Pokolenie Milenium taguje się na #rynkusztuki

Inwestorzy urodzeni po 1980 r. mają odmienne nawyki inwestycyjne niż ci trochę starsi, co przekłada się na kierunek, w jakim rozwija się światowy rynek sztuki

Generacja Y jest kojarzona z wiecznie pochyloną nad smartfonem głową, stanowi również najbardziej liczebne spośród czynnych zawodowo pokoleń USA. Inwestorów urodzonych po 1980 r. cechuje jednak zupełnie inny model konsumpcji niż ich poprzedników, co bez wątpienia ma spore przełożenie na kierunek, w jakim rozwija się światowy rynek sztuki. Według portalu Artnet, milenijni kolekcjonerzy z Zachodu zdążyli wypracować już kilka odmiennych inwestycyjnych nawyków. Na rodzimym rynku również znajdzie się spora grupa, która zamiast oddawać pokłon twórcom obrazów z ułanami na koniach, kliknęłaby „lubię to” pod postem ulubionego malarza i zaznaczyłaby „udostępnij” przy większości z tych siedmiu praktyk.

BLIŻEJ RYNKU:
Zobacz więcej

BLIŻEJ RYNKU:

Inwestorzy generacji smartfonów zamiast z galernikami wolą kontaktować się bezpośrednio z artystami — jeśli nie online, to w stylowych barach na światowych targach. ART BASEL

#1 Taniej na starcie

Fakt, że młodzi inwestorzy w większości nie dysponują jeszcze takim kapitałem, jaki zdołali zgromadzić starsi, wydaje się trywialny, ale nie pozostaje bez wpływu na rynkowe trendy. Aukcje prac niewypromowanych jeszcze artystów, podobnie jak na przykład sprzedaż grafik czy fotografii najnowszych autorów, popularność zyskały właśnie głównie dzięki tej grupie, która dopiero zaczyna wchodzić na rynek, a nie dzięki kolekcjonerom sztuki tradycyjnej, którzy z mniej jasnych przyczyn postanowili na aukcjach trochę zaoszczędzić.

#2 Networking daje przewagę

Chociaż określenia tego typu bardziej niż ze sferą kultury kojarzą się z czystym biznesem, w przypadku milenijnych kolekcjonerów zupełnie nie powinno budzić negatywnych skojarzeń. Podczas gdy ich bardziej doświadczeni koledzy opierają się głównie na wąskim kręgu doradców i galerii, z którymi utrzymują stałą współpracę, młodzi kolekcjonerzy najchętniej pozyskiwaliby obiekty bezpośrednio z pracowni artysty, zanim jeszcze zostaną wystawione gdziekolwiek.

#3 Online i offline

Po generacji Y można się spodziewać, że tak jak w przypadku elektronicznej bankowości, możliwość internetowego kupowania sztuki całkowicie wyprze osobiste wizyty w galeriach czy na aukcjach. Zdaniem ekspertów, tak się jednak nie dzieje, bo nawet bardzo nowoczesnym kolekcjonerom oglądanie dzieła na ekranie nie zawsze może zastąpić możliwość przyjrzenia mu się z bliska — zwłaszcza jeśli miałoby się to odbywać nie w zacisznej galerii, ale w elektryzującej atmosferze zagranicznych targów.

#4 Ryzykowne instalacje

W powszechnej opinii najnowsze pokolenie inwestujące w sztukę ponosi też największe ryzyko. Jednocześnie trudno oprzeć się wrażeniu, że to, co pasjonatom tradycji wydawałoby się wybrykiem jakiejś eksperymentującej bohemy, osiąga często na rynku najwyższe ceny. Otwartość na nowe technologie i niekonwencjonalne materiały wynikać może więc zarówno ze skłonności do ryzyka, jak też z większego zrozumienia tego, o co w dzisiejszej twórczości chodzi.

#5 Galerię dodaje się do znajomych

Trudno dokładnie stwierdzić, jaki wpływ ma aktywność na portalach społecznościowychna poszczególne transakcje, ale nie ma wątpliwości co do tego, że za pośrednictwem tych mediów rozpocząć można bardzo wiele przydatnych na rynku sztuki relacji. Zarówno muzea, jak też galerie, domy aukcyjne i sami artyści promują obiekty, udostępniając ich zdjęcia, a możliwość bycia na bieżąco z tym, nad czym aktualnie pracuje dany twórca, to już właściwie nie rodzaj ciekawostki, lecz norma.

#6 Reinwestycja w sztukę

Pokolenie Milenium postrzegane jest często jako grupa skupiona przede wszystkim na możliwościach błyskawicznego zarobku. Obserwacje zachowań zagranicznych kolekcjonerów pokazują jednak, że stosunkowo szybka odsprzedaż dzieł nie odbywa się raczej w celu pomnożenia zysków, lecz po to, by zainwestować w inne dzieło i poszerzyć kolekcję. W takim kontekście określenie art flippers nabiera może trochę mniej negatywnego znaczenia, ale dla uniknięcia zamieszania i tak lepiej w bezpośrednim odniesieniu go nie używać.

#7 Pokolenie cyfrowe robi research

Z jednej strony generacja dorastająca w dobie nieograniczonego dostępu do informacji uznawana jest za bardziej wykształconą, z drugiej — uważa się, że mniej wie. Tendencja, która w obszarze inwestowania w sztukę jest bardzo wyraźna, polega w tym przypadku na większym zaangażowaniu w zdobywanie informacji samemu, tak przez portale społecznościowe, jak też przez inne, bardziej wiarygodne, źródła, do których zaliczyć można na przykład naukowe artykuły udostępniane za darmo przez niektórych ekspertów. Wbrew pozorom, w takich warunkach widoczny jest też znacznie większy niż u wcześniejszego pokolenia brak wiedzy z historii, która potrzebna jest kolekcjonerowi chociażby do tego, żeby wiedzieć, do jakich nurtów nowa sztuka może nawiązywać. To prawdopodobnie spore przerysowanie, ale można sobie przecież wyobrazić sytuację, w której młody kolekcjoner wchodzi do muzeum i nie do końca rozpoznaje, co dzieje się na obrazie „Bitwa pod Grunwaldem”. Mierzące prawie 10 metrów płótno szczęśliwie można jednak prześledzić w wolnej chwili mobilnie, kiedy akurat na coś się czeka, a jedyny istotny problem, jaki może się pojawić — czyli zrobienie sobie na tak ponurym tle zdjęcia z ręki — i tak ostatecznie da się rozwiązać pobranym wcześniej filtrem ocieplającym kolory.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Pokolenie Milenium taguje się na #rynkusztuki