zejść ze swym udziałem do 75 proc. Stać się to ma także w tym roku, a ING czekał zapewne z wyborem strategii na działania Amerykanów. Teraz spokojnie może wykorzystać wynalazek tych ostatnich, co nie pozwoli wycenie ING BSK na powrót powyżej 400 zł za akcję. Szkoda, bo oba banki są dość tanie i poprawiają swą rentowność. Zauważyła to m.in. agencja Moody’s, poprawiając w czwartek perspektywę ich ratingu ze stabilnej do pozytywnej.