Jest ich już prawie 11 tys. Mowa o byłych akcjonariuszach spółek, które dziś — po konsolidacji — tworzą PGE. I jednocześnie tych akcjonariuszach, którzy uważają się za poszkodowanych w wyniku wymiany akcji. Szykują się do procesu.
— W piątek złożymy pozew o odszkodowanie od PGE — mówi Marcin Juzoń, pomysłodawca pozwu, a także współtwórca firmy inwestycyjnej Secus i Socrates.
W PGE nie ma poruszenia
Formalnie to Socrates występuje w sądzie. W ramach projektu Wspólna Reprezentacja zrzesza byłych akcjonariuszy spółek energetycznych, którzy w latach 2009-10 zawarli ze skarbem państwa umowę zamiany akcji. Socrates twierdzi, że podczas tej zamiany, oddając akcje starych spółek o większej wartości w zamian za nowe akcje tzw. spółek konsolidujących (PGE Energia, PGE Górnictwo i Energetyka, Tauron Polska Energia) o mniejszej wartości, akcjonariusze zostali pozbawieni części majątku. Socrates chce ich reprezentować w sądzie w zamian za część ewentualnego odszkodowania. W PGE poruszenia z tego powodu nie ma, choć trwa wybór kancelarii prawnej, która poprowadzi sprawę.
— Potyczki prawne z firmą Socrates, związane z zagadnieniami dotyczącymi konsolidacji, nie są dla nas żadną nowością. Toczymy je przecież już od czterech lat. To w sumie kilkadziesiąt postępowań, z których prawomocnie wygraliśmy wszystkie. Teraz Socrates próbuje po prostu otworzyć nowe pole walki. Cóż, każda firma musi czasem pokazać klientom, że działa — mówi Piotr Szymanek, wiceprezes PGE.
W dotychczasowych postępowaniach Socrates kwestionował wycenę konsolidowanych spółek i domagał się ujawnienia wyliczeń sporządzonych dla PGE przez PwC.
— Nie jesteśmy zobowiązani do ujawniania ich w całości, podawaliśmy natomiast niektóre z założeń — podkreśla Piotr Szymanek.
PGE wątpi, riposta Socratesa
Ostatnio PGE otrzymała od Socratesa dwa wezwania do zapłaty, na łączną kwotę 270 mln zł.
— Jednak po pierwsze — trudno nam nawet się do nich odnieść, bo nie zawierają ani podstaw prawnych roszczeń, ani wyliczeń. Po drugie — nie istnieje żadna wierzytelność, której spłaty Socrates mógłby od nas żądać. Pojawiłaby się dopiero wtedy, gdyby sąd stwierdził, że przy wymianie akcji zaistniała szkoda. A przecież przy wycenie zachowaliśmy staranność i najlepszepraktyki. Wreszcie po trzecie — na miejscu byłych akcjonariuszy spółek, które weszły w skład PGE, zastanowiłbym się nad treścią umów podpisywanych z Socratesem. Dlaczego jest w nich mowa o przejściu własności potencjalnych wierzytelności, a nie tylko o pełnomocnictwie do reprezentacji w sądzie? W efekcieewentualne odszkodowanie wpłynie na konto Socratesa. Umowa przewiduje też wysokie kary umowne wyłącznie na rzecz Socratesa, a byli akcjonariusze nie są chronieni takimi zabezpieczeniami — wylicza wątpliwości Piotr Szymanek. Marcin Juzoń widzi w tym wyłącznie chęć dyskredytacji inicjatywy Socratesa.
— Sposób, w jaki reprezentujemy poszkodowanych, wynika z analizy przepisów dotyczących pozwu zbiorowego. W polskim prawie nie ma innej efektywnej formuły, umożliwiającej sprawne reprezentowanie przed sądem ponad 10 tys. osób. W wyniku umów stajemy się w istocie powiernikiem tych akcjonariuszy,a nie zwykłym właścicielem ich wierzytelności. Już dziś zresztą przygotowujemy się technicznie do wykonania w krótkim czasie ponad 10 tys. przelewów ewentualnego odszkodowania — podkreśla Marcin Juzoń.