Podaż wreszcie traci impet

Tadeusz Stasiuk
20-05-2003, 00:00

Brak nowych danych makroekonomicznych i niejednoznaczne zamknięcie piątkowych notowań za Atlantykiem, to nie były na pewno impulsy jakich wczoraj potrzebował warszawski rynek. Gracze z nadzieją oczekiwali na sygnały, które pozwoliłyby rodzimemu parkietowi kontynuować środowy rajd. Niestety, prawie przez cały dzień zarówno na rynku kasowym, jak i terminowym warunki dyktowały europejskie giełdy, które żyły notowaniami walut, spadając wraz z umacniającą się walutą Eurolandu. Spełnił się więc czarny scenariusz, który przewidywał zjazd poniżej 1160 pkt w przypadku czerwcowych kontraktów na WIG20. Towarzyszył temu kompletny marazm na rynku, co jednak ostatecznie okazało się jego siłą, w obliczu mocno zniżkujących europejskich parkietów (DAX tracił nawet 3 proc.).

Powodów do optymizmu nie ma. Sesja na rynku terminowym zaczęła się od 5-pkt spadku. Przez dłuższy czas bastionem obrony był poziom 1160 pkt. Jednak po zwiększeniu bazy do 14 pkt wywołanej przeceną walorów BPH PBK i Pekao SA oraz wyprzedażą akcji PKN Orlen najbardziej popularne kontrakty spadły do 1157 pkt, ustanawiając dzienne minimum. Niskie obroty nie pozwalały na szczęście na głębszą korektę. Ich wartość zamknęła się kwotą nieco ponad 240 mln zł. W porównaniu z dwoma poprzednimi sesjami podaż wyraźnie osłabła.

Zamknięcie notowań dla czerwcowych kontraktów na WIG20 wypadło 2 pkt poniżej wartości otwarcia. Liczba otwartych pozycji wyniosła ostatecznie 24 364. Przy tak nieprzewidywalnym rynku trudno o prognozy. Żadna strategia nie jest obecnie w stanie się obronić. Zbyt wiele zależy od przysłowiowego łutu szczęścia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Stasiuk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Podaż wreszcie traci impet