Rośnie popularność kursów bezpiecznej jazdy
Polskie firmy wzorem zachodnich koncernów zaczęły zapisywać swoich pracowników na kursy bezpiecznej jazdy. Zwykle się opłaca.
W ciągu ostatnich kilku miesięcy firmy flotowe obserwują niesłabnące zainteresowanie kursami podnoszącymi umiejętności bezpiecznej jazdy samochodem. Tego typu szkolenia sprawiają, że kierowcy są bardziej świadomi czyhających na nich zagrożeń w ruchu drogowym.
— Firmy najczęściej decydują się na szkolenie swoich pracowników, licząc, że dzięki temu uda im się utrzymać flotowe auta w lepszym stanie. Mniej kolizji i awarii związanych z niewłaściwym użytkowaniem samochodu oznacza, że jego wartość rynkowa po zakończeniu eksploatacji będzie wyższa. Mniejsza liczba napraw sprawia też, że flota może być użytkowana efektywniej. Zmniejszenie szkodowości przekłada się również na utrzymanie niskiego poziomu składki ubezpieczeniowej — mówi Andrzej Sobczak, dyrektor operacyjny ALD Automotive Polska.
Dla kogo?
Udział w kursach może wziąć każdy, jednak przede wszystkim są one przeznaczone dla tzw. kierowców flotowych.
— Na razie takie szkolenia nie są obowiązkowe jak w państwach Europy Zachodniej. Myślę jednak, że w przyszłości wprowadzenie odpowiednich przepisów spowoduje, że każdy kierowca w naszym kraju będzie podnosił swoje umiejętności. Większa świadomość kierowcy podczas jazdy to nic innego jak poprawa bezpieczeństwa każdego z nas — twierdzi Daniel Trzaskowski, ekspert Polskiego Związku Wynajmu i Leasingu Pojazdów (PZWLP) i dyrektor departamentu finansowania i zarządzania flotą w Volkswagen Bank Polska.
Podczas szkoleń prowadzonych przez wykwalifikowanych instruktorów zatrudnionych przez firmę flotową kierowcy dowiadują się, jak bezpiecznie zachowywać się na drodze. Kurs musi być tak zorganizowany, aby uczestnik mógł sprawdzić w praktyce swoje nowe umiejętności.
— Specjalnie na potrzeby szkolenia kursanci jeżdżą na przykład po mokrej płycie poślizgowej, ćwicząc w ten sposób prawidłowe zachowania. W trakcie części teoretycznej poznają zaś między innymi zasady pierwszej pomocy — mówi Leszek Pomorski, prezes PZWLP i prezes ING Car Lease.
Ekojazda i korzyści
Oprócz szkolenia z bezpiecznej jazdy kierowcy mają dostęp do kursów ekologicznej jazdy.
— Przedsiębiorcy, którzy korzystają z takich szkoleń, chcą przede wszystkim nauczyć swoich pracowników technik pozwalających zmniejszyć wydatki na paliwo. Różne badania wskazują, że wprowadzenie zasad ekologicznej jazdy może zmniejszyć spalanie nawet o 20 proc. Z badania "Barometr ekologiczny branży flotowej" ALD Automotive wynika, że zdecydowana większość kierowców flotowych zna i stara się stosować chociaż niektóre zasady ekojazdy, takie jak: utrzymywanie niskich obrotów silnika, częsta zmiana biegów, kontrola ciśnienia w oponach czy planowanie tras — mówi Andrzej Sobczak.
Program kursów jest za każdym razem dostosowywany do potrzeb konkretnej grupy uczestników. Począwszy od nauki prawidłowych reakcji na nieoczekiwane wydarzenia na drodze, przez naukę zachowań wpływających na bezpieczeństwo kierowcy i innych uczestników ruchu aż po ekojazdę. Eksperci ostrzegają jednak, że udział w szkoleniu nie gwarantuje całkowitego wyeliminowania wypadków czy znacznego spadku wydatków na paliwo lub opony. Wszystko zależy bowiem od tego, jak do szkolenia podchodzą kursanci.
— Kursy doszkalające dla kierowców są jednym z rozwiązań zalecanych przez nas w ramach usługi doradztwa. W większości przypadków mają pozytywny wpływ na bezpieczeństwo floty. Jednak ich skuteczność w dużej mierze zależy od tego, czy kierowcy traktują naukę poważnie. Zdarza się bowiem, że użytkownicy aut są najbardziej zainteresowani zabawą, a nie faktyczną nauką. Za przykład może posłużyć wykorzystywanie zdobytych na kursie umiejętności kontrolowania poślizgów w nieuzasadnionych sytuacjach. Wtedy możemy mieć do czynienia z skutkiem odwrotnym w postaci zwiększenia szkodowości floty. Takie zapędy powinny być jednak hamowane przez osoby odpowiedzialne za zarządzanie flotą w firmie — ostrzega Artur Sulewski, ekspert PZWLP, dyrektor handlowy w LeasePlan Fleet Management.