250 mln zł — nawet tyle mogą w tym roku sięgnąć obroty Dawtony. Firma musi jednak zabrać się za kolejne inwestycje, by nie zawieść odbiorców.
O należącej do rodziny Wielgomasów Dawtonie z podwarszawskiego Błonia do tej pory w mediach było cicho. Tymczasem należy ona do grupy firm, które w ostatnich latach urosły do znaczących rozmiarów, a to za sprawą współpracy z wielkimi sieciami sprzedaży. Dziś firma należy do największych przetwórców warzyw w Polsce, a pod względem wysokości przychodów zaczyna doganiać Pudliszki.
Długa lista planów
Dawtona ma już trzy zakłady produkcyjne: dwa pod Warszawą (w Błoniu oraz Lesznie), a jeden pod Toruniem. Dysponuje też bazą magazynową w Płocku. Co ciekawe, należy do niej 1200 ha gruntów, gdzie uprawia m.in. groszek, kukurydzę i kapustę.
— Co roku nasze obroty rosną o 20-30 proc. W tym roku ma być podobnie — mówi Danuta Wielgomas, właścicielka ZPOW Dawtona.
Dodaje, że obroty firmy w 2003 r. przekroczyły 200 mln zł. W tym roku, dzięki milionowym inwestycjom i nowym kontraktom, firma może zwiększyć sprzedaż do 250 mln zł.
— Niedawno uruchomiliśmy linię do pakowania pomidorów krojonych w kostkę i pomidorów bez skórki. Wybudowaliśmy też magazyn przeładunkowy o powierzchni 6 tys. mkw. W 2005 r. zamierzamy uruchomić dodatkową linię do konfekcjonowania kukurydzy i groszku za 1,5 mln USD. Chcemy ją dofinansować ze środków unijnych — wylicza Danuta Wielgomas.
Szefowie firmy biorą też pod uwagę uruchomienie produkcji musu jabłkowego. Zapewniają, że mają już chętnych na ten produkt.
Nie nudzą się
Danuta Wielgomas mówi, że priorytetowy dla firmy jest rynek warzyw w puszkach, który — jak zapewnia — dynamicznie rośnie.
— W tym segmencie możemy jeszcze wiele osiągnąć. Na razie mamy w nim już kilkunastoprocentowy udział — szacuje.
— Spożycie wyrobów warzywnych w Polsce jest o 50 proc. niższe niż w UE. Dlatego rynek ten będzie się dynamicznie rozwijał — mówi Janusz Mierwiński, ekspert z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.
Ważnym źródłem dochodu firmy są też susze warzywne, które Dawtona eksportuje do wielu krajów świata. Największymi ich odbiorcami są koncerny Unilever i Podravka, które używają ich do produkcji zup w proszku i przypraw. Wejście do UE otworzyło przed firmą nowe możliwości.
— Planujemy zwiększenie udziału eksportu w sprzedaży z 20 do 30 proc. Mamy tak duży popyt na nasze wyroby z kapusty, ogórków i papryki, że nie nadążamy z produkcją — cieszy się Danuta Wielgomas.
Czas na promocję
Wyroby sprzedawane pod marką Dawtona generują prawie 50 proc. obrotów firmy. Druga marka Dawtony — Nektavit — oraz wyroby produkowane pod marką sieci handlowych generują resztę. Choć udział private labels w produkcji jest znaczny, Dawtona chce rozwijać własne marki. Dlatego za kilka tygodni przeprowadzi pierwszą w historii kampanię reklamową.
— Chcemy wypromować brand Dawtona, który jest marką ze średniej półki cenowej. Kampania jest połączona z wymianą opakowań i odświeżeniem naszego logo. Jej koszt szacujemy na 1,5 mln zł — mówi Danuta Wielgomas.
Firma będzie się reklamować na 3 tys. billboardów oraz w prasie branżowej.