Pociągi towarowe wyhamowały

Katarzyna KapczyńskaKatarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2022-07-31 20:00

Wyniki transportu koleją w I półroczu tego roku są lepsze niż po sześciu miesiącach 2021 r. W czerwcu ruch na torach jednak zmalał w porównaniu z poprzednimi miesiącami.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • Jakie były wyniki przewozu towarów koleją
  • Czy kolej wykorzystuje potencjał
  • Jaki był rekord przewozów
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

W pierwszym półroczu 2022 r. koleją przewieziono 125 mln ton towarów, czyli o 7 proc. więcej r/r. Wzrosły też praca przewozowa i eksploatacyjna. Zwiększenie przewozów w I półroczu wynika głównie ze wzrostu w marcu, kiedy to przewieziono aż 22,9 mln ton towarów. Był to najlepszy wynik od listopada 2010 r. W marcu tego roku, tuż po wybuchu wojny w Ukrainie klienci kupowali wszystko na zapas, co zwiększyło popyt na przewozy. Kolejne miesiące były już coraz słabsze. W czerwcu przewieziono koleją 20,2 mln ton towarów. To o 2 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2021 r., ale o 1 mln ton mniej, czyli o 4,7 proc., niż w maju tego roku, który z kolei był słabszy od kwietnia.

- Nie ulega wątpliwości, że dotychczasowe wykorzystanie kolei jako transportu w przemyśle, budownictwie czy do przewozu dóbr konsumpcyjnych nie jest jeszcze optymalne, ale obecna sytuacja stwarza nowe możliwości szerszego jej wykorzystania do przewozu zbóż, węgla, ropy naftowej czy gazu ziemnego – uważa Marcin Trela, wiceprezes Urzędu Transportu Kolejowego, który opracował statystykę.

O konieczności zwiększenia przewozu paliw stałych i płynnych oraz towarów spożywczych koleją mówi się od miesięcy, ale problemem są zatory na sieci oraz w terminalach lądowych i morskich, a także brak taboru. Część branżowych ekspertów uważa, że to m.in. te czynniki sprawiają, że mimo wzrostu zapotrzebowania na przewozy, ruch nie rośnie zbyt dynamicznie, czy wręcz spada. Niektórzy uważają też, że przewoźnicy dopiero przygotowują się do zwiększenia przewozów, negocjując z klientami nowe stawki na dostawę węgla, który zamówić kazał państwowym firmom premier Mateusz Morawiecki.